Reklama

Kocham Cię, Polsko. Poznaj kilku świadków historii.

19/11/2015 06:05
Pan Marian za miłość do Ojczyzny trafił do łagru. Jego imiennik też był w partyzantce. - Patriotyzm to jest coś świętego – w przeddzień Dnia Niepodległości mówili kombatanci

Kiedy ostatnio słyszeliście Państwo całego Mazurka Dąbrowskiego? Nawet na uroczystościach państwowych w Złotowie odśpiewuje się hymn w wersji skróconej. Czy zastanawialiście się Państwo, jaką postawę przyjęlibyście w obliczu zagrożenia dla Polski i polskości? Nasi bohaterowie nie wahaliby się ani chwili. Co więcej, oni już to zrobili.

Marian Kaleta nawet w peerelu miał poczucie, że powinien pracować dla kraju. Tu z odznaczeniem związku kombatantów

Marian Kaleta, rocznik 1928

Urodzony w kieleckim, powiat pińczów, miejscowość Hotel. Gdy miał 15 lat wstąpił do partyzantki. To był naturalny odruch, zwłaszcza, że w szeregach nieregularnego oddziału był już jego starszy brat. - Dowódca Kośbioł Janek kazał mi jeździć z rozkazami i meldunkami. Nawet nie wiedziałem, co rozwoziłem od wsi do wsi - mówi 87-letni złotowianin, który mieszka sam w bloku pełnym ludzi. Jest zmęczony życiem. - Chciałbym już odejść – mówi, spoglądając na zdjęcie żony, która zmarła kilka lat temu. Może dlatego tak dobrze wspomina partyzanckiego ducha. - W partyzantce jeden za drugim by w ogień wpadł, a dzisiaj jeden drugiego w łyżce wody by utopił. Nie wiem, co się dzieje na świecie – mówi, wspierając się mocniej na lasce.

Reklama

Czym dla niego jest patriotyzm? - To jest coś świętego. Po wojnie od razu zacząłem pracować dla ludzi i państwa. To jest patriotyzm. Moi sąsiedzi mówili nieraz, że na komunę nie będą robić. A rentę z komuny wziął. To jest patriotyzm?! Ja zawsze pracowałem dla kraju i dawałem z siebie wszystko – twierdzi kombatant.

Marian Hryniewiecki kilka lat spędził na zesłaniu. Mimo to wszystko co polskie jest dla niego święte

Marian Hryniewiecki, rocznik 1930

Nad rozlewiskami Niemna działał oddział Żagiew. Liczył około 50 ludzi. Jego dowódcą był Pietrowski czy Pietrowicz (pan Marian nie pamięta dokładnie). - Dziadek na niego mówili. A zastępcą był Antoni Giecołd, bystry chłopak, w 1939 roku był w stopniu plutonowego w polskim wojsku – pan Marian sięga do szafy po mundur. Szykuje go na 11 listopada.

Reklama

W partyzantce M. Hryniewiecki był łącznikiem. Za młody na walkę zbrojną nosił rozkazy, ostrzegał chłopaków z oddziału. - Żagiew zwalczała władzę radziecką. Zabierała ich towary, rozbrajała – przypomina sobie 85-latek, który za swą działalność wywieziony został na Syberię. W łagrze spędził ponad cztery lata. Opowiada, jak chleb rąbali siekierą i ogrzewali pod pachami. Polaków mieszkających na terenie obecnej Białorusi wspomina bardzo dobrze. - Patriotyzm każdy z nas miał we krwi. Na Białorusi byli różni ludzie, ale większość miała bardzo dobry patriotyzm – zapewnia. A dzisiaj? W mundurze z opaską Stowarzyszenia Łagierników Armii Krajowej pójdzie do kościoła, bo kraj jest dla niego najważniejszy. - Wszystko co polskie jest święte i koniec. Ja zawszę na Polskę z prawej strony głosuję, bo dzisiaj różnie z okazywaniem patriotyzmu bywa...

Reklama

- Jak wzywają to idę. Trzeba oddać hołd poległym - mówi Konstanty Długosz

Konstanty Długosz, rocznik 1927

Czarny – taki pseudonim miał w partyzantce Konstanty Długosz. Oddział, dla którego biegał z rozkazami, działał na terenie powiatu końskiego na Kielecczyźnie. - Zapukali w okno w nocy i trzeba było lecieć - 88–latek najlepiej pamięta czasy młodości. W partyzantce był od 1941 roku. Polska mu za to podziękowała. „W latach walki zbrojnej z najeźdźcami z honorem pełnił żołnierską powinność i uzyskał prawo do zaszczytnego tytułu weteran walk o wolność i niepodległość ojczyzny” - taki tytuł w 2001 roku przyznał złotowianinowi ówczesny premier Leszek Miller.

Reklama

Czym dla K. Długsza był i jest patriotyzm? - Patriotyzm był duży, ale jak przyszła komuna, to nas pędziła – odpowiada były krawiec. - Chodzi o to, żeby Polska była Polską. Teraz chodzę na wybory. Na cmentarz też idę, by oddać hołd żołnierzom, którzy zginęli.

I my oddajmy im hołd. Pamiętajmy, że 11 listopada to nie tylko kolejny dzień wolny od pracy. To data wyjątkowa dla wszystkich Polaków, choć pewnie najbardziej dla tych, którzy poznali smak niewoli.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości