Od 1 października dzwoniąc pod numer 112 dodzwonimy się do Poznania. W Złotowie Centrum Powiadamiania Ratunkowego zlikwidowano, a pracownicy odeszli
Ma być sprawniej i bezpieczniej. Takie jest założenie nowego systemu dysponowania służbami ratowniczymi w Polsce. 1 października ruszył kolejny etap jego wdrażania. Teraz, po wybraniu numeru alarmowego 112, dodzwonimy się do stolicy Wielkopolski. - Operator odbierze zgłoszenie, ustali odpowiedni powiat i przełączy nas do Piły – mówi Kazimierz Wiebskowski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotowie. To tam do niedawna mieściło się CPR dla powiatu złotowskiego. - Nie będzie on nas wypytywać o szczegóły zdarzenia – dodaje zawodowy strażak. Przekierowani zostaniemy do Piły, to tam działa jedno z pięciu Centrów Powiadamiania Ratunkowego w naszym województwie. Przyłączone do niego zostały już pozostałe powiaty byłego województwa pilskiego. Złotów jest ostatni.
W jedności siła
Dzięki zintegrowanemu systemowi powiadamiania i utworzeniu CPR-ów obejmujących większy teren służby ratownicze mają sprawniej docierać na miejsce zdarzenia. W Pile operator ma do dyspozycji dziewiętnaście karetek (sześć specjalistycznych i trzynaście podstawowych). - Po przyjęciu zgłoszenia system wybiera tę karetkę, która jest bliżej zdarzenia. Dyspozytor tylko te działania wspomaga – zauważa dyrektor Szpitala Powiatowego im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie Jerzy Teusz. - A jeśli np. karetka już została wysłana i ktoś zgłasza to zdarzenie po raz drugi, to program od razu to wyłapuje i taka rozmowa w ogóle nie zaśmieca systemu – dodaje lekarz.
Dzięki zintegrowanemu systemowi wysyłanie karetek do zdarzeń ma być proste i efektywne. - W chwili zgłoszenia dyspozytor ma numer dzwoniącego i widzi na mapie, gdzie on dokładnie jest. Wie nawet, o którą klatkę schodową w bloku chodzi. To samo dotyczy karetek: widzi, że ta jedzie do zdarzenia, ta wraca z pacjentem, a ta jest wolna – chwali nowe rozwiązanie dyrektor Teusz. Szpital w Złotowie do systemu wprowadził trzy karetki. Ambulans z Jastrowia jeździ teraz z numerem P 10, z Okonka to P11, a karetka specjalistyczna oznaczona jest symbolem S6.
Szybciej czy wolniej?
Jeśli chodzi o numer 999, to dzwoniąc pod niego połączymy się od razu z Piłą. - Ważne, by nie spanikować, to dobry numer – uprzedza J. Teusz. W tym przypadku droga powiadamiania służb będzie taka jak dotychczas. Kiedyś to dyspozytor ze Złotowa wysyłał odpowiednią karetkę, a teraz zrobi to równie szybko dyspozytor z Piły.
Za 3-4 miesiące wszystkie karetki będą wyposażone w tablety. Takie jak w wojsku – duże, ciężkie (2,5 kg), stabilne. Na nich załoga karetki będzie mogła zobaczyć m.in. historię choroby pacjenta. Wszystko jest w systemie Jerzy Teusz
Z numerem 112 jest trudniej. Operator odbierze nasze zgłoszenie w Poznaniu, przełączy nas do Piły, a dopiero stamtąd powiadomiona zostanie odpowiednia karetka. - Czasowo może to się wydłużyć o 20-30 sekund – przewiduje Kazimierz Wiebskowski z PSP. Obawy budzi także znalezienie właściwego miejsca. Kierowcy karetek pracujący na naszym terenie znają go dobrze. Jeśli operator z Piły przyśle do nas ratowników np. z Wągrowca, to z lokalizacją zdarzenia może być problem.
Ten numer to klucz do szybkiej i sprawnej pomocy. Od 1 października odbierany będzie tylko w Poznaniu
- Miejscowości o nazwie Zakrzewo jest w Wielkopolsce kilka i może się zdarzyć pomyłka. Tego się nie uniknie. Mieliśmy taki przypadek dotyczący Bługowa, ale sami go zweryfikowaliśmy – mówi K. Wiebskowski. Jednak Jerzy Teusz nie ma takich obaw. - Jeśli karetka źle pojedzie, to operator będzie to widział na mapie i zwróci na to uwagę – zapewnia dyrektor złotowskiej lecznicy. Minie jednak czas, a o niego najbardziej tu chodzi.
Nie dorośli do wzywania pomocy
Mimo to w straży w Złotowie mogą się cieszyć, że numer 112 został przeniesiony do Poznania. Nie będą musieli użerać się z nieodpowiedzialnymi zgłaszającymi. - Numer 112 wybierany jest w Wielkopolsce co dwadzieścia sekund. Do niedawna jednak 70% zgłoszeń było niezasadnych, teraz jest to około 65% - mówił podczas debaty „Decydujmy wspólnie” (odbyła się w Złotowie 18 września) wojewoda Piotr Florek. - Potrafił ktoś zadzwonić, żeby podać mu kod PUK do telefonu, bo zapomniał PIN-u i zablokował komórkę – opowiada K. Wiebskowski z KPP Złotów. - Inny chciał sobie doładować kartę. Takich głupich zgłoszeń było 80-90% - szacuje strażak, który uważa, że część naszego społeczeństwa nie dorosła do odpowiedzialnego wzywania i udzielania pomocy. Teraz to w Poznaniu odbywa się wstępna selekcja wezwań. Do Piły, a potem Złotowa mają trafiać tylko osoby naprawdę potrzebujące pomocy.
Likwidacja bez zwolnień
Po likwidacji Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Złotowie pracę straciło pięć osób. Na szczęście zostały one zatrudnione. - Dwie z nich przeszły do Piły, dwie do naszego szpitala, a ostatnia nie skorzystała z naszej propozycji – dostała odprawę i odeszła – informuje dyrektor Teusz.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze