Na wolne stanowisko skarbnika gminy nie wpłynęło żadne podanie. Trudno się zresztą potencjalnym kandydatom dziwić
Po zwolnieniu w listopadzie skarbnik Sabiny Wielgus do tej pory na stanowisku tym panuje wakat. Ogłoszony przez gminę nabór nie przyniósł rozwiązania, nikt się nie zgłosił. Co dalej?
Burmistrz Mieczysław Rapta tłumaczy, że w najbliższych dniach podejmie decyzję - na pewno taki stan rzeczy, że gmina nie ma skarbnika, na dłuższą metę jest nie do pomyślenia. Tym bardziej w sytuacji, w jakiej znalazł się Okonek, gdzie zawirowania wokół gminnej kasy stały się już głośne. Być może to spowodowało, że potencjalni kandydaci mają obawy przed podjęciem się tej funkcji. Zdaniem burmistrza na pewno czynnik ten miał duże znaczenie. – Są pewnie osoby z odpowiednimi kwalifikacjami, które w związku z tą sytuacją boją się złożyć podanie. Być może obawiają się odpowiedzialności związanej z potrzebą naprawienia finansów gminy. Że oprócz obowiązków skarbnika będą musiały zająć się właśnie tym. [[reklama]]
Obawa ta, zdaniem Mieczysława Rapty, nie jest uzasadniona, bowiem zespół, który zajmuje się naprawianiem księgowań i wyjaśnieniem wszystkich kwestii, doskonale daje sobie z tym radę. To właśnie dzięki zmianom wprowadzonym w wydziale finansowym i pracy nowego zespołu wspomniane nadużycia wyszły na jaw.
Na dodatek gmina współpracuje z biurem podatkowym z Krzyża, które przygotowywało budżet na 2013 rok. Burmistrz dodaje, że właśnie w tej chwili jest najlepsza okazja do objęcia stanowiska skarbnika, bowiem odcięto się grubą kreską od tego, co było wcześniej. W gminie jest wiele osób merytorycznie przygotowanych do pełnienia tej funkcji, ale brakuje im doświadczenia. – Na pewno nie będzie to skarbnik z łapanki – żartuje burmistrz.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze