Ryczące krowy, hektolitry mleka, mnogość mlecznych przetworów i mlecznych konkurencji sprawnościowych - jeśli ktoś jeszcze zastanawia się, czy święto mleka widnieje w kalendarzu, powinien odwiedzić Witrogoszcz Kolonię
Zaczęło się od paradnego wjazdu wozu z krową. To oficjalne rozpoczęcie było też zaproszeniem do degustacji przygotowanej przez Okręgową Spółdzielnię Mleczarską w Łobżenicy, która wraz z sołectwem Witrogoszczy Kolonii i Gminnym Centrum Kultury była współorganizatorem imprezy. Już kilka minut później rozpoczęły się pierwsze konkurencje sprawnościowe. Chętni do mlecznego biegu sztafetowego zgłosili się w lot. Zadanie polegało na dobiegnięciu do wyznaczonego miejsca, zjedzeniu jogurtu, a następnie ułożeniu piramidy z jogurtowych kubków. Najlepsi wyrabiali się w minutę i kilka sekund. Następnie przyszedł czas na kabaret. Przed świetlicą wiejską stanęły rekwizyty. Krowa, biurko i łóżko sugerowały, że za chwilę coś się tu będzie działo. Faktycznie, nieco później publiczność zalewała się śmiechem, widząc sparodiowane scenki rodzajowe z życia sołtys Witrogoszczy Kolonii Elżbiety Mrotek, która z władzami samorządowymi walczyła o poprawę stanu dróg. Falę uśmiechu wywołał też sobowtór burmistrza Cerlaka, który raz odpowiadał na trudne pytania pani sołtys, a innym razem, dzierżąc mikrofon w dłoni, śpiewał.
[[reklama]]
Kolejna konkurencja została przeznaczona dla sołtysów. W ich dłonie powierzono szczudła i postawiono zadanie – kto przejdzie najdłuższy dystans, wygrywa. Bezkonkurencyjny okazał się Franciszek Kapeja, który wprost rozniósł konkurencję. W końcu tytuł „Sołtysa na Krajnie” zobowiązuje. Bardziej zespołową dyscypliną okazała się być tzw. „stonoga”. Dwie deski, sznury i pięciu zawodników. Najpierw wystartowały dzieciaki. Z werwą, jednak zabrakło doświadczenia. Następnie przyszła kolej na dorosłych. Tu, za sprawą dobrej synchronizacji, wygrali panowie, jednak w stosunku do pań nie była to przewaga miażdżąca. Grunt, że na wszystkich czekały nagrody. Pozostałe konkurencje polegały na piciu mleka przez słomkę na czas. Mleko trzeba było też bezpiecznie dowieść do celu mini ciężarówką. Szare komórki mogły popracować podczas turnieju wiedzy o OSM. Natomiast siłę zaprezentować można było podczas rzutu balonem z wodą. Tu także nie było przegranych. Festyn uświetnił występ peruwiańskiego Indianina, a później zabawa do późnych godzin nocnych. Wszak święto mleka jest tylko raz do roku i jedyne takie w Witrogoszczy Kolonii.
Sz. Chwaliszewski
[[gal=725]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze