Pół roku po otwarciu przychodni w Lotyniu jej właściciele mówią, że czasami mają już dość. - Rzuca się nam kłody pod nogi - żalili się mieszkańcom
Był ogromny optymizm i radość z tego, że Lotyń będzie miał przychodnię z prawdziwego zdarzenia. Nowoczesną, z lekarzami specjalistami. Były też obawy, że przecież kilka lat temu też tak miało być, ale nie wyszło. We wrześniu w wyremontowanym budynku po byłej przychodni Hipokrates z wielką pompą otwarto Centrum Medyczne Kozińscy. Wcześniej, w sierpniu, właściciele Iryna i Łukasz Kozińscy zorganizowali festyn na miejskim stadionie, aby poznać ludzi, powiedzieć im o swoich planach, a tym samym pozyskać pacjentów.
Pacjentów przybywało z każdym dniem, zapisywali się również mieszkańcy Okonka. Okazało się jednak, że nie wszyscy podzielali ten entuzjazm. W gorzkich słowach mówiła o tym szeroko Iryna Kozińska podczas spotkania z mieszkańcami Lotynia przy okazji wyborów sołtysa. - Ciągle ktoś pisze skargi na działanie przychodni. Jedna komisja wychodzi, druga wchodzi, ja nic innego nie robię tylko zajmuję się odpowiadaniem na wnioski tych komisji. Tak dalej nie możemy pracować – skarżyła się. - Macie jednego z najlepszych kardiologów, jakich znam, który przyjmuje w Lotyniu do godziny dwudziestej drugiej. W innych przychodniach w kolejce do tego specjalisty czeka się półtora roku, u nas dwa tygodnie. Przyjmował przed świętami, między świętami, nie zważał na to, że ma w domu chorą żonę - dodała.
Wisienka na torcie
Jedna z kobiet próbowała tłumaczyć: - To pewnie ktoś, kto nie jest zapisany do tej przychodni – oświadczyła. Właścicielka wyjaśniła, że jest wręcz odwrotnie. – Właśnie dzisiaj odczytałam jedną taką podpisaną skargę – rzuciła. Na głosy innych osób z sali, że pacjenci są raczej zadowoleni z obecnej opieki lekarskiej w Lotyniu, Iryna Kozińska powiedziała tylko: – Miło mi to usłyszeć, ale jest to tylko wisienka na torcie. Poinformowała jednocześnie, że oboje z mężem są za tym, żeby przychodnię w dalszym ciągu rozwijać, ale czasami im się wszystkiego odechciewa. - Chciałam zrobić profilaktykę urologiczną, pulmonologiczną, żeby przyjeżdżał diabetolog. Nie mam na to jednak czasu, bo walczę z komisjami, które na przykład sprawdzają, czy jest wywieszka na drzwiach. Tylko nikt nie zauważył, że ona tam wisi od trzech miesięcy – mówiła rozżalona. Na prośbę prowadzącego spotkanie Włodzimierza Choroszewskiego o powstrzymanie emocji, rzuciła tylko. – Ale ja już nie wytrzymuję.
Będzie ginekolog?
Włodzimierz Choroszewski przyznał, że do niego, jako przewodniczącego Rady Miejskiej Okonka oraz do burmistrz Małgorzaty Sameć wpłynął wniosek małżeństwa Kozińskich, aby poprzeć ich starania o lekarza ginekologa dla Lotynia, który przyjmowałby również pacjentów z terenu całej gminy Okonek. - Są skargi pacjentek, uważam, że uzasadnione, iż w promieniu pięćdziesięciu kilometrów nie ma lekarza ginekologa, który przyjmowałby w ramach funduszu. Wystąpiliśmy zatem do Narodowego Funduszu Zdrowia o takiego lekarza, który przyjmowałby niezależnie od tego, czy pacjent jest zapisany do naszej przychodni, czy też nie – uzasadniała wniosek Iryna Kozińska. Z sugestią, że pacjentki z gminy Okonek pozbawione są ginekologa, nie zgodziła się Maria Charko, pielęgniarka w przychodni zdrowia w Okonku, mieszkanka Lotynia. – Ja zajmuję się ciężarnymi, więc nie przesadzajmy, że kobiety nie uczęszczają do ginekologa. Wszystkie są kierowane – stwierdziła. Ale przedmówczyni nie dawała za wygraną. - Tak, ale muszą jeździć do specjalisty daleko, a nam chodzi o to, żeby ginekolog był na miejscu. My sami, bez Waszego poparcia, nie mamy szans na kontrakt z NFZ dla ginekologa – tłumaczyła.
Burmistrz Małgorzata Sameć wyjaśniła, że podstawową opiekę ginekologiczną w gminie zapewnia wspomniana wcześniej położna Maria Charko. Jeśli zaś chodzi o pozyskanie lekarza specjalisty, to gmina ich starania poprze. – Tylko na tyle możecie Państwo liczyć, bo jako gmina musimy zapewnić podstawową opiekę medyczną. Jeśli zaś chodzi o specjalistów, to jest to tylko wasza inicjatywa – tłumaczyła.
My Was dopingujemy
- My w Lotyniu cieszymy się, że ten ośrodek zdrowia działa, że mamy codziennie od ósmej do osiemnastej lekarza rodzinnego. Nie zapominajmy, ile czasu o to walczyliśmy. I jesteśmy wam za to wdzięczni. Ale rozumiem, że jeśli na sto osób zadowolonych znajdzie się trzech malkontentów, to ich zdanie i tak przysłoni pozytywną opinię. Tak to już działa. Proszę jednak mi wierzyć, że macie wśród nas życzliwych ludzi, którzy Was we wszystkim dopingują. Jest tak? – zwrócił się do zebranych Włodzimierz Choroszewski, na co usłyszał głośne potwierdzenie.
Iryna Kozińska przyznała, że czasami też spotyka się z oznakami wdzięczności. - Ostatnio miałam taką pacjentkę, która się wprost rozpłakała za uratowanie życia. To samo spotyka kardiologa, który miał pacjentów w bardzo złym stanie, z zaawansowaną cukrzycą, a którym w znaczącym stopniu pomógł. Ale jest tak jak mówił pan Choroszewski: te trzy osoby mogą tak dać w kość, że człowiek jest roztrzęsiony przez cały tydzień – powiedziała, dodając, że za kilka tygodni lekarz rodzinny będzie przyjmował do południa również w czwartki.
Cierpliwości i spokoju
Ktoś z sali pytał o laryngologa. – Z laryngologami w ogóle jest problem, jest ich w Szczecinku bardzo mało i nie są zainteresowani pracą w Lotyniu. Mówię o tym szczerze. Mamy dwóch lekarzy pierwszego kontaktu, pediatrę, świetnie wyposażony gabinet rehabilitacyjny. Mamy wspomnianego kardiologa i diabetologa w jednej osobie. Jest to chodząca encyklopedia medyczna, ma cztery specjalizacje. Naprawdę nie macie Państwo powodów do narzekania – wyliczała właścicielka przychodni. Inna osoba pytała o dentystę. - Powiem tak: Lotyń leży na krańcu województwa wielkopolskiego, my ciągle musimy się tłumaczyć, dlaczego chcemy jakiegoś lekarza akurat do Lotynia. Z każdej takiej drobnej rzeczy musimy się tłumaczyć. Nie ma tygodnia, żebyśmy nie jechali do NFZ z tłumaczeniami „na co i po co?” – znowu skarżyła się Iryna Kozińska. Zadeklarowała jednocześnie, że chce w najbliższym czasie zrobić w Lotyniu „białą urologiczną sobotę”. – Bo z panami to jest w ogóle problem, żeby ich do lekarza zaprowadzić – stwierdziła, co kilkudziesięciu panów głośno potwierdziło. – Mamy wszystkie warunki ku temu, odpowiednie USG, więc pewnie się uda – powiedziała. Włodzimierz Choroszewski postanowił w dość nietypowy sposób zakończyć dyskusję o służbie zdrowia w Lotyniu. - W imieniu moim i mieszkańców Lotynia dzisiaj tutaj zebranych, a także tych których nie ma, chcielibyśmy życzyć Pani powodzenia, cierpliwości i spokoju. I abyście dostali takiego powera, żebyście mieli siły do dalszej pracy. Podziękujmy brawami – powiedział, wzbudzając burzę oklasków.
Ryszard Mikietyński
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze