Reklama

Las jego drugim domem

14/12/2012 00:00
Ma znajomego dzika i lisa, którego nazywa swoim kompanem. Do dzikiej zwierzyny podchodzi nawet na metr - jastrowianin z pasją na zdjęciach ukazuje przyrodnicze bogactwo gminy

Marian Dowmont, popularny Maniek, od dwudziestu pięciu lat zajmuje się fotografią przyrody. Z pasji, wrażliwości na otaczający go świat, dla zabicia czasu. Jego zdjęcia, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, to prawdziwy przegląd bogactwa flory i fauny lasów otaczających Jastrowie. Dziki, sarny, jelenie, lisy, a nawet kuny, żubr i świnka wietnamska, która najpewniej uciekła z hodowli. Do tego ptaki, te często spotykane jak choćby łabędzie czy niezwykle płochliwe myszołowy. Całą plejadę dzikiej zwierzyny charakterystycznej dla miejscowych lasów można znaleźć w katalogach Mariana Dowmonta. Autor zdjęć nie mówi o sobie profesjonalista, ale też niewielu, jego zdaniem, fotografików za takich powinno się uważać. – Fotografia to sztuka i każdy inaczej ją odbiera – mówi.
[[reklama]]



Zamienił wędkę na aparat


Canon, 20 x zoom – to cały sprzęt Mariana. Zaopatrzony w aparat, rower i przygotowany na wielogodzinną wędrówkę po lesie rusza na bezkrwawe łowy. – To nie jest aparat do fotografowania przyrody –zdaje sobie sprawę Maniek. Ale na inny sprzęt go nie stać, a chęć uwieczniania na zdjęciach zwłaszcza dzikiej zwierzyny jest silniejsza. – Jestem wędkarzem, jak co drugi jastrowianin - opowiada o początkach fotograficznej pasji. - To nad wodą zobaczyłem bielika. To jest ogromny ptak, zrobił na mnie wrażenie. Wtedy pomyślałem, że fajnie byłoby zwierzęta uwieczniać na zdjęciach. Chyba taki przyszedł na mnie czas. Maniek zamienił wędkę na aparat. Uczył się fotografii metodą prób i błędów. A że wrażliwość na przyrodę miał, pozostała do opanowania jedynie techniczna strona fotografii. – Czasami trzeba znaleźć się w odpowiedniej minucie i sekundzie – Marian Dowmont przyznaje, że na to potrzebne są godziny dziennie spędzone w lesie. Po tylu latach zgłębiania tajemnic przyrody, która dla mieszkańców Jastrowia i okolic jest na wyciągnięcie ręki, Marian Dowmont doskonale wie, gdzie może spotkać dziki, a gdzie żerują jelenie i sarny. Nie czytał książek o przyrodzie. Rozród i rozwój dzikich zwierząt zna z obserwacji. - W lesie trzeba mieć oczy dookoła głowy - przyznaje. Ma znajomego lisa i dzika, którego rozpoznaje po charakterystycznym ubarwieniu szczeciny. - Znam go trzy lata, jeszcze go nie strzelili - mówi zadowolony.


[[nowa_strona]]
Blisko, jeszcze bliżej

Zrobienie zdjęcia dzikom, jeleniom albo ptakom bez profesjonalnego sprzętu to nie lada sztuka. Maniek przez lata nie tylko poznał miejsca, w których spotkanie dzikiej zwierzyny jest bardzo prawdopodobne, ale także nauczył się dyskretnego jej podchodzenia i kamuflowania się. Zdjęcia udaje mu się robić nawet z kilku metrów. – Bez ruchu, bez hałasu, z jednego drzewa do drugiego – ważne, żeby nie przestraszyć zwierzyny – mówi, że nie zawsze bezkrwawe łowy kończyły się pomyślnie. – Raz pogoniła mnie locha, była z młodymi. Stanęła przede mną pięć metrów, podniosłem ręce do góry i przeczekałem. Powąchała mnie i odeszła. Innym razem, ku zdziwieniu fotografa, na leśnej drodze stanęła wietnamska świnka. Najpewniej uciekła z hodowli. Do niecodziennych spotkań Maniek zalicza również bliskie spotkanie z łosiem. - Widziałem go w naszych lasach tylko raz, a fotografuję 25 lat. Zgubił się albo szukał nowych miejsc. W ubiegłym roku w okolicy Ptuszy widziałem jedynie ślady łosia – mówi zapalony fotograf przyrody. Sfotografowanie czujnej i płochliwej kuny także było nie lada wyzwaniem, podobnie jak uwiecznienie młodych ptaków myszołowa. Zdecydowanie najwięcej na swoich leśnych ścieżkach Marian spotyka dzików i jeleni. - Nawet do czternastu sztuk jeleni bywa w jednym miejscu. To jest piękny widok - rozmarza się mężczyzna.

A. Głyżewska - Klofik

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama