Bo to oni ponoć regularnie urządzają sobie z tutejszej plaży miejsce kąpieli swoich zwierząt. Miejscowi powiedzieli dość. Porozmawiali z właścicielem zbiornika, ten wydał zgodę na postawienie znaku, a nawet sfinansował jego zakup. – Zgłosiła się do mnie pani sołtys, która powiedziała, że jest taki problem i mieszkańcy chcieliby interweniować w tej sprawie – mówi właściciel jeziora, Edmund Zdrenka.
Sołtys Katarzyna Kabattek potwierdza, że mieszkańcy od jakiegoś czasu zbulwersowani są faktem, że jeźdźcy wprowadzają konie do wody. I chociaż plaża nie jest strzeżona, to miejscowi, a nawet przyjezdni, chętnie korzystają z tego miejsca. Świadczy zresztą o tym fakt, jak zagospodarowana jest plaża: jest miejsce do posiedzenia przy brzegu, jest też niewielki pomost. Najbardziej chodzi oczywiście o zdrowie dzieci, choć nawet dorośli nie mają zamiaru kąpać się w miejscu, gdzie koń niejednokrotnie może narobić do wody. Wypowiedź sołtysowej potwierdza jej małżonek. Edmund Kabattek, na co dzień szef Samorządowego Zakładu Komunalnego w Zakrzewie przyznaje, że praktyka wjeżdżania końmi do wody jest tutaj bardzo częsta, nie tylko w okresie takich upałów, jakie mamy obecnie. Dlatego mieszkańcy powiedzieli basta, wymyślili pomysł ze znakiem i mają nadzieję, że jeźdźcy będą go respektować.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze