Reklama

Kiedy most zostanie gruntownie naprawiony? Czy trzeba czekać na jakąś tragedię?

05/04/2015 00:00
Karczowanie krzaków, wymiana trzech desek i odmalowanie barierek na niebiesko - oto remont po polsku. Wszystkie te ''specjalistyczne'' zabiegi niestety na poprawę stanu mostu w Blękwicie nie wpłynęły. Fragmenty jego podstawy wciąż stopniowo odpływają z nurtem rzeki

O fatalnym stanie obiektu prawdopodobnie należącego do miasta Złotowa (ani Adam Pulit, ani Roman Tomasz nie potwierdził takiej informacji), zlokalizowanego na granicy samorządów miejskiego i gminnego, pisaliśmy w sierpniu 2013 roku. Od tego czasu, jak relacjonują użytkownicy mostu, nie zrobiono nic, by poprawić jego stan techniczny. Ten woła o pomstę do nieba. Drewniane podkłady kolejowe, które budują jego powierzchnię i za które dawniej z własnej kieszeni zapłaciła gmina Złotów, nadają się dziś tylko do wymiany. Są zdegradowane do tego stopnia, że w 2013 roku (o czym pisaliśmy) pojawiła się w nich dziura. Deskami zabili ją mieszkańcy pobliskiego domu. Później, jak w ubiegłym tygodniu dowiedzieliśmy się od rolników – w ramach ""naprawy"" uszkodzone trzy deski wymieniono w całości.



- Powierzchnia mostu to najmniejszy problem – zwracają jednak uwagę mieszkańcy Złotowa i Blękwitu, rolnicy na co dzień korzystający z tego przejazdu. - Wymiana podkładów nic nie da, bo prawdziwy problem zaczyna się pod spodem – mówią. I pokazują: ściany, na których opiera się most popękały, sypią się z nich cegły. Betonowa, również spękana podstawa częściowo odpłynęła z nurtem rzeki. W kilku miejscach można dostrzec pręty zbrojeniowe. - Dobrze, że w tym roku nie było zimy – podkreślają nasi rozmówcy, dodając, że gdyby w czasie roztopów znacząco podniósł się poziom wody, kto wie, jak długo konstrukcja by jeszcze wytrzymała. Pytanie to można postawić również w kontekście sfatygowanego jazu, dzięki któremu dawniej spiętrzano wodę dla nieistniejącego już młyna. Całość, mimo błękitu barierek, sprawia dość przygnębiające wrażenie, co ważniejsze jednak – pozwala mieć obawy o bezpieczeństwo użytkowników. Kiedy właściciel mostu się o niego zatroszczy? - Pewnie wówczas, gdy coś się stanie. Wtedy będzie krzyk – rolnicy snują gorzkie przemyślenia. Zapytani o to, czy pamiętają, by w ciągu ostatnich kilku lat konstrukcja przechodziła jakikolwiek remont wymieniają tylko zabiegi kosmetyczne - prócz wspomnianej wymiany trzech desek wycinkę zakrzaczenia i odmalowanie barierek.

Z zamkniętymi oczyma

Z mostu korzystają nie tylko rolnicy i mieszkańcy miasta, których domy leżą tuż za nim, po stronie promenady. Szczególnie w weekendy ruch wzmaga się w tym miejscu znacząco. Z przeprawy tłumnie korzystają m.in. spacerowicze, rowerzyści i wędkarze, dojeżdżający w pobliże jeziora również samochodami – promenada to bardzo popularny kierunek rekreacyjny. Przekraczając most stres przeżywają jednak głównie rolnicy przejeżdżający przezeń ciężkimi zestawami. Nie boją się, że konstrukcja nie wytrzyma? - Boimy się, ale co mamy robić? - pytają. - Trzeba zamknąć oczy i jechać.

Na granicy

Jaka przyszłość czeka jaz w Blękwicie? Roman Tomasz z Wielkopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu, Rejonowego Oddziału w Pile (który jest właścicielem urządzenia wodnego) zwrócić się z tym pytaniem polecił nam w połowie kwietnia. Wówczas, jako, że będzie już miał za sobą spotkanie z wójtem gminy Złotów, burmistrzem Złotowa i starostą, będzie wiedzieć więcej. Tymczasem jedyne co przyznaje, to, że WZMiUW nie ma interesu w odbudowie jazu. Od lat jest on nieużytkowany, nie piętrzy wody. - Jest zbyteczny – podsumowuje nasz rozmówca. Co natomiast z mostem? Ryszard Wiński z urzędu gminy Złotów zadeklarował finansowy udział gminy w jego ewentualnym remoncie. - Jesteśmy się w stanie dogadać z burmistrzem – zapewnił zastępca wójta. Adam Pulit na dyskusję, i to wielopłaszczyznową, jest otwarty. - Wiem, że taki problem istnieje, poinformował mnie o nim na początku kadencji jeden z rolników – przyznaje burmistrz. - Będziemy musieli spróbować go rozwiązać – dodaje i zaznacza, że nim deklaracja o remoncie padnie, trzeba przeprowadzić niezbędne analizy dotyczące chociażby stanu mostu oraz kosztów jego naprawy. Przy jednym ogniu burmistrz zamierza upiec dwie pieczenie – prócz wójta i reprezentanta WZMiUW zamierza zaprosić do rozmów przedstawicieli Polskiego Związku Wędkarskiego, którzy skarżą się m.in. na zamulenie Głomii. Adam Pulit jest przekonany, że przy okazji dbania o bezpieczeństwo można spełnić i ich postulaty. Burmistrz myśli również o entuzjastach sportów wodnych. Ci mogliby wodować kajaki przy moście. Najpierw jednak trzeba mieć pewność, że żadnemu z nich cegła nie spadnie na głowę.

Patrycja Kajewska

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości