Od przyszłego roku Szkoła Podstawowa w Okonku będzie się mieściła w jednym budynku. Taki pomysł ma dyrektor Nina Włodarczyk. Co z zabytkowym budynkiem w centrum miasta?
Podczas październikowej sesji Rady Miejskiej w Okonku ze strony radnych padło pytanie, czy prawdą jest, że miasto wraz z dyrekcją Szkoły Podstawowej dążą do tego, aby nauczanie przenieść do jednego budynku. Byłby to koniec pewnej epoki, w której od wielu lat okonecka edukacja znajduje się w dwóch, oddalonych od siebie o niecały kilometr, miejscach.
[paywall]
Andrzej Jasiłek udzielił radnym twierdzącej odpowiedzi. Miasto poczyniło już pewne kroki przygotowawcze, a jak mówi dyrektor placówki Nina Włodarczyk, od dawna zabiega o takie rozwiązanie.
– Mam nadzieję, że od 1 września uda się, abyśmy wszyscy byli w jednym budynku przy ul. Leśnej 45 – mówi i zaznacza, że zmiany te są konsekwencją zarówno niżu demograficznego jak i reformy edukacji, która nastąpiła w 2017 r.
Po utworzeniu ośmioklasowej podstawówki wiadomym było, że liczba uczniów ulegnie znaczącej zmianie. Jeszcze przez dwa lata placówkę kończyli gimnazjaliści i przy liczbie uczniów oscylującej w granicach 530 lekcje w dwóch budynkach były uzasadnione. Również dlatego, że nauczyciele pracujący w gimnazjum mogli być cały czas w jednym miejscu. Po przejściu do szkoły podstawowej funkcjonowanie placówki zaczęło wiązać się z jeszcze większymi niedogodnościami.
– Nauczyciele mają 10 minut na przejście z jednego do drugiego budynku – mówi dyrektor, Nina Włodarczyk.
– To już trwa piąty rok. Trudno jest im rozpocząć lekcje punktualnie. Liczba uczniów nam się co roku zmniejsza, obecnie jest ich tylko 403, a przez niż demograficzny będzie tylko gorzej – dodaje.
Dyrektor zaznacza, że jeśli już w przyszłym roku uda się zmieścić wszystkich przy ul. Leśnej, to poprawi się komfort pracy nie tylko nauczycieli, ale i bezpieczeństwo uczniów. Młodzież w drodze do hali widowiskowo–sportowej na lekcje wychowania fizycznego (znajdującej się przy ul. Leśnej 45) narażona jest na wypadki komunikacyjne, a dodatkowo plan musi być układany w taki sposób, aby wziąć pod uwagę stratę około 40 minut na przejście w obie strony.
– To jest całkowita strata czasu. Poza tym będzie to znacznie bezpieczniejsze dla uczniów, nauczycieli, a dla mnie, jako dyrektora, zarządzanie szkołą w jednym budynku stanie się łatwiejsze – podkreśla.
N. Włodarczyk jest przekonana, że taką zmianę docenią jej nauczyciele, którzy są zmęczeni ciągłym bieganiem.
– Jeśli ktoś przykładowo ma 20 godzin języka polskiego i uczy klasy 4 i 5 w budynku przy ul. Leśnej, a klasy 7–8 na Niepodległości, wtedy większość czasu poświęca na bieganie między tymi miejscami – mówi.
Jeśli plan dyrektor i burmistrza się uda, wówczas w jednym budynku znajdzie się przekrój uczniów od 7 do 15 lat. N. Włodarczyk nie sądzi, aby młodsze roczniki były w jakiś sposób przez to zagrożone.
– W głównym budynku mamy klasy młodsze, a w łączniku dalej będą ci starsi. Będą co prawda spotykać się na placu przed szkołą, ale to jest nieuniknione. Większość szkół w Polce funkcjonuje w ten sposób. Kwestia bezpieczeństwa będzie pozostawać w rękach dyrekcji i nauczycieli, ale z pomocą monitoringu nie będzie żadnego problemu – zapewnia.
Wszystko wskazuje na to, że 24 czerwca przyszłego roku uczniowie okoneckiej podstawówki po raz ostatni zawitają w progi budynku przy ul. Niepodległości. Co stanie się zatem z tym zabytkowym i jednym z najbardziej rozpoznawalnych budynków w mieście? A raczej dwoma budynkami, ponieważ do oryginalnej konstrukcji została dołączona dobudówka. Jednak na to pytanie odpowiedzi nie zna jeszcze nawet burmistrz Andrzej Jasiłek.
– Mój pogląd jest taki, że te dwa obiekty należałoby oddzielić od siebie, wtedy łatwiej będzie to zagospodarować. Daleki jestem natomiast od poglądu, żebyśmy mieli sprzedać komuś ten budynek – mówi, podkreślając, że mamy tu do czynienia z jedną z najpiękniejszych architektur w całej gminie.
– Mamy jeszcze rok na to, żeby zastanowić się, jak go sensownie zagospodarować – dodaje.
Jednym z oczywistych pomysłów, który się nasuwa, jest przeniesienie tam części urzędników. Szczególnie, że jest to przecież historyczny ratusz. Jednak zdaniem burmistrza byłoby to błędne koło.
– Przeniesiemy się tam i będziemy mieli problem z zagospodarowaniem obecnego urzędu. Szczególnie, że jesteśmy po niedawnym remoncie wewnętrznym i szkoda by było tego budynku – dodaje.
Jeśli urzędnikom zabraknie pomysłów, może skończyć się na tym, że o dalszym sposobie użytkowania placówki zadecyduje ktoś, kto wykaże chęć dzierżawy pomieszczeń.
– Budynek jest wyposażony i był remontowany pod kątem nauczania, więc idealnie by było, gdyby ktoś zdecydował się wykorzystywać go w tym kierunku – mówi A. Jasiłek, który podkreśla, że będzie otwarty na każdą sensowną propozycję zagospodarowania tej przestrzeni.

Hubert Nowak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!