Październik 2014 roku. Góra Kalwaria. Kobieta atakuje nożem pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej.
Kwiecień 2015, Chorzów. Mężczyzna dusi pracownicę socjalną, rzuca ją na ścianę, próbuje zepchnąć ze schodów.
Kwiecień 2016. Złotów. Pracownice ośrodków pomocy społecznej z terenu powiatu złotowskiego uczą się samoobrony. Takie jest zalecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Jesteście panie bardziej narażone na ataki niż ja pracując w więzieniu
– mówi mężczyzna prowadzący szkolenie. Od osiemnastu lat pracuje on w zakładzie karnym w Oławie.
Mam dostęp do dokumentacji psychiatrycznej, wiem, za co ktoś został skazany i mam pewność, że nie ma przy sobie niebezpiecznych przedmiotów. A panie pracujecie często z tymi samymi ludźmi
– warto zdawać sobie sprawę, że pracownik socjalny pracuje w trudnym środowisku.
Przykładem służy kierownik MOPSu w Złotowie. Piotr Brewka miał kiedyś do czynienia z klientem pomocy społecznej, który swoje racje chciał mu wyłuszczyć młotkiem. Okazało się, że był chory psychicznie.

Dwie trzecie kursu zajęła teoria. Nie tego spodziewały się pracownice ośrodków pomocy społecznej
W ostatnich latach pracownicy ośrodka w Złotowie nie byli ofiarami przemocy fizycznej. Słowna jest jednak na porządku dziennym. Podobnie jak alkohol. Właśnie dlatego ministerstwo zaleca ośrodkom szkolenie pracowników. Sztuka samoobrony ma dać im więcej pewności siebie.
Dobrze założona dźwignia może pomóc obezwładnić napastnika. Wykręcić rękę, sprowadzić do parteru. Instruktor pokazuje dwa chwyty. Jeden na staw nadgarstkowy, drugi na nadgarstek i łokieć. Panie próbują go naśladować, ale chwilami trudno odgadnąć, która wykręca, a która jest tą wykręcaną. Zabawne? Tylko przez chwilę. Wątpliwe, by panie spróbowały tego np. na pijanym, agresywnym mężczyźnie.
Nie tego się spodziewałyśmy
– mówi pracownica jednego z ośrodków. Nie chce, by podawać którego. Kobieta ma na myśli około czterech godzin teorii i półtorej godziny zajęć praktycznych. A może jej zdanie pominąć, bo zamiast ćwiczyć siedzi na krześle?
Obserwując „wykręty” pracownic (i jednego pracownika) ośrodków pomocy społecznej nie sposób odnieść wrażenia, że po tym kursie nie będą one umiały użyć pokazanych chwytów. Oczywiście, że po jednym szkoleniu trudno było oczekiwać, że zostaną wykidajłami, ale czy będą kolejne kursy? Część pań mówi, że by chciała.

Konia z rzędem temu, kto odgadnie, która z pań stosuje dźwignię, a która ma wykręcaną rękę
Kilka lat temu te szkolenia w ogóle się nie sprzedawały. Po napaściach na pracowników socjalnych idą jak ciepłe bułeczki
– stwierdził 22 kwietnia w sali „Zawodówki” szef Dolnośląskiej Akademii Rozwoju, która przeprowadziła kurs. Temu akurat trudno się dziwić.
Pytanie tylko, czy takie jednorazowe akcje zmienią sytuację. Pracownicy ośrodków są przecież funkcjonariuszami publicznymi i należy im się szczególna ochrona. W teorii. Te przemiłe panie, które widzicie Państwo na zdjęciach nie mają przy sobie nawet gazu pieprzowego. Nie potrafią się obronić, więc są łatwym celem. Państwo powinno więc zrobić więcej, by je chronić.
Za kurs ośrodki zapłaciły po około 100 zł za osobę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zaopatrzyć pracowników mopsu w broń. Nie musi być palna, może być pałka, gaz pieprzowy.
Zaopatrzyć pracowników mopsu w broń. Nie musi być palna, może być pałka, gaz pieprzowy.