Nowe komputery ponad trzy lata stały w piwnicy Urzędu Miejskiego w Złotowie. Przysłało je ministerstwo. Teraz pozwoliło ich używać. - Tam jest afera w tym MSWiA - mówi burmistrz Stanisław Wełniak
Pięć zestawów komputerowych, trzy skanery i pięć drukarek – taki sprzęt w grudniu 2010 roku trafił do Urzędu Miejskiego w Złotowie. Urzędnicy sprawdzili, czy działa i odstawili go na bok. Blisko trzydzieści tysięcy złotych zostało zamrożonych.
- Nie wiadomo było, co z nimi zrobić, więc wszyscy jak jeden mąż odłożyliśmy je do piwnicy – wspomina informatyk magistratu Waldemar Lasota.
[[reklama]]
Wszystko przez ZMOKU – Zintegrowany Moduł Obsługi Końcowego Użytkownika. Ten specjalny panel internetowy miał dać gminom dostęp do centralnej bazy danych gromadzącej informacje na temat ewidencji ludności, wydawania dowodów osobistych oraz aktów stanu cywilnego. Miał on być jednym z kluczowych elementów budowania internetowego dostępu do rejestrów państwowych. Miał, bo jego wprowadzanie trwa kilka lat i nie wiadomo, kiedy się zakończy. - Najpierw przeprowadzono ankietę, pytając, czego nam potrzeba, żeby wdrożyć ten program. To było w marcu 2010 roku. Potem poproszono o wyznaczenie osoby do kontaktu (zostałem nią ja), a następnie przeszkolono pięciu pracowników i przyznano im certyfikaty dostępu – W. Lasota opowiada o wdrażaniu ZMOKU. Po tych zabiegach program nadal nie działał, bo urząd nie miał routera. Dopiero w styczniu 2012 roku magistrat otrzymał serwer.
- A oni w tym momencie robili oprogramowanie – aplikację – zaznacza miejski informatyk. W 2013 roku pieczę nad ZMOKU przejęło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. - Tam jest afera w tym MSWiA – mówi burmistrz Stanisław Wełniak. - Tak to jest jak za informatyzację biorą się osoby nie będące fachowcami. Myśmy wcale tego sprzętu i programu nie chcieli – dodaje włodarz Złotowa.
O braku profesjonalizmu mówi także wiceminister Rafał Magryś, który w końcu 2013 roku w oświadczeniu dla mediów stwierdził, że z tym rozwiązaniem wiązały się problemy między innymi dlatego, że moduł od początku jego powstawania nie był konsultowany z użytkownikami końcowymi, czyli samorządami.
Włączać i działać Stąd i bubel, bo nie dość, że program nadal nie działa, to i komputery zakupione przez ministerstwo były zamrożone. Można je było wykorzystywać jedynie w...
To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 11/2014, s. 6
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze