Reklama

Konie w galopie

19/11/2012 00:00
Uciekający "lis", za którym niósł się dźwięk uderzających w ziemię kopyt, to tylko jedna z atrakcji tegorocznego Hubertusa w Dźwiersznie, bo działo się tam dużo więcej

Jedną z nich był pokaz przygotowany przez Mariusza Chruścińskiego, który zajmuje się sokolnictwem. Publiczność mogła nie tylko posłuchać o zwyczajach ptaków drapieżnych takich jak jastrząb czy sokół, lecz również wziąć w nim udział. Ci którzy jednak obawiali się twardych dziobów i ostrych pazurów, mieli okazję z bardzo bliska przyjrzeć się zdecydowanie mniej bojowo nastawionej sowie płomykówce, która pozwalała gładzić się po piórach nawet najmłodszym. W tym czasie jeźdźcy, powoli przygotowywali się już na polanie otaczającej padok. Tegoroczna edycja Hubertusa zorganizowanego przez państwa Paprockich przyciągnęła 34 jeźdźców gotowych do podjęcia walki o miano najlepszego. Główne zadanie to przechytrzenie „lisa” w tradycyjnej gonitwie i zdobycie trofeum w postaci przytroczonej do jego ubrania kity. Paweł Skrętny na koniu Bawarka, któremu ta sztuka udała się w zeszłym roku tym razem zamienił się w ściganego. Wyróżniając się odblaskową kamizelką, bardzo skutecznie udawało mu się gubić pościg- co komentowali przyglądający się gonitwie widzowie. Gdyby nie został złapany przez 7 minut, zachowywałby zeszłoroczny tytuł, jednak w ostatnich minutach lepsza okazała się Milena Barczyk- Najdowska na koniu Kora, która zdobyła trofeum w postaci lisiego ogona. Po wręczeniu nagrody oraz chwili przerwy dla zregenerowania sił w końskich kopytach nastał czas na wyścig o Puchar Burmistrza Łobżenicy. Tutaj rywalizacja również była widowiskowa, gdyż liderzy zmieniali się do ostatniego zakrętu liczącej dwa okrążenia trasy. O dodatkowe emocje, za sprawą adekwatnej do chwili muzyki zadbała orkiestra z OSP w Krajence. Ostatecznie linię mety jako pierwsza przekroczyła Milena Barczyk- Najdowska, drugi był Krzysztof Seren, trzeci- Paweł Kotowski. Jednak ten festyn to nie tylko święto dla hodowców koni i jeźdźców, którzy mogą zaprezentować swoje umiejętności. To również okazja do spróbowania swojskiej kuchni (bigos myśliwski, grochówka wojskowa, pieczone prosię, chleb ze smalcem czy domowej roboty ciasta) i pomocy innym. Jak co roku bowiem była to także impreza charytatywna, z której dochód  trafił na konto Szkoły Podstawowej w Dźwiersznie oraz na rzecz zmagającej się z chorobą Zuzi Zdręki. Hubertus zakończył się tradycyjnie wspólną biesiadą w stodole.

Sz.Chwaliszewski

[[reklama]]

[[gal=645]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości