Reklama

Kwiaty za ""dychę""

12/09/2015 06:05
Klomby, rabaty, kwietniki - ile kosztuje zmiana wizerunku miasta, serwowana przez Piotra Łososia? W nieoficjalnych dyskusjach mieszkańców padają kwoty nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych

Dwadzieścia, czterdzieści, a nawet sześćdziesiąt tysięcy złotych – takie sumy pojawiają się w komentarzach opinii publicznej, obserwującej przybywające w mieście miejsca, w których dosadzane są kolejne kwiaty. - Zapowiadałem, że zadbam o wizerunek miasta i gminy, tę obietnicę realizuję – mówi P. Łosoś. Jego zdaniem to najprostszy i najtańszy sposób na to, by polepszyć wygląd wielu miejsc. - W ten sposób maskujemy mankamenty. Miejscom, w których do tej pory dominował beton i eternit dodajemy trochę życia. Nie kosztuje nas to wiele– stwierdza włodarz i zachęca mieszkańców, by i oni zadbali o nasadzenia, czy to podlewając, czy pieląc je. - Wszystkim nam powinno zależeć, żeby mieszkać w czystej, zadbanej okolicy, to poprawia samopoczucie – twierdzi. Dementuje też pogłoski, że ten lifting Łobżenicy mocno naruszył gminne finanse. - Dbałość o zieleń powierzona została pracownikom z robót interwencyjnych. Kwietniki, które na ulicach pojawiły się w ubiegłym tygodniu wykonywane są przez nas metodą gospodarczą ze starych rur i donic z tworzywa sztucznego. Koszt jednego nie przekracza 100 zł. Na razie jest ich pięć, docelowo powstać ma jeszcze kilkanaście. Podobne, już gotowe konstrukcje potrafią kosztować nawet piętnaście razy więcej. Na całe utrzymanie zieleni w tym roku wydamy 10 tysięcy złotych. W skali budżetu jest to kwota niewielka, a zysk w postaci bardziej estetycznego otoczenia i pozytywnego postrzegania nas na zewnątrz jest niewymierny – mówi burmistrz. Przy zakupie kwiatów także wywalczono obniżki. - W sumie posadziliśmy około 10 tysięcy kwiatów, uzyskując za nie bardzo dobre ceny. Ponadto właściciele gospodarstwa ogrodniczego w Wiktorówku, gdzie się zaopatrywaliśmy, część z kwiatów przekazali nieodpłatnie i pomagali w ich sadzeniu – mówi burmistrz Piotr Łosoś.

Ekspansja zieleni

Plan zmiany wizerunku Łobżenicy i okolic idzie jednak dalej. Jego kluczowa faza rozpocznie się jesienią. Na początek ma obejmować ulice wjazdowe do miasta: Wyrzyską, Złotowską oraz Mickiewicza, a także park miejski. - Z rynkami czekamy, by poważne prace rozpocząć tam dopiero po rewitalizacji uzależnionej od środków zewnętrznych. Na nasadzenia w parku uzyskaliśmy bezzwrotną dotację z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w kwocie 25 tysięcy złotych, co pozwoli wykonać sporo prac– wyjaśnia włodarz. Tonące obecnie w kwiatach klomby mają wzbogacić się dodatkowo o rośliny wieloletnie. - Byłem pytany przez mieszkańców, dlaczego ich nie sadzimy. Funkcję objąłem zimą, a wiosną nie sadzi się roślin wieloletnich. Postanowiliśmy poczekać do jesieni – mówi Piotr Łosoś.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości