Babcie mogą być zawiedzione - na obchodach swojego święta w przedszkolu mogą nie dostać nawet kawałka ciasta. To samo dotyczy Dnia Matki i innych świąt. - My nie możemy kupić słodyczy. Zakaz jest całkowity – mówi Alicja Nielipowicz, intendentka w Przedszkolu Publicznym nr 3 w Złotowie. To ona od pierwszego września musi dbać o to, by w placówce nie przekraczano norm. Cukier – do 15 g na 100 g produktów zbożowych i do 10 g w napojach zastępujących mleko. Sól – do 5 g dziennie. Ciasto na Dzień Babci nijak norm nie spełniało. I to mimo tego, że często piekli je i przynosili rodzice. - Domowe wypieki mają mniej chemii – przekonuje A. Nielipowicz, a dyrektor placówki Gizela Grabek dodaje:
- Słodycze są dla ludzi. Myślę, że jak na Dniu Babci będzie coś słodkiego przygotowanego według nowego rozporządzenia, czyli ciasto z obniżoną zawartością cukru i tłuszczu, to zachowane będą normy żywieniowe.
Nieco innego zdania jest Monika Skowrońska z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Złotowie. - Przy tej okazji dziecko też sięgnie po ciasto, a przecież chodzi o zmianę nawyków żywieniowych dzieci. Jeśli zamiast słodyczy na stołach będą winogrona czy śliwki, to nic się nie stanie, prawda? – uważa pracownica „Sanepidu”, która w środę 16 września zawiłości rozrządzenia ministra zdrowia na temat żywienia dzieci i młodzieży wyjaśniała pracownikom oświaty.
Chodzi o rozporządzenie z 28 sierpnia tego roku, w którym minister określił, jakie produkty mogą być sprzedawane i podawane w szkołach i przedszkolach. - Płatki owsiane i kukurydziane mogą być, ale czekoladowe odpadają. Herbaty czy mleka nie można dosładzać cukrem, ale wolno miodem. Sól może być tylko sodowo-potasowa. Nie wolno też do przygotowania posiłków używać gotowych przypraw, kostek itd. Można za to używać ziół. No i oleju rzepakowego – wyjaśnia Monika Skowrońska.
Szkoły i przedszkola muszą dostosować się do nowych norm. Zdaniem Alicji Nielipowicz nie jest to wielki problem. Na produktach spożywczych podane są ich składy i wartości odżywcze. - To jest dobre dla dzieci, bo dotąd jadły one za tłusto i przyjmowały za dużo węglowodanów. A jak dziecko zje za dużo słodyczy, to jest pobudzone – nasza rozmówczyni w przedszkolu przy Mickiewicza pracuje od ponad dwudziestu lat. Odkąd jest intendentką, placówka ma stałych dostawców. - Zawsze bierzemy towar od sprawdzonych firm, żeby nie było zatruć. To jest najbardziej bezpieczne – zapewnia.
Jadłospis przedszkolaków PP nr 3 z 16 września:
Śniadanie: pieczywo mieszane z masłem, szynka, ogórek kiszony, jajko ze szczypiorkiem, rzodkiewka, kakao, herbatka.
Na drugie śniadanie arbuz.
Obiad: pieczeń z karkówki z morelą, surówka z czerwonej kapusty i jabłek, ziemniaki z zieleniną i kompot wieloowocowy gotowany.
Podwieczorek: zupa koperkowa z warzywami, a potem winogronka.
- Staramy się, żeby trzy razy dziennie dzieci dostały warzywa. Robimy im to, co lubią, np. buraczki pod różnymi postaciami, marchewkę – mówi A. Nielipowicz. - Dzieci jedzą u nas do syta, dostają dokładki i nie narzekają na jedzonko. Może noskami trochę kręcą, ale jedzą.
Tylko raz w tygodniu dzieci dostają potrawę smażoną. Reszta jest gotowana i duszona. Wszystko kalkulowane jest tak, by dzienne wyżywienie mieściło się w stawce 6,40 zł. - W tym roku stawka nie wzrosła, ale jeżeli ceny pójdą radykalnie do góry (przez suszę warzywa już są droższe, a pełnoziarniste pieczywo czy makarony w ogóle są drogie) to może od stycznia cena pójdzie troszkę w górę. To ustalą panie dyrektorki – zaznacza intendentka.
Póki co skarg ze strony rodziców pracownice przedszkola nie odnotowały. I choć A. Nielipowicz twierdzi, że w przedszkolu dzieci otyłe trafiają się sporadycznie, to nauczyciele proszą rodziców o pomoc w zadbaniu o kondycję pociech.
- Powinny odbyć się zebrania dla rodziców, informujące o zasadach zdrowego żywienia – proponuje M. Skowrońska z PSSE w Złotowie.
- Musimy do tego zadania podejść odpowiedzialnie. Razem.
A że dzieci wybrzydzają, że nie dostają słodyczy i chipsów? Dajmy im przykład, że można inaczej. Znajoma jest na zdrowej diecie. Na śniadanie je płatki owsiane z jogurtem, orzechami i bananem. Co od prawie dwóch tygodni robi jej czteroletnia córka? Je to samo, tyle że bez słodkiego przecież banana. Pycha.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze