Reklama

Kobiecy kopniak

26/07/2013 00:00
Wymiana koszulek! Wymiana koszulek! - krzyczeli po meczu kibice. A złotowskie piłkarki chciały grać dla nich jak najlepiej. I były w I lidze

Masz nogi prostowane na beczce – to, co może być komplementem dla piłkarza, dla piłkarki już nie jest. – Te ruchy, postawa wypaczają kobiecość – mówi Karina Kuczyńska, była reprezentantka „Rodła” i „Sparty” Złotów.

Pani Karina chciała być siatkarką, ale trener Janusz Patriak rozgrzewkę rozpoczynał często od zabawy z futbolówką. Piłka nożna spodobała im się na tyle, że po pół roku tworzyły już drużynę piłkarską. - Dobrze się czułam, grając w piłkę z chłopakami na podwórku – nauczycielka wychowania fizycznego z uśmiechem wspomina dziecięce lata, a potem klub „Rodło”.



Trening

Rodło to znak graficzny przedstawiający bieg Wisły z zaznaczonym na niej królewskim miastem Krakowem. Dziewczyny ze Złotowa nie zawracały sobie głosy historią – chciały grać. - Wtedy piłka nożna była dla mnie i dla wielu dziewczyn całym światem, a atmosfera w drużynie była fantastyczna – opowiada była zawodniczka.

Pierwsza drużyna, ta z 1987 roku, składała się z dziewcząt uczących się w klasie sportowej (piętnaście osób) oraz piłkarek starszych od Kariny Kuczyńskiej. Przedstawicielką tej grupy była choćby Kinga Wyrobek – matka trojga dzieci i jedna z podpór drużyny. Treningi prowadzone były trzy, cztery razy w tygodniu w Szkole Podstawowej nr 2 w Złotowie i przy ul Wioślarskiej.

Pierwszy turniej z udziałem „Rodła” Złotów odbył się właśnie w 1987 roku. Piłkarki z Wrocławia pokazały miejscowym, czym jest futbol. K. Kuczyńskatre nie pamięta wyniku tamtego spotkania, ale jednego jest pewna: - Tamten mecz zapalił nas jeszcze bardziej do tej dyscypliny.
[[reklama]]



Taktyka

Zamęczyć przeciwnika – to była taktyka „Rodła”. Dziewczynom nie brak było zapału, ale często odstawały od przeciwniczek technicznie. - Trener stawiał na wytrzymałość, miałyśmy zabiegać lepsze technicznie zespoły i to często zdawało egzamin. Potem, jak trenerem został Mariusz Ziatyk którego też dobrze wspomina. - Więcej było techniki, mniej obciążeń – mówi piłkarka, która na mecz wybiegała w koszulce szytej na mężczyznę, często w byle jakich butach. Z pęcherzami i krwiakami po treningu. - Buty ewentualnie dostawały te, które strzelały bramki – śmieje się złotowianka. Tak samo reaguje na wspomnienie zimnej wody i korytka, przy którym zawodniczki myły się podczas obozu w Ptuszy i Wągrowcu. - Coś w tym jest, że złe warunki kształtują charakter – uważa nauczycielka. Przyznaje też, że wymagającego trenera wspomina się najlepiej. - Ja byłam wpatrzona w trenera J. Patriaka. Był strasznie wymagający, więc czasem przeklinałyśmy go pod nosami, ale jednak on potrafił wykrzesać z danej osoby to, co najlepsze. Co tu dużo mówić - dodawał nam skrzydeł.
[[nowa_strona]]
Doping

Jednak nic tak nie dodaje zawodnikowi chęci do „gryzienia” trawy jak doping wiernych kibiców. „Rodło” Złotów miało zagorzałych fanów. – Na początku trochę się z nas śmiali, ale z czasem kibiców na naszych meczach było coraz więcej – K. Kuczyńska wspomina największe sukcesy zespołu: wygraną 3:2 w Kamiennej Górze czy baraż do pierwszej ligi, rozgrywany w Tychach i Złotowie. - Wejście do ligi uzależnione było również od innego spotkania. Czekałyśmy z zaciśniętymi pięściami i udało się! Kibice wiwatowali razem z nami – opowiada zawodniczka, która najpierw grała na lewym ataku, potem na lewej pomocy, ale była jej pisana pozycja stopera.
[[reklama]]
Zresztą miejsce na boisku miało dla pań mniejsze znaczenie niż dla panów. Najważniejsze było dobro drużyny. – Moje koleżanki na boisku walczyły zaciekle, były ambitne i grały z pazurem – pani Karina komplementuje zawodniczki „Rodła”, a później „Sparty” Złotów.

Zapytana o gwiazdy w zespole jednym tchem wymienia Janinę Stalkę, Beatę Bąk, Aneta Cienkosz, Izę Kachnowicz. Czasem panie mierzyły się na murawie z mężczyznami, ale nie mogły sprostać ich sile fizycznej. - We Włocławku zagrałyśmy z radnymi, w Wągrowcu z drużyną z Wałbrzycha. Starałyśmy się, ale mężczyźni byli mocniejsi. Podchodzili do nas jednak z szacunkiem – podkreśla była piłkarka.

Walkower

W 2011 roku byłe zawodniczki „Rodła” spotkały się, by powspominać. Mecze, obozy i wyjazdy do NRD czy Czechosłowacji. Nie zebrały pełnej drużyny - było ich dziesięć. - Część zawodniczek dawno wyjechała w świat, co też sprawiło, że sekcja piłki nożnej kobiet się rozpadała. Do tego doszły problemy finansowe, słaby nabór. Szkoda – Karina Kuczyńska zamyśla się, ale jest wdzięczna, że było dane jej grać w tej drużynie. – To była wspaniała przygoda, która nas ukształtowała, nauczyła życia w grupie i odpowiedzialności za siebie – kończy.

Karol Zabel

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości