Na ostatniej sesji radni przyjęli na kolejny rok Program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt. Jest to obowiązek uregulowany ustawą o ochronie zwierząt, w związku z czym gminy nie mogą się uchylić od opieki nad bezdomnymi zwierzętami.
Opieka ta polega przede wszystkim na wyłapywaniu bezdomnych psów i odstawianiu ich do schronisk, co łączy się z koniecznością sterylizacji i kastracji oraz płatnością za ich pobyt w schronisku.
My płacimy 28 tys. To się wydają spore pieniądze. W ubiegłym roku na samo schronisko wydaliśmy ok. 19 tys. zł. Do tego są koszty sterylizacji, kastracji dla tych zwierząt, które chcemy wydać, plus zakup karmy
Reklama
– tak skalę finansową tego obowiązku przedstawił pracownik Urzędu Miasta i Gminy w Jastrowiu Piotr Kozłowski.
Na radzie podjęto decyzję o zmianie schroniska świadczącego usługi gminie. Do tej pory było to schronisko w Leszkowie pod Piłą, teraz psy mają być wywożone aż pod Grudziądz. Skąd taka zmiana?
Mieliśmy, delikatnie mówiąc, konflikt z panem Jażdżewskim, który prowadzi schronisko w okolicy Piły
– tłumaczył radnym Piotr Kozłowski. Chodziło m.in. o to, że były problemy z przekazywaniem psów do adopcji. Jest to o tyle istotne, że gmina płaci za każdy dzień pobytu zwierzęcia w schronisku.
W przypadku Piły było to 7,33 zł netto.
W momencie kiedy pojawiają się jakieś organizacje lub osoby, które chciałyby te zwierzęta z schroniska wyciągnąć, to chcielibyśmy, żeby schroniska te zwierzęta przekazywały, żeby nie było jakichś problemów
– wyjaśniał dalej urzędnik. I choć problem nie jest duży, bo na początku roku takich psów w schronisku było pięć, a potem liczba ta zmalała do dwóch, to jednak podjęto decyzję o zmianie usługodawcy.
Dlaczego jednak psy będą musiały jeździć aż 170 km? Szukając nowego schroniska brano pod uwagę podobno to pod Grudziądzem oraz placówkę w Szczecinku. Ta druga okazała się jednak zbyt droga – miała żądać 18 tys. za samą gotowość do świadczenia usług.
Mają sprzęt, mają tradycję, to nie jest jakieś schronisko krzak, jest prowadzone od 1993 roku. Obsługuje w tej chwili około 40 gmin i w tej chwili jest tam około 500 zwierząt
– tak z kolei referencje schroniska z Węgrowa pod Grudziądzem przedstawił Piotr Kozłowski. Cena także będzie niższa, gdyż za dzienny pobyt psa trzeba będzie zapłacić 8 zł brutto, a więc przeszło złotówkę mniej niż w Pile. Na jednym zwierzęciu daje to ponad 30 zł miesięcznie. Pracownik urzędu wspomniał jednak też o tym, że z tego schroniska wycofuje się miasto Grudziądz, które buduje własną placówkę opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Szukając informacji na ten temat w internecie łatwo można się natknąć na doniesienia medialne, że powodem takiej decyzji władz Grudziądza były po pierwsze wysokie opłaty, podnoszone co roku, a po drugie skargi wnoszone na prowadzenie schroniska przez organizacje prozwierzęce oraz wolontariuszy, którym zresztą właściciel placówki zamknął wstęp do schroniska. W zeszłym roku pojawiały się podobne medialne doniesienia o złych warunkach opieki nad zwierzętami w schronisku prowadzonym przez fundację Daj szansę pod Piłą. Alarmowali o tym wolontariusze współpracujący ze schroniskiem, którym wkrótce potem zabroniono tam wstępu.
Pytani o to Piotr Wojtiuk i Piotr Kozłowski tłumaczą, że tak naprawdę nie mieli wyboru. Gminie zależy przede wszystkim na tym, żeby psy trafiały do adopcji. W Pile–Leszkowie doszło do takiej sytuacji, że była chętna fundacja, aby zabrać zwierzęta ze schroniska, ale właściciel się nie zgodził. Wobec nacisków ze strony gminy poinformować miał zaś, że nie widzi możliwości dalszej współpracy, wobec czego trzeba było szukać nowego schroniska.
Właściciel pilskiego schroniska potwierdza, że sprawa adopcji była tym, co poróżniło go z gminą. Zenon Jażdżewski poinformował nas, że do adopcji zgłaszała się fundacja z Krakowa, której wprawdzie oddał kilka psów, ale potem nie potrafiła ona nawet wskazać miejsca ich pobytu. Wobec tego nie mógł skorzystać z prawa, aby skontrolować, do jakich miejsc zwierzęta trafiają i czy mają tam zapewnione dobre warunki. Z tego powodu nie zgadzał się na przekazywanie psów temu konkretnemu podmiotowi. Naciski na adopcję ze strony gminy były dla niego powodem, dla którego nie miał zamiaru przedłużać umowy o współpracy.
Czy wybór podjęty przez gminę i miasto Jastrowie jest rzeczywiście lepszą opcją? Piotr Kozłowski zapewnia, że przed zawarciem umowy wraz z komendant straży miejskiej wizytowali schronisko w Węgrowie i nie dopatrzyli się tam żadnych nieprawidłowości w traktowaniu zwierząt.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Grudziądz to województwo kujawsko-pomorskie więc to żadna ściana wschodnia
Dlatego tam nie trafiają psy z gminy Jastrowie
Mamy w Jastrowiu nie potrzebną straż miejską zajmują się pieskami.Wozić psy tak daleko to przesada niech burmistrz płaci z własnej kieszeni.
Piła leszków to nie schronisko a mordownia zwierząt.nie róbcie sobie jaj,jeśli zwierzęta maja byc w pile to lepiej im będzie na wolności!
Dobrze bo ludzie w okolicach Grudządza trochę zarobią.ta sciana wschodnia to wielkie bezrobocie.
Grudziądz to województwo kujawsko-pomorskie więc to żadna ściana wschodnia
Dlatego tam nie trafiają psy z gminy Jastrowie
Mamy w Jastrowiu nie potrzebną straż miejską zajmują się pieskami.Wozić psy tak daleko to przesada niech burmistrz płaci z własnej kieszeni.