Lampka zapala się, gdy ktoś jest w potrzebie. Dziecko lub jego mama. Buciki, śpioszki, wózki, meble – Sandra Przybyszewska zbiera wszystko, co może się przydać. A potem udostępnia to na Facebooku. To tam we wrześniu 2015 roku powstała grupa „Mama w miasteczku Złotów”. To strona, dzięki której ludzie stają się lepsi.
Ludzie pytają mnie, dlaczego poświęcam swój czas i pieniądze, bo np. jadę po jakiś dar swoim autem. Przecież to mi nie przynosi żadnych korzyści... Odpowiadam, że największe korzyści nosi się w sercu
Reklama
– mówi złotowianka.
Sandra Przybyszewska pomaga innym odkąd pamięta. Zaczęła od zwierząt.
Jak komuś się działa krzywda, to biegłam pierwsza pomagać, bo sprawiało mi to satysfakcję. Wszystkie skrzywdzone zwierzęta lądowały u nas w domu. Mamo, może zostać?
- pytała w imieniu zwierzęcia. Może to odziedziczona po babci empatia podsunęła jej myśl o mundurze? Złotowianka chciała służyć.
Starałam się dostać do policji i wojska. To drugie udało się szybciej, więc trafiłam w kamasze
– opowiada 26-letnia żołnierz wojsk lądowych w Koszalinie. Więcej o służbie powiedzieć nie może. Właśnie zrobiła sobie przerwę od poligonu. Na ciążę. I pomaganie.
Nie mogłam pracować, ale że mam ADHD, to musiałam się czymś zająć. Przyłączyłam się do grupy pomagającej mamom w Koszalinie. A potem pomyślałam, że i tutaj mogę to robić. Założyłam stronę „Mama w miasteczku Złotów” i wciągnęłam w to swoje znajome
– mówi złotowianka.
Zasada działania grupy jest prosta. Do pani Sandry zgłaszają się mamy, które potrzebują czegoś dla swoich dzieci. Ona udostępnia to na Facebooku i do niej zgłaszają się panie, które takową rzecz posiadają.
Wcześniej ludzie w Złotowie nie wiedzieli, co mają z tym zrobić: sprzedać, a może wyrzucić?
Reklama
- dziś w grupie jest ponad sześćset mam.
Wiele osób czekało na coś takiego. Bo chcą pomagać. Ta chęć drzemie w wielu ludziach
– twierdzi S. Przybyszewska.
Regulamin „Mamy w miasteczku Złotów” mówi wyraźnie, że panie oddają lub przyjmują. O transakcjach pieniężnych i rozliczeniach nie ma mowy. Jeśli np. wózek nie jest już danej pani potrzebny, może go przekazać dalej. Odsprzedać już nie.
Znajomi śmieją się, że przeze mnie złotowskie olx upada, bo ja pomagam mamom i one nie muszą wielu rzeczy kupować
– mówi przyszła mama. Z jej kilkumiesięcznych obserwacji wynika, że w Złotowie jest mnóstwo rodzin potrzebujących pomocy rzeczowej. Część zgłasza się do niej, bo ma gwarantowaną anonimowość i nie musi okazywać zaświadczeń o dochodach. Nie zawsze z czystymi intencjami.
Zdarzały się sytuacje, gdy ktoś chciał nas wykorzystać. W końcu są ludzie dobrzy i są źli. Ale zawsze tłumaczę moim mamom, że one działały w dobrej intencji. A że pomogły nieodpowiedniej osobie, to trudno
– pani Sandra, choć jest wysoko w ciąży, koordynuje niemal każdą „transakcję”. Mamy pytają, czy dana osoba rzeczywiście jest potrzebująca lub proszą o wybór jednej spośród kilku chętnych na daną rzecz.
Chęć pomagania mam jest wielka. W krótkim czasie wypełniły rzeczami do przekazania jeden z dwóch pokoi w mieszkaniu Sandry Przybyszewskiej. Wtedy znowu pomógł Facebook.
Napisałam, że szukam lokalu charytatywnego i odezwał się prezes SM „Piast” w Złotowie. Wojciech Buczek użyczył mi lokalu w siedzibie spółdzielni
– zaraz potem ruszyła akcja przygotowywania świątecznej paczki dla rodziny ze Złotowa i Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Jastrowiu. A potem zbiórka rzeczy dla rodziny z Górznej, która w pożarze straciła cały dobytek.
Jeżeli czuję, że mogę komuś pomóc, to czerpię z tego ogromną satysfakcję. O wiele większą niż z pieniędzy. Mam za co żyć
– pani Sandra odpowiada na pytanie o to, dlaczego pomaga.
Kiedyś przyszła do mnie mama z dwójką dzieci. Dla chłopca miałam kurtkę. Ubrał ją, przytulił mamę i dziękował jej, że załatwiła mu kurtkę. Radość w oczach tego dziecka była dla mnie największym podziękowaniem
– złotowianka zwraca uwagę na efekt uboczny pomagania: odkryła wokół siebie mnóstwo osób z otwartymi sercami.
Wcześniej dostrzegałam osoby, które działały na zasadzie każdy sobie. A teraz widzę, że ludzie są dobrzy. I takimi osobami się otaczam. Wiem, że gdyby u mnie zaczęło się dziać coś złego, to jest wokół mnie rzesza ludzi, którzy mi pomogą. Wiele razy słyszę, że tylko mam dać znać...
Reklama
Na dniach pani Sandra zostanie mamą, ale o swoich „podopiecznych” nie zapomina.
Gdy córka skończy trzy miesiące, będę szukała lokalu charytatywnego, bo chcę działać dalej
– kobieta zastanawia się tylko nad powrotem do Koszalina i służby. Związała się z mamami ze Złotowa.
Znalazłam już mamę, która jest po pedagogice i chciałaby się zająć grupą. Ja będę nadzorować te działania, a ona będzie tutaj
– żołnierka szuka rozwiązania. Rozważa jednak i inną opcję.
Przyszła mi do głowy myśl, by zrezygnować z wojska i zająć się tylko działalnością charytatywną. Poważnie się nad tym zastanawiam
Reklama
– S. Przybyszewska zdradza, że myśli z mamami o utworzeniu stowarzyszenia.
Miałybyśmy większe pole manewru jeśli chodzi o pozyskiwanie sponsorów i dotacji. Mogłybyśmy rozszerzyć skalę naszego działania. Zaufanie ludzi już mamy
– twierdzi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z wojska nie zrezygnuje także spokojnie:) ale zrobię wszystko aby móc dalej działać i pomagać. Myślę że najważniejsze są chęci i analizować to czy ktoś wykorzystał moja pomoc będzie ten Pan u góry; ) pozdrawiam
Sandra,nie rezygnuj z pracy bo będziesz miała dzieci i musisz pracować na nich aby dobrze wychować i dać im wyższe wykształcenie.Po zakończeniu pracy w wojsku będziesz miała wysoka emeryturę.W biurze pracując miałabyś 1/3 emeryutury tej którą dostaniesz. Dlaczego więc nie chcesz być samowystarczalna i samodzielna? Aby pomagac innym potrzeba i auta i paliwa i czasami upominek,czy karma dla psa czy kota a to wszystko wiaze sie z wydatkami. Ludziom należy pomagac,ja także pomagam ale za pomaganie juz dostałam wiele kopniaków.Nie wiesz kto jest kim,czasami schizofrenik.różnie bywa. dasz mu pare groszy to pójdzie na wódkę i będzie cie nachodził.
Bardzo dziękuję za artykuł. Droga Ona. Masz rację w gimnazjum daleko mi było do aniołka ale czasem życie sprawia że jesteśmy pełni goryczy i czynimy źle. Jednak życie i dojrzałość sprawia że człowiek zaczyna widzieć swoje priorytety życiowe i swoją misję . Jeżeli kiedykolwiek nawet w gimnazjum sprawiłam ze poczułas się źle bardzo przepraszam i jeżeli kiedykolwiek będę mogła pomóc to wiesz gdzie mnie szukać. Pozdrawiam
Dobrze słyszeć, że pomaga innym osobom i wyrosła na osobę, która jest dobra dla innych ludzi. W gimnazjum niestety wiele dziewczyn atakowała słownie za nic, może tego nawet nie wie ale pare dziewczyn przez nia płakało i nie czuło się bezpiecznie w szkole. Cale szczescie ze człowiek dojrzewa i potrafi zmienić się na lepsze. Oby tak dalej :)
Piękna działalność...Aż żałuję, że nie jestem młodą mamą... Wszystkiego dobrego, Pani Sandro!
Z wojska nie zrezygnuje także spokojnie:) ale zrobię wszystko aby móc dalej działać i pomagać. Myślę że najważniejsze są chęci i analizować to czy ktoś wykorzystał moja pomoc będzie ten Pan u góry; ) pozdrawiam
Sandra,nie rezygnuj z pracy bo będziesz miała dzieci i musisz pracować na nich aby dobrze wychować i dać im wyższe wykształcenie.Po zakończeniu pracy w wojsku będziesz miała wysoka emeryturę.W biurze pracując miałabyś 1/3 emeryutury tej którą dostaniesz. Dlaczego więc nie chcesz być samowystarczalna i samodzielna? Aby pomagac innym potrzeba i auta i paliwa i czasami upominek,czy karma dla psa czy kota a to wszystko wiaze sie z wydatkami. Ludziom należy pomagac,ja także pomagam ale za pomaganie juz dostałam wiele kopniaków.Nie wiesz kto jest kim,czasami schizofrenik.różnie bywa. dasz mu pare groszy to pójdzie na wódkę i będzie cie nachodził.
Bardzo dziękuję za artykuł. Droga Ona. Masz rację w gimnazjum daleko mi było do aniołka ale czasem życie sprawia że jesteśmy pełni goryczy i czynimy źle. Jednak życie i dojrzałość sprawia że człowiek zaczyna widzieć swoje priorytety życiowe i swoją misję . Jeżeli kiedykolwiek nawet w gimnazjum sprawiłam ze poczułas się źle bardzo przepraszam i jeżeli kiedykolwiek będę mogła pomóc to wiesz gdzie mnie szukać. Pozdrawiam