Ostatnia sesja tej kadencji rady miejskiej w Krajence przebiegała spokojnie. Zawrzało pod koniec, gdy poruszony został temat chodnika w Paruszce
Obrady, które rajcowie prawdopodobnie po raz ostatni w tej kadencji toczyli w miniony czwartek, rozpoczęło sprawozdanie wiceburmistrz Aleksandry Sawickiej. Poinformowała ona m.in. o kwocie ponad 188 tys. zł, jaką po przetargu miejscowy samorząd zapłaci za dowozy do szkół dzieci i młodzieży. - Rozpatrzono też przetarg w trybie licytacji elektronicznej.[...] Dotyczył on dostawy energii elektrycznej dla gminy i miasta Krajenka, przede wszystkim do obiektów, które są majątkiem UGiM Krajenka.[...] – mówiła. Jedna megawatogodzina będzie kosztowała po przetargu 240,50 zł, czyli od 10 do 20 zł mniej niż w roku ubiegłym (zróżnicowanie wynikało z innej taryfy na oświetlenie uliczne i zasilanie obiektów). Pani wiceburmistrz wymieniła też zakres realizowanych od czerwca do końca października inwestycji prowadzonych na terenie gminy. Na koniec przekazała informację o wdrażaniu „Karty Dużej Rodziny”.
Skarga bezzasadna
Skarbnik Małgorzata Krasko poinformowała, że opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej w sprawie wykonania budżetu za pierwsze półrocze 2014 roku była pozytywna. Stan oświaty oceniał Włodzimierz Hildebrandt, dyrektor Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół i Przedszkoli w Krajence. Zapewnił, że jednostki oświatowe na terenie gminy zrealizowały wszelkie zalecenia służb kontrolnych. Wystąpienie Pawła Michalskiego, dyrektora biura LGD „Krajna nad Notecią” miało z kolei przybliżyć radnym zakres środków, które udało się pozyskać w gminie z LGD w latach 2007-2013. Łączna kwota sięgnęła ponad milion złotych, z czego prawie 540 tys. zł poszło na odnowę wsi, a ponad 341 tys. zł na tzw. „Małe Projekty” takie jak np. dofinansowanie budowy „Krajlandii”. Radni w czwartek głosowali m.in. nad zbywaniem i zamianą gminnego majątku, programem współpracy z organizacjami pozarządowymi, zmianami w budżecie i skargą na kierownika Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krajence Krzysztofa Pająka. Wpłynęła ona do urzędu z początkiem sierpnia, a dotyczyła odrzucenia wniosku o skierowanie mieszkanki gminy do Domu Pomocy Społecznej w Inowrocławiu. Skargę uznano za bezzasadną z tego względu, że osoba wnioskująca nie miała podstaw prawnych do reprezentowania osoby, która miała być umieszczona w DPS. Kobieta, w sprawie której wnioskowano, odmawiała też wywiadu środowiskowego.
Coś nie tak z tym chodnikiem
Dyskusja wywiązała się w sprawie niedawno wybudowanego chodnika w Paruszce. Wywołał ją radny Marek Matysiak, do którego zwrócili się mieszkańcy wsi, twierdząc, że inwestycja podzieliła lokalną społeczność. Miało się tak stać z tego względu, że chodnik wybudowano nie wzdłuż biegnących przez Paruszkę dróg, lecz w poprzek miejscowości. - Pół biedy z tym. Można by to zaakceptować, ale pytanie jest zasadnicze: przed jedną z prywatnych posesji też wybudowano chodnik. Czy jest prawdą, że zrobiono to w ramach tej inwestycji? - pytał radny, zwracając uwagę, że pozostali mieszkańcy takiego udogodnienia nie zyskali. Wiceburmistrz Aleksandra Sawicka wyjaśniała, że zasadność budowy chodnika w ten sposób była uwarunkowana dofinansowaniem, które wymagało wybudowania ciągu pieszego prowadzącego do miejsc szczególnie ważnych we wsi. Chodnik połączył więc teren rekreacyjny ze świetlicą wiejską i kościołem. - Pierwotnie chodnik zaplanowany był tuż przy kościele, jednak gdy składaliśmy wniosek już wiedzieliśmy, że wybudujemy go po drugiej stronie drogi przed prywatną posesją, żeby zrealizować rzeczowy zakres długości chodnika, zawarty w projekcie. Stało się tak po rozmowach z sołtysem, radą sołecką, mieszkańcami i księdzem proboszczem, którzy zwrócili uwagę, że w miejscu, gdzie mieliśmy pierwotnie budować, parkują samochody i inwestycja mogłaby zostać bardzo szybko zdewastowana. Chodnik został po prostu wybudowany po drugiej stronie – mówiła A. Sawicka. Te słowa nie przekonały M. Matysiaka. - Ja nie rozumiem czegoś takiego... Jak można zbudować przed jedną z posesji chodnik, a przed pozostałymi nie? Lepiej nie róbmy tego wcale, bo to jest mącenie ludziom w głowach – mówił radny. W dyskusję włączył się burmistrz Krajenki Stefan Kitela. - Ta inwestycja nikogo nie dzieli, ta inwestycja łączy wszystkich – mówił burmistrz. Przypomniał też szereg ważnych miejsc położonych przy nowym chodniku w Paruszce.
***
Końcówka obrad nabrała natomiast bardzo oficjalnego charakteru. Na początek o słowa podsumowania czterech lat pracy w radzie pokusił się Piotr Jończyk. Głos zabrali też radny sejmiku wojewódzkiego Henryk Szopiński, wicestarosta Tomasz Fidler oraz burmistrz Stefan Kitela. Wszyscy oni wyrazili zadowolenie z dotychczas prowadzonej współpracy, dodając, że liczą, iż podobnie będzie po zbliżających się wyborach.
Sz. Chwaliszewski
Wizja lokalna
Po obradach postanowiliśmy na prośbę mieszkańca Paruszki, Marka Machnowskiego, który zwrócił się do radnego Marka Matysiaka obejrzeć chodnik, o który na sesji toczył się spór. Inwestycję prezentujemy na zdjęciu obok. - Proszę Pana, jak się ludzie czują, widząc coś takiego? Jak mają odbierać to, że tu się buduje, przed jednym domem, a tam nie? To jakiś podział na lepszych i gorszych? - pytał M. Machnowski. Stwierdził też, że jego zdaniem bardziej przydałby się chodnik wzdłuż domów, biegnący w jedną i drugą stronę od przystanku autobusowego. Pytał też dlaczego chodnika nie wybudowano w przeciwną do kościoła stronę. - Tu jak dzieciaki wysiadają z autobusu muszą iść po jezdni – wskazywał.
Te argumenty odrzuca burmistrz Stefan Kitela. - Na zebraniu wiejskim w Paruszce była mowa o tym, że to pierwszy etap budowy tego chodnika i że będzie on rozbudowywany m.in. po tej stronie, gdzie przystanek. Nie uważam, żeby ten obecny fragment, o którego położeniu zdecydowali sami mieszkańcy i który zgodnie z projektem i założonym metrażem trzeba było wybudować, by otrzymać dofinansowanie, kogokolwiek w tej wsi dzielił. Na zebraniu negatywnych ocen nie było, to raczej element kampanii wyborczej...
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze