Podczas konferencji władz złotowskiego klubu, która 16 października odbyła się w sali Rolnik w Złotowie, padło wiele gorzkich słów, wyszły na jaw skrywane emocje i wątpliwości, dotyczące głównego tematu spotkania – czyli finansowania sportu w naszym mieście. O tym, że nie są to czasy przyjazne dla sportu już na początku wspomniał prezes złotowskiego klubu, Kamil Małolepszy.
Wciąż rosną koszty utrzymania klubu, a miejska dotacja od kilku lat właściwie pozostaje niezmienna
– podkreślał. Zaznaczył również, że w międzyczasie podrożało właściwie wszystko: transport, rachunki, stroje, sprzęt i sędziowie, a kwota otrzymywana z miasta od lat ani drgnie.
Staramy się wiązać koniec z końcem. Pozyskujemy oczywiście środki ze źródeł zewnętrznych, lecz mimo wszystko pieniędzy nie starcza
– żalił się prezes Sparty, który podkreślał, że podejścia do spraw sportu mogą być dwa. Albo pracuje się na wynik i promocję, albo dba się o codzienne potrzeby sportowo–rekreacyjne mieszkańców. Wtórował mu skarbnik złotowskiego klubu, Grzegorz Kasak:
Wychodzi na to, że jesteśmy zarządem pasjonatów
– stwierdził z niekłamanym wyrzutem.
Miejska dotacja idzie na pensje dla samych trenerów, a co z resztą?
Reklama
– pytał retorycznie skarbnik, który poinformował zebranych, że środki pozyskane z Grupy Biznesu Sparty Złotów to kwota około 20–30 tys. zł.[[pay]]
Wspierają nas ludzie związani kiedyś ze Spartą, dają dla świętego spokoju, ale koszt samych strojów dla całej sekcji piłkarskiej to 30–40 tys. zł
– podkreślał były obrońca Sparty, zwracając też uwagę na to, że w jego opinii złotowski klub stoi na straconej pozycji w Budżecie Obywatelskim. Jak się okazało były to słowa prorocze, Sparta okazała się jednym z największych przegranych tegorocznej inicjatywy Urzędu Miejskiego. Na projekt zagłosowało raptem 175 osób. Trudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę fakt, że w klubie trenuje obecnie ok. 350 osób.
Muszę przyznać, że bycie społecznikiem jest bardzo niewdzięczne. Jeśli coś nie zmieni się na lepsze, w styczniu podam się do dymisji
– wyznał gorzko Grzegorz Kasak.
Ludzie Sparty długo rysowali przed decydentami czarny sportowy scenariusz. Poruszono wielkie kwestii i problemów związanych z funkcjonowaniem klubu, w tym temat odpływu piłkarzy za pieniądzem, który przy ambitnych planach generuje olbrzymie dodatkowe koszty utrzymania.
Nie sposób zaplanować kolejnego sezonu, nie wiedząc nawet na jakim poziomie przyjdzie grać seniorom, a różnica jest niebagatelna
Reklama
– podkreślał skarbnik MLKS. Koszty utrzymania IV–ligowego zespołu to 300 i więcej tysięcy zł., ciężko więc porównywać to z budżetem zespołu z okręgówki. Głos w tej sprawie zabrali również trenerzy sportowych sekcji Sparty, m.in. Henryk Rogala, trener złotowskich tenisistów stołowych, którzy wywalczyli niedawno awans do II ligi.
Koszty przerażają, sprzęt, wyjazdy, na tym poziomie zawodnik musi coś z tego mieć. Jak mamy rywalizować z zespołami, których miesięczne koszty osobowe na jednego zawodnika to 6 tys. zł? Gramy, poświęcamy się, zmuszeni jesteśmy pozyskiwać sponsorów
Reklama
– przyznał z żalem trener II–ligowców, dodając z nadzieją:

W konsultacjach ze złotowskim klubem wzięli udział wójt Gminy Złotów Piotr Lach, wiceburmistrz Małgorzata Chołodowska oraz wicestarosta Daniel Sztych (fot. Karol Potapowicz)
Chcielibyśmy czasem poczuć wsparcie włodarzy.
Prezes Małolepszy zapytany przed spotkaniem o to, co uznałby za sukces rozmów, przyznał:
Już sama rozmowa i naświetlenie tego tematu jest istotne. Cieszyć się będę jeśli uda się z władzami znaleźć wspólny język i chęć do zajęcia się tym tematem
Reklama
– wyznał prezes Sparty, podkreślając, że burmistrz Złotowa Adam Pulit, choć nieobecny na spotkaniu (w jego imieniu do Rolnika przybyła wiceburmistrz Małgorzata Chołodowska) także wyraził chęć do wspólnych rozmów i obiecał nawet, że na kolejne spotkanie zainteresowanych zaprosi do siebie.
Minorowy monolog spartan przerwał wójt Gminy Złotów Piotr Lach:
To było pół godziny mówienia o rzeczach oczywistych
– podsumował wypowiedzi swoich przedmówców i dodał, że sam od lat związany jest ze sportem, wie zatem, że na finansowe bolączki łatwej recepty nie ma.
Jest wielu biorców, a rozdział dostępnych środków zawsze odbywa się w trybie konkursowym
– zaznaczył wójt.
Samorząd musi odpowiedzieć na masę potrzeb, buduje się nowa hala przy SP nr 2, powstała hala sportowa w Radawnicy. Nasze finanse na sport są na poziomie 100 tys. zł, większa część trafia do LZS, część do Krajny Sławianowo i jest po kasie
– przyznał Piotr Lach, który zaznaczył, że ogromne koszty generuje także już istniejąca infrastruktura (ponad 10 boisk na terenie Gminy Złotów). Zarządca gminy zwrócił również uwagę na „ludzki” problem klubu ze Złotowa. – Ludzie nie utożsamiają się z klubem, jest niska frekwencja na imprezach sportowych i walnych zebraniach – podkreślał wójt, wyjaśniając, że „tu” jest pies pogrzebany. Wskazał również na ogromny potencjał, jaki drzemie w rodzicach dzieci uczestniczących w życiu klubu. I faktycznie, nawet na gruncie miejskim, są w Złotowie przykłady, że można skutecznie zaprząc do pomocy rodziców, którzy mogą z „głowy” klubu zdjąć wiele zmartwień, włączając w to koszty transportu czy strojów. A to już sporo.
Trzeba by rozmów z nami i naszymi radami
– wskazywał adresatów postulatów zarządu Sparty Piotr Lach
które mogą decydować o większych kwotach. Ubolewam nad trudną sytuacją klubu, być może będę wnioskował o coś więcej
– obiecywał wójt.
Będę rozmawiać z radnymi, ale to nie działa tak, że ja lubię sport i mówię radnym „Dajcie im pieniądze”.
Spartan nie oszczędziła także Małgorzata Chołodowska, już na wstępie pytając dlaczego na konsultacjach z organizacjami samorządowymi nie było przedstawiciela Sparty. Zasugerowała w ten sposób, że pieniądze uciekają sprzed nosa włodarzy złotowskiego klubu na ich własne życzenie. Wiceburmistrz miała też wiele zastrzeżeń do dostarczanej przez klub dokumentacji.
Pisanie wniosków trzeba umieć zaplanować. Panują tu określone i niezmienne reguły. Niestety, wnioski ciągle piszecie tak samo kiepskie
– skwitowała Małgorzata Chołodowska, podkreślając, że miasto chce poważnie rozmawiać o sprawie finansowania sportu. Potrzebne są jednak zmiany.
Zdefiniujcie jaka jest formuła klubu. Albo jest to organizacja pozarządowa albo podmiot rynkowy. Ustalcie za co płaci klub, a za co np. rodzice? Wtedy będzie można rozmawiać
– apelowała do przedstawicieli świata sportu wiceburmistrz Chołodowska, sugerując również, że być może rozwiązaniem dla Sparty okazałaby się zmiana organizacji klubu, czyli np. zatrudnienie etatowych pracowników.
W obecnej formie spartanie mogą sobie pozwolić na finansowanie rzeczy najważniejszych. Na wszystko pieniędzy nie wystarczy
– podkreślała wiceburmistrz, zwracając przy okazji uwagę na duży problem ze ściągalnością składek i klubową tożsamością spartan.
Co do tego, że finansowanie sportu to niezmiernie trudne i wymagające obopólnego poświęcenia zadanie, zgodzili się wszyscy uczestnicy spotkania. Trochę szkoda, że do wspólnych rozmów nie zaproszono innych przedstawicieli sportowego światka, a sama konferencja zgromadziła raptem garstkę zainteresowanych. Ciężko tu mówić o jakimś przełomie. Sport to niezwykle istotna część życia dla wielu mieszkańców miasta, nieprzekonująco brzmią więc argumenty o nieprzychylności władz czy braku ludzi gotowych do aktywnego realizowania swoich pasji. Winę za nieprzejrzysty sposób finansowania sportowców z pewnością po części ponosi skomplikowany i nieoczywisty proces administracyjny. Żeby wywalczyć środki potrzebne na realizowanie podstawowych zadań zainteresowani muszą każdorazowo przebrnąć długi i zawiły proces „papierologii”. Może więc do niepodcinania skrzydeł już na starcie wystarczyłyby jedynie prostsze dokumenty?[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest prawda. Zawsze byłem na to wściekły jako rodzic. Żeby chłopak który jest w miarę dobry i udziela się trenuje musiał płacić składki, płacić za strój z barwami Sparty. A za przejazdy na mecze łożą rodzice. Masakra. Sam doszedł do wniosku, że to nie jest klub dla niego. A największy problem byłby z leczeniem kontuzji. Bo ubezpieczenia nie ma. W imię czego tracić zdrowie i pieniądze. Skoro nikt nie zauważa poświęcenia zawodnika.
Anonimowy mądrala
Dobra dzieci składki płacą ale dorośli już nie chcą płacić tylko zarabiać. Wszędzie indziej do około pieniądze są a w złotówkę niema widać to po klubie KP Piast Złotów z braku pieniędzy wszystko się sypie a to wszystko dzięki Burmistrzowi
Prawda jest taka że Sparta od 15 lat ciągle tak samo funkcjonuje. Świat się zmienia a zarządzanie w Sparcie nie. Narzekają na brak pieniędzy a prawda jest taka że nie mają żadnej sciagalnosci składek. Bo jeśli chwalą się że mają 350 dzieci sklatka to 50 zł na miesiac to w ciągu roku to jakieś 200 tyś. Więc wszystkie akademie same się utrzymują. Jaki zarząd taka Sparta.
Trzeba przeczekać rok do wyborów , może zmieni się burmistrz i coś się ruszy.
To jest prawda. Zawsze byłem na to wściekły jako rodzic. Żeby chłopak który jest w miarę dobry i udziela się trenuje musiał płacić składki, płacić za strój z barwami Sparty. A za przejazdy na mecze łożą rodzice. Masakra. Sam doszedł do wniosku, że to nie jest klub dla niego. A największy problem byłby z leczeniem kontuzji. Bo ubezpieczenia nie ma. W imię czego tracić zdrowie i pieniądze. Skoro nikt nie zauważa poświęcenia zawodnika.
Anonimowy mądrala
Dobra dzieci składki płacą ale dorośli już nie chcą płacić tylko zarabiać. Wszędzie indziej do około pieniądze są a w złotówkę niema widać to po klubie KP Piast Złotów z braku pieniędzy wszystko się sypie a to wszystko dzięki Burmistrzowi