Reklama

Karolina i Przemysław Ruta - rodzeństwo w świecie triathlonów

06/09/2016 12:00
Ona jest doktorem filologii polskiej, on zawodowym żołnierzem. Brat i siostra, których poza więzami krwi łączy pasja do sportu. Wciąż szukają nowych wyzwań i przekraczają kolejne granice

O Karolinie Rucie pisaliśmy w maju zeszłego roku. Wystartowała wtedy w ultramaratonie „Gwint”, w którym zwyciężyła w klasyfikacji kobiet. W ciągu blisko trzynastu godzin przebiegła 110 kilometrów. Wychowała się w Zakrzewie, ale od lat mieszka i pracuje w Poznaniu, gdzie jest wykładowczynią na Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Doktor językoznawstwa, która obecnie pracuje nad habilitacją, trenowała wcześniej kickboxing oraz wspinaczkę skałkową. Teraz, wspólnie z bratem, zabrała się za triathlon.

Reklama

To rodzeństwo wzajemnie inspiruje się do sportowej aktywności

Zbyt poważna kontuzja

Nie mogę usiedzieć

– mówi o sobie. Nieustannie potrzebuje aktywności i nowych wyzwań. Przygotowania do triathlonu rozpoczęła z dwóch powodów.

Po pierwsze dlatego, że po „Gwincie” doznałam kontuzji kolana, która na trzy miesiące całkowicie wykluczyła mnie ze sportu. Po drugie, na święta dostałam od Przemka pod choinkę pakiet startowy na triathlon w Szczecinie.

Zdradza, że prezent od brata wskazał nowy kierunek aktywności. Kierunek, który w zasadzie już wcześniej chodził jej po głowie. Tym bardziej że porzucenie ultramaratonów stało się koniecznością, bo kontuzja była poważna i bardzo duże było ryzyko jej pogłębienia.

Reklama

Groziła mi artroskopia, skończyło się na zastrzykach z kwasem hialuronowym. Zawsze wiedziałam, że ultramaratony grożą kontuzjami, są ryzykowną dyscypliną. Dostałam tego potwierdzenie i dlatego postanowiłam z nich zrezygnować

– wyjaśnia. Wejść w świat triathlonów było o tyle łatwiej, że wśród znajomych ma osoby, które z tą olimpijską dyscypliną mają do czynienia.

Motiv Home Team to amatorska grupa sportowa, którą reprezentuję

– podkreśla.

– Ukończyć znaczy zwyciężyć, to moje motto – mówi Przemysław Ruta

Reklama

Bariera

Bieganie też stanowi sporą część triathlonu, ale nie toczy się na tak ekstremalnych dystansach jak w ultramaratonach.

Poza tym jest jeszcze jazda rowerem i pływanie, a więc dyscypliny, które gwarantują bardziej wszechstronne bodźcowanie organizmu

– mówi miłośniczka sportu. Nie kryje, że właśnie pływanie stanowiło dla niej największy problem.

Wcześniej pływałam wyłącznie rekreacyjnie, żabką i najlepiej bez zanurzania głowy, żeby nie zmoczyć włosów. To nie miało nic wspólnego z pływaniem sportowym.

Z oczywistych względów z bieganiem Karolina Ruta nie ma problemów, a dzięki wytrenowanym, umięśnionym nogom także rowerowe etapy triathlonu nie stanowią kłopotu. Okres od jesieni do zimy to czas największej pracy, żeby optymalnie przygotowaną wejść w sezon, który trwa od wiosny do późnego lata. Kiedy u zakrzewianki nastąpiło przełamanie pływackiej bariery?

Reklama

Do dzisiaj tego nie pokonałam. Jakoś tam poruszam się w wodzie, ale to moje pływanie w ogóle nie ma szybkości. Z wody wychodzę jako ostatnia

– przyznaje. Problem nie polega wcale na kondycji, ale na wyuczeniu ruchów, które zagwarantują szybkość.

Pływanie to bardzo techniczna dyscyplina

– mówi. Dlatego nawet zimą na basen chodziła trzy razy w tygodniu. Wcześnie rano, co wymagało sporej motywacji.

Motiv Home Team to amatorska grupa sportowa którą podczas zawodów reprezentuje zakrzewianka


W płatnej części artykułu przeczytasz:

Od nadwagi do ekstremalnych biegów - Sporo motywacji musiał też w sobie znaleźć brat Karoliny, który jeszcze trzy lata temu zmagał się z dużą nadwagą. Przy wzroście 175 centymetrów ważył 108 kilogramów...

Reklama

Wzajemne impulsy - Zdecydował się na triathlon, bo - podobnie jak Karolina ciągle szukam zmian – argumentuje. Jeszcze niedawno nie śmiał porównywać się z siostrą, ale...

Szybkie sukcesy - Na uczelnię, na której wykłada, Karolina Ruta jeździ rowerem, w sportowym stroju. Na miejscu się przebiera i na salę wykładową wchodzi

Kask zamiast wycieczki - Zakrzewianka nie uznaje półśrodków. Jeżeli czegoś się podejmuje, robi to z pełnym zaangażowaniem. Tak też jest z triathlonem. Nie wie, czy kiedyś ponownie nie zmieni dyscypliny, ale[[pay]]

Reklama

Od nadwagi do ekstremalnych biegów

Sporo motywacji musiał też w sobie znaleźć brat Karoliny, który jeszcze trzy lata temu zmagał się z dużą nadwagą. Przy wzroście 175 centymetrów ważył 108 kilogramów. Przemysław Ruta, podobnie jak siostra, triathlon trenuje od kilku miesięcy. Właśnie od siostry przejął sportowego bakcyla i kilka lat temu zaczął swoją aktywność od biegów. Później były to starty ekstremalne, również te o militarnym charakterze. Nie jest to przypadek, bo Przemysław to zawodowy żołnierz, który mieszka i pełni służbę w Szczecinie. Tradycyjne biegi trochę go nużyły. Startował na różnych dystansach, także w maratonach, ale więcej radości odnalazł w biegach ekstremalnych, takich jak Bieg Katorżnika organizowany w Lublińcu.

Nie jest może najdłuższy, bo liczy około trzynastu kilometrów, ale jest arcytrudny, a jego ukończenie zajmuje dwie i pół godziny, a nawet więcej. Biega się po tym, co dała natura

Reklama

– opisuje charakter trasy. Starty na długich dystansach żołnierz też lubi sobie utrudniać, stąd m.in. udział w Maratonie Komandosa w Lublińcu, w którym do pokonania są 42 kilometry z dziesięciokilogramowym plecakiem, umundurowaniem i w wojskowych butach.

Mam silne nogi, więc pokonywanie długich dystansów na rowerze nie jest dla mnie zbyt trudne – przyznaje zawodniczka

Wzajemne impulsy

Zdecydował się na triathlon, bo…

Podobnie jak Karolina ciągle szukam zmian

– argumentuje. Jeszcze niedawno nie śmiał porównywać się z siostrą, ale obecnie swoje zaangażowanie stawia na równi z jej aktywnością, choć przyznaje, że póki co to ona osiąga lepsze wyniki. Ale i Przemysław ma osiągnięcia, m.in. dwukrotne, drużynowe wywalczenie trzeciego miejsca. Sukcesy te osiągnął w Szczecinie, w Biegu z Przeszkodami o Bagnet Dowódcy 12. Brygady Zmechanizowanej, a także Bukowym Krosie Górskim im. Jerzego Kortza (trzecie miejsce w kat. służb mundurowych).
Wdzięczny jest nie tylko siostrze, która, jak sam mówi – jest dla niego motorem – ale też małżonce, która jest wyrozumiała względem tego, ile czasu poświęca na przygotowania. Tym bardziej że rodzina to nie tylko żona, ale też syn. – Na treningi poświęcam kilkanaście godzin tygodniowo – uzmysławia, ile czasu dodatkowo spędza poza domem.

Reklama

Ukończyć znaczy zwyciężyć, to moje motto

– dodaje Przemysław.

Pływanie jest najsłabszym elementem triathlonu Karoliny Ruty. Podczas treningów jemu właśnie poświęca najwięcej czasu

Karolina Ruta żartuje, że brat wręczył jej świąteczny prezent z pobudek egoistycznych, bo planował start w triathlonowych zawodach, ale nie chciał uczestniczyć w nich sam. Po miesiącach treningu jest mu jednak wdzięczna za upominek, który tylko potwierdził, że kierunek, który chciała obrać, jest właściwy. Przemysław ma za to dzisiaj powód do sporej dumy. Kiedyś to siostra zachęciła go do aktywności, tym razem to on dał jej impuls.

Reklama

Szybkie sukcesy

Na uczelnię, na której wykłada, Karolina Ruta jeździ rowerem, w sportowym stroju. Na miejscu się przebiera i na salę wykładową wchodzi w sukience. Czuje się wręcz urodzona do sportu. Treningi, nawet najbardziej wyczerpujące, zajęcia z fitnessu czy crossfitu, to dla niej jedne z ciekawszych stron codzienności. Niedawno koleżanka zachęciła ją do udziału w zawodach crossfitowych. Wystartowała w nich w zasadzie z marszu. Efekt? Drugie miejsce wśród kobiet.
W świecie triathlonu początkowo poruszała się jak dziecko we mgle. Jednak zaledwie kilka miesięcy i kilka startów (również w duathlonach) wystarczyło do tego, żeby zająć wysokie miejsca, także na podium.

Duathlon Tor Poznań – 1. miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet; Champion Man Duathlon w Czempiniu – 1. miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet; Triathlon Lubasz na dystansie 1/8 Ironman – 4. miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet, 1. miejsce w kategorii K30; Triathlon Lwa w Lusowie na dystansie 1/4 Ironman – 6. miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet, 1. miejsce w kategorii K30; Triathlon Szczecin na dystansie 1/2 Ironman – 2. miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet; Volvo Triathlon Series w Chodzieży na dystansie 1/2 Ironman – 4. miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet, 2. miejsce w kategorii K2; no i wspomniane zawody crossfitowe TOP CROSSER w Poznaniu – 2. miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet

– to lista osiągnięć Karoliny Ruty w sezonie 2016. Niewtajemniczonym wyjaśnijmy – pełny Ironman to do pokonania 3,8 km pływania, 180 km jazdy na rowerze i 42 km biegu.

Reklama

Faworytka?

Sport to wielka pasja Karoliny Ruty. Gdyby mogła drugi raz decydować o swojej przyszłości nie wyklucza, że postawiłaby na zawodową karierę sportową

Połowa tej długości to, zdaniem Karoliny Ruty, najlepszy dla niej dystans. Przynajmniej na dzisiaj. Jest długodystansowcem, stąd 1/4 czy 1/8 tej długości nie są dla niej optymalnymi. W przyszłości może zdecydować się jedynie na pełnego Ironmana. Im dłuższy dystans, tym łatwiej odrabiać jej straty poniesione na pływaniu.

W Szczecinie zawodniczka, która wygrała, wyszła z wody dwadzieścia minut przede mną. Na mecie miałam do niej stratę niecałe półtorej minuty. Na rowerze i na bieganiu nadrobiłam ponad osiemnaście minut, to jest bardzo dużo

– relacjonuje wyczyn. Skoro już w pierwszych startach odniosła sukcesy, a piętą achillesową jest jedynie pływanie, co się stanie, gdy dokona zdecydowanej poprawy w tej dyscyplinie? Czy za dwa, trzy sezony będzie w gronie faworytek do zwycięstw?

Tak mówią mi znajomi

– przyznaje z uśmiechem. Nie kryje, że wizja bycia na podium jest silną motywacją do zajęć na basenie.

Fajnie jest wygrywać. Może niektórzy są nieśmiali, żeby to powiedzieć, ale ja mówię otwarcie, że chcę zwyciężać. – Przy solidnym treningu o kilka, a może kilkanaście minut powinnam poprawić wyniki pływania. To może być kluczem do wygrywania

– rysuje wizję.

Kask zamiast wycieczki

Zakrzewianka nie uznaje półśrodków. Jeżeli czegoś się podejmuje, robi to z pełnym zaangażowaniem. Tak też jest z triathlonem. Nie wie, czy kiedyś ponownie nie zmieni dyscypliny, ale na razie czuje, że przynajmniej na kilka kolejnych sezonów ma przed sobą wyzwanie. Podkreśla też, że to jednak kosztowny sport. Od szefów firmy Motiv Home, z której nazwą startuje jej grupa, otrzymuje wsparcie na zakup stroju triathlonowego i kolarskiego czy starty w zawodach. Z uśmiechem na ustach, ale szczerze przyznaje jednak, że sponsor jej sportowej aktywności byłby mile widziany. W tej dyscyplinie wydatki liczone są już
w  tysiącach złotych.

Jedni wydają pieniądze na zagraniczne wycieczki, a ja odkładam i kupuję sobie dobry kask

– mówi o finansowych priorytetach.

Do czego zmierza ta triathlonowa przygoda? Do mistrzostwa Polski, Europy?

Aż tak daleko nie sięgam, ale widzę, że mam szansę coś osiągnąć, przynajmniej na krajowej arenie. Może ktoś uzna, że to co mówię jest zbyt ambitne, nawet butne, ale osobiście nie widzę w tym nic złego

– mówi. I zdradza.

Mam czasami wrażenie, że gdzieś zaprzepaściłam szansę, bo mogłabym chyba bardziej wkręcić się w sport, nawet zawodowo. Wiem, że to kocham i mam trochę z tego tytułu poczucie straty. Gdybym miała ponownie dziesięć lat, z obecną świadomością marzyłabym pewnie, żeby być teraz na olimpiadzie i sportem zajmować się zawodowo. Tak nie jest, dlatego chcę się cieszyć tym, że robię to hobbystycznie. A że chciałabym osiągać sukcesy i wygrywać? Mój Boże, cóż innego robić, jeśli nie spełniać marzenia?

Fot. Archiwum K. i P. Ruty[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości