Reklama

Kto wystrzela nadmiar zwierzyny? Jeśli nic się nie poprawi, będzie wojna!

02/01/2016 06:05
Rolnicy żądają zlikwidowania nadmiaru populacji dzikiej zwierzyny, która żeruje na ich polach. Kolejne spotkanie z przedstawicielami PZŁ i OHZ, zorganizowane w Witrogoszczy Kolonii, było pełne emocji

Pierwsze rozmowy na ten temat odbyły się ponad miesiąc temu. Wówczas równie głośno dyskutowano w kwestii szkód, które na polach i w obejściach wyrządza dzika zwierzyna. - Na większości pól straty są stuprocentowe. Wszystko zjedzone albo zadeptane. Jelenie i sarny podchodzą nam pod okna, wchodzą do budynków gospodarczych albo żerują w pryzmach paszy dla zwierząt gospodarskich - zgłaszali rolnicy.

Sprawa powróciła na spotkaniu zorganizowanym w świetlicy wiejskiej, w Witrogoszczy Kolonii w miniony piątek, by zweryfikować, czy po kilku tygodniach i interwencji myśliwych sytuacja się poprawiła. Zdaniem okolicznych gospodarzy nie zmieniło się nic. Stwierdzili, że od zawsze żyli w symbiozie z dziką zwierzyną, jednak nigdy nie było jej tak wiele i nie powodowała aż tak dużych strat.

Reklama

Jerzy Górecki z OHZ wyjaśniał skąd bierze się duża populacja zwierzyny łownej na terenie sołectwa

Robimy co możemy

O tym, skąd w okolicy Kolonii wzięło się tyle dzikich zwierząt mówił Jerzy Górecki, kierownik Ośrodka Hodowli Zwierzyny w Kujanie. Jednostka ta zarządza obwodem łowieckim leżącym w obrębie sołectwa. Jego zdaniem jednym z powodów jest już samo położenie miejscowości, poprzecinanej niemal z każdej strony przez las. Druga sprawa to częsta migracja zwierząt i skupienie się ich na tym terenie, spowodowane pojawieniem się w okolicy wilków. To sprawia, że np. jelenie w naturalny sposób zaczynają tworzyć większe niż normalnie grupy. Zamiast 10-15 w grupie potrafi ich być nawet dwa-trzy razy więcej. Zwierzyna podchodzi bliżej siedlisk ludzkich, bo tam czuje się bezpieczniej. J. Górecki przekonywał też, że gospodarka rolna stoi na pierwszym miejscu przed gospodarką łowiecką, a myśliwi robią co mogą, by zredukować nadmiar populacji. Zachęcał rolników, by sygnalizowali mu pojawianie się zwierzyny, do której zgodnie z prawem strzelać wolno jedynie w dzień. W nocy można wysyłać za to odstraszające od upraw patrole myśliwych, co jest czynione. Rozwiązaniem może być też odgradzanie pól i dokarmianie zwierzyny. Kierownik OHZ poinformował, że od ostatnich rozmów z gospodarzami odstrzelono trzydzieści jeleni.

Reklama

W spotkaniu brał też udział Krzysztof Gerard, pracownik etatowy Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego w Warszawie, który wyjaśniał, że nazwa OHZ nie jest zbyt szczęśliwa, bo sugeruje, że zwierzęta są hodowane i wypuszczane do lasu. Zapewniał, że w tym konkretnym przypadku tak nie jest. Wskazywał również na ograniczenia myśliwych wynikające z prawa. Ściśle określa ono bowiem, ile sztuk danego gatunku można odstrzelić według planu zatwierdzanego wiosną przez organ sprawujący nadzór nad kołem łowieckim lub OHZ. Plany natomiast, choć oparte są o wcześniejszą inwentaryzację zwierzyny, bywają niedoszacowane. Wynika to głównie z tego, że trudno przewidzieć zachowanie dzikich zwierząt i to, jaki w danym okresie wybiorą sobie rejon do żerowania.

Reklama

Świetlica wiejska wypełniła się gospodarzami, którzy ponieśli duże straty z powodu żerowania na ich polach dzikiej zwierzyny

Koniec z OHZ?

Te argumenty nie przekonały gospodarzy, którzy dokładnie wyliczali ilość swoich strat, oceniając, że jeśli sytuacja, w krótkim czasie się nie poprawi, grozi im bankructwo. Wskazywali także na to, że wycena strat prowadzona jest nierzetelnie, bez konsultacji z nimi, a odszkodowania, które otrzymują są nieadekwatne do cen rynkowych utraconej paszy w roku suszy. Zarzucili również kierownikowi OHZ, że nie dba o 22 hektary poletek zaporowych, że nie ma tam upraw, które w te konkretne miejsca ściągałyby zwierzynę. Te argumenty przedstawiciele OHZ i PZŁ odpierali.
Rolnicy zgłaszali też pilną potrzebę zwiększenia planu odstrzału zwierzyny. Padł też postulat, by zlikwidować OHZ, odwołać jego kierownika oraz by ten teren powierzyć kołu łowieckiemu „Dzik” z Łobżenicy. - Jeśli nic się nie poprawi, będzie wojna - mówili rolnicy.

Reklama

Stanęło na tym, aby wszystkie postulaty z zebrania zostały spisane w protokole, aby otworzyć drogę do konkretnych wniosków i działań. Kolejne takie spotkanie ma się odbyć w styczniu lub w lutym, by ponownie ocenić sytuację i podejmować dalsze kroki. Rolnicy wskazują, że jeśli zajdzie taka potrzeba będą one radykalne.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ryszard - niezalogowany 2016-01-02 12:34:31

    Uważam, że postulaty rolników sa jak najbardziej słuszne. Dałem temu wyraz na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Łobżenicy. Wykazałem tam daleko idące lekceważenie praw rolników i obowiązków OHZ Kujan. Ten Ośrodek nie do końca wywiązuje się ze swych obowiązków. Wykazała to również kontrola NIK gdzie można dokładnie zauważyć jak o interesy i czyje dba OHZ.Wystapiłem na sesji dlatego aby w końcu problemem tym zaintersowano się poważnie. Bo 400 zł odszkodowania nie stawrczy na wykarmienie dziesiatek sztuk bydła. Problemem tym się zaintersowałem i będę śledził posunięcia włodarzy gminy w kierunku pomocy w załatwieniu tego problemu. Pola można i w tym wypadku trzeba grodzić ale obowiązkiem OHZ jest zabezpieczenie tak obwodu aby zwierzyna w minimalnym stopniu mogła wydostać się poza granice obwodu. Polecam jeszcze raz protokół NIK i m.innymi strona 12 tego protokołu gdzie piszą o wynikach pozyskania dzika poniżej 50%(??!!!).

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ktoś - niezalogowany 2016-01-02 09:18:52

    Czas zacząć grodzić pola. Wielu rolników już tak robi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości