Reklama

Koniec z pomocą w Złotowie

08/10/2014 11:02
Od 1 października dzwoniąc pod numer 112 dodzwonimy się do Poznania. W Złotowie Centrum Powiadamiania Ratunkowego zlikwidowano, a pracownicy odeszli

Ma być sprawniej i bezpieczniej. Takie jest założenie nowego systemu dysponowania służbami ratowniczymi w Polsce. 1 października ruszył kolejny etap jego wdrażania. Teraz, po wybraniu numeru alarmowego 112, dodzwonimy się do stolicy Wielkopolski. - Operator odbierze zgłoszenie, ustali odpowiedni powiat i przełączy nas do Piły – mówi Kazimierz Wiebskowski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotowie. To tam do niedawna mieściło się CPR dla powiatu złotowskiego. - Nie będzie on nas wypytywać o szczegóły zdarzenia – dodaje zawodowy strażak. Przekierowani zostaniemy do Piły, to tam działa jedno z pięciu Centrów Powiadamiania Ratunkowego w naszym województwie. Przyłączone do niego zostały już pozostałe powiaty byłego województwa pilskiego. Złotów jest ostatni.

W jedności siła

Dzięki zintegrowanemu systemowi powiadamiania i utworzeniu CPR-ów obejmujących większy teren służby ratownicze mają sprawniej docierać na miejsce zdarzenia. W Pile operator ma do dyspozycji dziewiętnaście karetek (sześć specjalistycznych i trzynaście podstawowych). - Po przyjęciu zgłoszenia system wybiera tę karetkę, która jest bliżej zdarzenia. Dyspozytor tylko te działania wspomaga – zauważa dyrektor Szpitala Powiatowego im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie Jerzy Teusz. - A jeśli np. karetka już została wysłana i ktoś zgłasza to zdarzenie po raz drugi, to program od razu to wyłapuje i taka rozmowa w ogóle nie zaśmieca systemu – dodaje lekarz.

Dzięki zintegrowanemu systemowi wysyłanie karetek do zdarzeń ma być proste i efektywne. - W chwili zgłoszenia dyspozytor ma numer dzwoniącego i widzi na mapie, gdzie on dokładnie jest. Wie nawet, o którą klatkę schodową w bloku chodzi. To samo dotyczy karetek: widzi, że ta jedzie do zdarzenia, ta wraca z pacjentem, a ta jest wolna – chwali nowe rozwiązanie dyrektor Teusz. Szpital w Złotowie do systemu wprowadził trzy karetki. Ambulans z Jastrowia jeździ teraz z numerem P 10, z Okonka to P11, a karetka specjalistyczna oznaczona jest symbolem S6.

Szybciej czy wolniej?

Jeśli chodzi o numer 999, to dzwoniąc pod niego połączymy się od razu z Piłą. - Ważne, by nie spanikować, to dobry numer – uprzedza J. Teusz. W tym przypadku droga powiadamiania służb będzie taka jak dotychczas. Kiedyś to dyspozytor ze Złotowa wysyłał odpowiednią karetkę, a teraz zrobi to równie szybko dyspozytor z Piły.

  Za 3-4 miesiące wszystkie karetki będą wyposażone w tablety.
Takie jak w wojsku – duże, ciężkie (2,5 kg), stabilne.
Na nich załoga karetki będzie mogła zobaczyć m.in. historię choroby pacjenta. Wszystko jest w systemie
Jerzy Teusz

Z numerem 112 jest trudniej. Operator odbierze nasze zgłoszenie w Poznaniu, przełączy nas do Piły, a dopiero stamtąd powiadomiona zostanie odpowiednia karetka. - Czasowo może to się wydłużyć o 20-30 sekund – przewiduje Kazimierz Wiebskowski z PSP. Obawy budzi także znalezienie właściwego miejsca. Kierowcy karetek pracujący na naszym terenie znają go dobrze. Jeśli operator z Piły przyśle do nas ratowników np. z Wągrowca, to z lokalizacją zdarzenia może być problem.


Ten numer to klucz do szybkiej i sprawnej pomocy. Od 1 października odbierany będzie tylko w Poznaniu

- Miejscowości o nazwie Zakrzewo jest w Wielkopolsce kilka i może się zdarzyć pomyłka. Tego się nie uniknie. Mieliśmy taki przypadek dotyczący Bługowa, ale sami go zweryfikowaliśmy – mówi K. Wiebskowski. Jednak Jerzy Teusz nie ma takich obaw.
- Jeśli karetka źle pojedzie, to operator będzie to widział na mapie i zwróci na to uwagę – zapewnia dyrektor złotowskiej lecznicy. Minie jednak czas, a o niego najbardziej tu chodzi.

Nie dorośli do wzywania pomocy

Mimo to w straży w Złotowie mogą się cieszyć, że numer 112 został przeniesiony do Poznania. Nie będą musieli użerać się z nieodpowiedzialnymi zgłaszającymi.
- Numer 112 wybierany jest w Wielkopolsce co dwadzieścia sekund. Do niedawna jednak 70% zgłoszeń było niezasadnych, teraz jest to około 65% - mówił podczas debaty „Decydujmy wspólnie” (odbyła się w Złotowie 18 września) wojewoda Piotr Florek. - Potrafił ktoś zadzwonić, żeby podać mu kod PUK do telefonu, bo zapomniał PIN-u i zablokował komórkę – opowiada K. Wiebskowski z KPP Złotów. - Inny chciał sobie doładować kartę. Takich głupich zgłoszeń było 80-90% - szacuje strażak, który uważa, że część naszego społeczeństwa nie dorosła do odpowiedzialnego wzywania i udzielania pomocy.
Teraz to w Poznaniu odbywa się wstępna selekcja wezwań. Do Piły, a potem Złotowa mają trafiać tylko osoby naprawdę potrzebujące pomocy.

Likwidacja bez zwolnień

Po likwidacji Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Złotowie pracę straciło pięć osób. Na szczęście zostały one zatrudnione. - Dwie z nich przeszły do Piły, dwie do naszego szpitala, a ostatnia nie skorzystała z naszej propozycji – dostała odprawę i odeszła – informuje dyrektor Teusz.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości