Za pośrednictwem jastrowskiego MGOPS obiady trafiają do 451 osób. 301 z nich od początku tego roku karmi kuchnia działająca w podwojach ośrodka. Czy odprawienie firmy cateringowej wyszło na dobre?
Doświadczenia z obiadami dostarczanymi do szkół przez firmy cateringowe Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Jastrowiu ma różne. Po bardzo kiepskim (nie tylko w sensie gastronomicznym) dostawcy obiadów z Koszalina przyszło lepsze – Kulinaria z Piły – kierownik Jarosław Janusiak pokusił się jednak o uniezależnienie od tego typu firm.
Od połowy stycznia kuchnia MGOPS, która dotychczas pracowała wyłącznie na potrzeby osób dorosłych dożywianych przez Ośrodek, podwoiła obroty. Przejęła dożywianie dzieci i młodzieży szkolnej, tym samym wchodząc na nowy, wyższy poziom gotowania rozumiany w dwojaki sposób. Po pierwsze kucharki musiały podołać przygotowaniu większej ilości posiłków (dziś jest ich dokładnie 301). Po drugie – inwestując w nowy sprzęt zadbano o komfort ich pracy.
Przypomnijmy, w ubiegłym roku na wyposażenie kuchni prowadzonej w MGOPS trafiło kilka sprzętów. Najważniejszy, serce kuchni, to profesjonalny piec konwekcyjno-parowy z podstawą warty około 30 tysięcy złotych. Zakupiono również dwa okapy kuchenne, dwa stoły robocze, kuchenkę gazową i trzy kotły warzelne – każdy z nich mieści dwieście porcji. Za wszystko zapłaciła gmina Jastrowie – wraz z robocizną 140 tysięcy złotych. W tym roku wyposażenie kuchni poszerzono o szafę chłodniczą, zmywarkę przemysłową, stoły robocze, naczynia i termosy do przewozu obiadów – wszystko kosztowało 30 tys. zł. Sporo, ale – jak uważa Jarosław Janusiak – było warto. Chociażby dlatego, że profesjonalny sprzęt skraca czas przygotowania posiłku oraz pozwala na oszczędności w zakresie energii elektrycznej. Są też takie korzyści, których zmierzyć się nie da – zadowolenie jedzących. Kierownik odbiera „z terenu” wyłącznie pozytywne sygnały.
A czy zmiana ma odzwierciedlenie w finansach? Czy MGOPS odnotował oszczędności? - Ciężko mówić o oszczędnościach. Zmiana ma wymiar głównie jakościowy. Podajemy dzieciom zbilansowane posiłki, dostosowane do ich potrzeb, zdrowe. Inna sprawa, że mamy wiele nowości kulinarnych – odpowiada Jarosław Janusiak. - Muszę podkreślić naprawdę duże zaangażowanie pani Iwony Fiołek, której zasługą jest wprowadzenie wspomnianych nowości i pilnowanie, aby posiłki były nie tylko smaczne, ale także zdrowe i urozmaicone – dodaje.
Obiad w kwadrans
Zakup wsadu do kotła kierownik (upoważniony do regulacji ceny) określił na 4,50 zł. - Mieścimy się w tej kwocie, często też jesteśmy poniżej, a kupujemy produkty dobrej jakości – podkreśla kierownik MGOPS. Potwierdza to intendentka Iwona Fiołek. - Pod koniec tygodnia, za ""zaoszczędzone""w ten sposób pieniądze kupujemy dla dzieci owoce – referuje. Chwali przy okazji czas dowozu obiadów do szkół. - Od chwili wyjęcia potraw z kotła do dowiezienia ich do jastrowskich szkół mija około 15 minut [dowóz do szkoły w Brzeźnicy, z racji odległości, trwa dłużej – przyp. red.] – cieszy się. Jest to możliwe dzięki samochodowi, który wcześniej użytkowano w jastrowskim Warsztacie Terapii Zajęciowej. - Dostosowaliśmy auto do przewozu żywności, co potwierdził Sanepid – wyjaśnia Jarosław Janusiak, opowiadając choćby o montażu zmywalnych wykładzin.
Gotują więcej
Obecnie kuchnia żywi uczniów Publicznej Szkoły Podstawowej w Jastrowiu (81 dzieci), tamtejszego publicznego gimnazjum (11) oraz Szkoły Podstawowej w Brzeźnicy (16). Za zdecydowaną większość obiadów (koszt każdego z nich to wspomniane 4,50 zł), w ramach pomocy społecznej, płaci MGOPS (osoby dożywiane muszą spełniać kryterium dochodowe w wysokości 684 zł na osobę w rodzinie). Piętnaścioro rodziców płaci za obiady swoich dzieci. Płacą też dorośli, którzy korzystają z cateringu Ośrodka – łącznie 117 osób. Dla nich najwyższa stawka (również uzależniona od kryterium dochodowego) to 8,50 zł, jak mówi Jarosław Janusiak, większość płaci jednak pomiędzy 6 a 7 zł za obiad – do wsadu do kotła dolicza się koszty osobowe (w kuchni pracują trzy kucharki i intendentka). Ponadto MGOPS refunduje obiady 76 podopiecznym Ośrodka. Łącznie placówka odpowiada za przygotowanie 451 obiadów (za 301 z nich bezpośrednio). Koszty ich przygotowania to w skali roku ponad 1 mln 100 tys. zł (260 tys. zł to środki własne MGOPS, około 850 tys. zł pochodzi zaś z kasy Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego).
Machina w rozruchu
Jarosław Janusiak bardzo pozytywnie podsumowuje cateringowe zmiany. - Machina ruszyła w odpowiednim tempie, tryby się zazębiają, całość się dociera – podsumowuje udane, jego zdaniem, przedsięwzięcie. Podobne odczucie ma Iwona Fiołek, która chwali załogę kuchni. Jak mówi, kucharki opanowały już nowy sprzęt. W jej ocenie poszło to całkiem sprawnie. - Najpierw mieliśmy tutaj szkolenie prowadzone przez profesjonalnego kucharza, uczyłyśmy się też metodą prób i błędów. Na szczęście było ich zdecydowanie mniej niż się spodziewaliśmy – zdradza. - Wydaje mi się, że szybko dotrzemy do granic naszych możliwości, określonych na przygotowanie 350 porcji – uważa, dodając, że zespół jest w stanie temu spokojnie podołać. Z pomocą – od pierwszego marca w kuchni na pół etatu zatrudniono kolejną kucharkę. - Mamy dużo pracy, ale ona nas cieszy – zapewnia Iwona Fiołek, zaznaczając przy tym, że ona sama już od dłuższego czasu, wierząc w możliwości kuchni MGOPS, oczekiwała podjęcia decyzji o rezygnacji z usług zewnętrznej firmy cateringowej. - Ta rewolucja wszystkim nam wyszła na dobre – podsumowuje.
Patrycja Kajewska
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze