Grasz dla pasji i grasz dla pieniędzy - to zdrowe i normalne. W drużynach, w których występowałem były zatargi z kibicami. Kiedyś w Płocku wpadli do szatni i powiedzieli: jeszcze jeden mecz przegracie to będzie z wami źle
Piłkarze to normalni ludzie
Utarło się powiedzenie, że piłkarz „lata za kawałkiem skóry". Każdy, komu ta dyscyplina nie jest bliska tak właśnie mógłby się wypowiedzieć. Ktoś taki dodałby jeszcze, że nie widzi w tym najmniejszego sensu, bo jest przecież tyle ciekawszych rzeczy w życiu do robienia. A jednak... w piłce nożnej jest coś takiego, co przyciąga wiele milionów ludzi, zwłaszcza płci męskiej.
Jak wiadomo, piłka nożna, czy sport w ogóle, to nie tylko spoceni faceci, ich na żelowane fryzury i partnerki-modelki wybierające krzesełko na trybunie zgodne z numerem widniejącym na tyle koszulki partnera-piłkarza. - Myślę, że nie do końca, chociaż tak się utarło i Ci topowi piłkarze właśnie tak są przedstawiani, i jest w tym dużo prawdy. Ale też Ci z pierwszych stron gazet to normalni ludzie, żadne gwiazdy, są jak normalni przechodnie, których spotykamy w Biedronce robiących zakupy – mówi Mateusz Chudziński snajper Sparty Złotów. Wychowanek ze Złotowa jest w środowisku piłkarskim od dawna. Na pytanie czy zgadza się, że piłkarze „nie interesują się niczym, nawet piłką nożną”, jak powiedział Tomasz Majewski, mistrz olimpijski, obrusza się. – Z mojego doświadczenia są piłkarze, dla których piłka nożna to sposób zarabiania pieniędzy, jest też grono osób, którzy autentycznie bawią się tą dyscypliną, szczególnie zawodnicy z niższych lig. Mamy obecnie 13 - 15 osób w naszym klubie, które przychodzą, bo chcą się oderwać od pracy, domu. W okręgówce nie ma zarabiania pieniędzy, więc u nas takich osób się nie znajdzie. Jak byłem młodym zawodnikiem i grałem w wyższej lidze, nie myślałem w kategorii pieniędzy, chciałem się rozwijać. Grasz dla pasji i grasz dla pieniędzy - to zdrowe i normalne. Ja nie miałem żadnego menadżera, sam musiałem radzić sobie z dyrektorami. Swego czasu dyrektor z Dolcanu Ząbki, który obecnie jest w strukturach PZPN, powiedział swoje i chcesz grać albo nie.
- Byłem młody, miałem klapki na oczach. Zostawaliśmy po treningach, starsi pakowali manatki i jechali do rodziny, do swoich dzieci, a my trenowaliśmy dalej. Miałem swoją szajbę na ten sport, ukierunkowany byłem na piłkę, a wyszło jak wyszło nie wszystko tak jakby sobie tego człowiek życzył, samo życie.
Piłkarz i edukacja
Panuje opinia, że piłkarze wydają się niezbyt inteligentnymi osobami, ponieważ nie mają czasu na edukację. - Znam wielu inteligentnych piłkarzy, ale jest grono też takich, którzy są mało kreatywni, nie udało im się skończy żadnej szkoły. Ja zrobiłem minimum, maturę w szkole mistrzostwa sportowego i z tego jestem zadowolony.
W samej szkole pomagali mi nauczyciele, nie torowali drogi do zawodowstwa.
Szkół mistrzostwa sportowego w Polsce jest dużo, wybór spory ale jak to ma się do osiąganych wyników, jak przekłada się na prawdziwą karierę. Czy będąc w innym klubie, piłkarz startuje z tego samego pułapu, czy szkoła była, jest dobrym wyborem.. – Z mojego punktu widzenia pomaga, wszystko było ukierunkowane na piłkę nożną, są lekcje, między nimi - zajęcia z piłki. W klubach dopiero po szkole jest trening, a to wiadomo trochę komplikuje profesjonalne podejście. W szkole są odpowiednie osoby związane z piłką, trenerzy, nauczyciele też inaczej patrzą na nas, wiedzieliśmy po co tam jesteśmy. Czy szkoła daje pewność gry na wyższym szczeblu? – Absolutnie nie, uważam że lwią część tego co składa się na sukces stanowi charakter, którym można utorować sobie drogę do poważnego grania. Niestety dobre wyniki w wieku juniorskim nie zawsze przekładają się na piłkę seniorską. Byłem przecież mistrzem Polski juniorów – zamyśla się były gracz Dolcanu.
Kazik w jednej ze swoich piosenek śpiewał: "Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy, a ja tylko gołe baby, jeśli gdzieś zauważę". Tak samo jest z piłkarzami. To prawda, że zainteresowania większości kończą się na piłce nożnej i wszystkiego, co wokół niej ale czy to złe…A może piłkarze dzisiaj są nudni? Pyta się ich o najbliższy mecz i słyszy, że dadzą z siebie wszystko, że będą walczyć. Przegrywają i mówią niestety nie udało się zrealizować założeń taktycznych. - Mało jest zawodników, którzy potrafią powiedzieć prawdę w oczy. W weekend są wywiady i często słyszę ich wypowiedzi - to wypociny.
Trudne charaktery
Faktem jest też, że ta grupa sportowców nie należy do najłatwiejszych w prowadzeniu o czym mogą doskonale powiedzieć wszyscy trenerzy. - Ja byłem ciężki do okiełznania dla szkoleniowców, nie byłem łatwy w prowadzeniu, co widać do teraz. Pamiętam jak obecny trener Podbeskidzia, wcześniej Korony Kielce Marcin Sasal, z którym miałem konflikt w Dolcanie Ząbki musiał mnie temperować. Uważałem jako młody zawodnik, że trener stawiał na piłkarza, który jest słabszy ode mnie, na co nie mogłem się zgodzić, mówiąc to wprost w oczy. Po połowie rundy, musiałem odejść. W życiu prywatnym jestem spokojniejszy. Ja chcę zawsze wygrać i może z tego biorą się właśnie problemy. Miałem dobre kontakty ze starszymi zawodnikami, wiedziałem jak się wkupić żeby było dobrze – jasno deklaruje piłkarz Sparty. Jest w piłce nożnej takie utarte powiedzenie, że drużyna, która pije, prezentuje się lepiej. Piłkarze nie należą przecież do aniołków. - Nie ma na to reguły, były okresy takie, że drużyna tydzień w tydzień chodziła na imprezy ale wychodziliśmy na mecz i robiliśmy swoje, ale alkohol przy wyczynowym sporcie nie jest wskazany. Wszystko zresztą zależy od człowieka, po wygranym meczu jak najbardziej, piwko jest wskazane, a my wiedzieliśmy kiedy pić. Alkohol jest przecież dla ludzi.
Przykazania
Można byłoby pokusić się o stworzenie jakiś przykazań, którymi powinien kierować się piłkarz: np. najważniejsza jest drużyna, piłka nożna jest grą drużynową, doceniaj swoich partnerów ze wszystkimi ich zaletami i słabościami. - To dla mnie problem akurat – mówi najskuteczniejszy snajper Złotowa. W mojej przygodzie z piłką zawsze byłem w zespołach, gdzie byli dobrzy zawodnicy, nie byłem nigdy najlepszy i za wszelką cenę dążyłem do ich poziomu, a teraz grając w Złotowie ciężko mi zaakceptować niecelne podanie na trzy metry, mam charakter żeby wszystko robić jak najlepiej.
To często lenie, alkoholicy, hazardziści, aktorzy udający piłkarzy. Pograli 2-3 sezony, ktoś trafił im piłką w głowę, strzelili kilka bramek i ustawili się do końca życia
Dzień z życia sportowca
Czy życie piłkarza jest trudne? - Popracowaliby na budowie przez kilka dni, to by zobaczyli, jak inni muszą harować. W sumie mają super życie: półtorej godziny treningu dziennie, basen, sauna, masaże. Do tego zarabiają kupę kasy – da się słyszeć niektórych sceptyków, bądź ludzi, którym obca jest piłka. - Jest bardzo dużo wyrzeczeń. Są obozy przygotowawcze, zamykają na 2 tygodnie 20 chłopa, po tygodniu dochodzi już do niezłych zgrzytów. Zresztą każdy może to samo robić, spróbować być piłkarzem. Praca na klasowego zawodnika zaczyna się już od małego- od 6-7 lat. Na początku traktujesz to jako pasję, dobrą zabawę. Z biegiem czasu jeden trening po 2 godziny dziennie, zamienia się w dwa, weekend zajęty, poniedziałek - piątek trenujesz. Pamiętam kiedy wstawałem rano, były dwie godziny treningu, później spotkanie z masażystą, drugi trening, spotkanie z trenerami, omawianie meczu po przegranym spotkaniu – kontynuuje zawodnik Złotowa
Jak przyniosę nogę na rękach
Co jest najtrudniejsze w piłce, co sprawia trud piłkarzom? Zapewne każdemu, co innego. Najtrudniejsza jest chyba wytrwałość i czysto profesjonalne podejście. Wiadomo, że są różne pokusy w życiu piłkarza, trzeba potrafić odmówić, koledze, dziewczynie, nawet sobie przyjemności. - Nie wyobrażam sobie życia bez piłki, to niezbędny element mojego życia. Od końcówki sezonu w IV lidze gram z kontuzją, ale pasja jest silniejsza. Może kiedy przyniosę nogę na rękach, wtedy dopiero zawieszę buty na kołku. Żona mówi, żebym uważał na siebie, nie potrafię jednak odmówić sobie gry w piłkę.
Dlaczego piłka jest aż tak ważna? Każdy pewnie ma inny powód, dla jednych jest to jak religia, dla drugich odskocznia od problemów. - Piłka jest piękna, bo nie jesteśmy w stanie powiedzieć, co się stanie w danej chwili. Te dwie godziny spędzone na meczu to oderwanie się od szarej codzienności. Przez cały okres grania wspierają mnie moi bliscy. Oni zauważyli, że mam dryg do grania w piłkę, dzięki któremu mogłem spróbować swoich sił w SMS w Łodzi, do której sam chciałem iść i uważam, że wyszło mi to na dobre. Miałem kontuzje, która w pewnym momencie pokrzyżowała mi plany ale grałem na poziomie, który nie wszyscy osiągnęli. Mam w swoim CV występy w pierwszej lidze, grę przeciwko Widzewowi Łódź. W Koronie Kielce w pożegnalnym meczu na nowym stadionie Korony, gdzie graliśmy przy 12 tys. ludzi wszedłem na ostatnie pół godziny, był taki doping, że nie wiedziałem, co się dzieje i jest to moje dobre wspomnienie, którego nikt mi nie zabierze.
Kibice
Jeszcze nikt z nimi na dłuższą metę nie wygrał. Są z klubem od zawsze i często tylko oni pozostają, gdy z okrętu uciekną działacze, piłkarze i sztab szkoleniowy. To oni najmocniej przeżywają porażki, to oni najbardziej cieszą się ze zwycięstw. Nic dziwnego, że kibice dwoją się i troją, by zmotywować swoich zawodników. Zazwyczaj wystarczy doping, ale jeśli on zawodzi kibice potrafią motywować inaczej. Słynne są już koszulki kibiców w jednym z klubów „Nie wystarczy tylko biegać lub trochę się starać, z naszym herbem na sercu trzeba zapie….. „ – W drużynach, w których grałem były zatargi z kibicami. Kiedyś w Płocku wpadli do szatni i powiedzieli: jeszcze jeden mecz przegramy to będzie z wami źle. Chcieli nas wyłapywać po kolei. W Kołobrzegu też był okres, że nam nie szło i kibice wyrażali ostro swoje niezadowolenie. Jasno nam sugerowali np. żebyśmy się lepiej nie pojawiali w Moskito, klubie, gdzie spotykaliśmy sie po meczu na piwie. Ale wiem, że bez nich nie ma piłki. Na przykładzie najbardziej zagorzałych kibiców Złotowa, kiedy była wygrana w Wyrzysku, poczułem fajną atmosferę. Po strzelonej bramce kiedy skandowali moje nazwisko, człowiek czuł wewnętrzną dumę, dlatego bez kibiców nie ma piłki.
Trenerzy
Trener to ktoś taki, kto w odpowiednim momencie umie zmobilizować, zrugać kiedy trzeba, a przede wszystkim jest kapitanem okrętu pod tytułem drużyna. -Każdy trener wpisał się w moją głowę, każdy chciał mnie czegoś nauczyć. Największe wrażenie z perspektywy czasu zrobił na mnie paradoksalnie jednak Marcin Sasal. Ma twardy charakter, ma charyzmę, potrafi zaprowadzić porządek, wie po co jest w szatni.
Sparta ostatni klub
-Sparta Złotów to mój ostatni przystanek. Wziąłem niedawno ślub i chce ułożyć sobie życie, a nie fantazjować z piłką. Pewnie niejeden klub chciałby mnie zatrudnić, ale wiem, że mój czas minął. Mam 25 lat, wielkiej kariery już nie zrobię, a wyjazdy do 2 i 3 ligi mnie nie interesują. Przychodziłem do Sparty, po to żeby grać w piłkę dla przyjemności. Co prawda personalnie zespół był lepszy kiedy graliśmy w IV lidze, ale wygraliśmy 7. mecz z rzędu i dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe, może znowu awansujemy. Zawodnik Sparty zadziwiał szczególnie w końcówce rundy, w której strzelał jak na zawołanie. - To najlepsza moja runda, 17 bramek to całkiem dobry wynik. M. Chudziński wcześniej strzelał: w Chojnicach, w Kołobrzegu, Płocku ale taka serią, regularnością nie mógł się poszczycić. Najlepszy zawodnik z jakim zetknął się zawodnik Sparty to jak sam mówi „Jędza” - Artur Jędrzejczyk, prawy obrońca. Piłka nożna to biznes przyznaje. Najlepsze chwilę M. Chudziński pamięta kiedy awansował z Dolcanem Ząbki do pierwszej ligi w wyniku reorganizacji i kiedy był awans z Chojniczanką Chojnice.
Problem z sędziami
Sędzia na boisku decyduje o wielu sprawach boiskowych z czym nie każdy piłkarz może się zgodzić. Zawodnik ze Złotowa ma problemy z sędziami, nie ukrywa tego, czego dowodem jest wiele żółtych kartek, które zdobywa równie regularnie, co gole. -Mam niewyparzoną gębę, wiem to i staram się niwelować ten błąd, nie zawsze wychodzi. W innych ligach też był problem ale tam gdy byłem młody nie mogłem sobie pozwolić na dyskusję, dostałbym jedną, drugą kartkę i ostrą reprymendę od starszych zawodników. Nie byłem i nie jestem ulubieńcem sędziów i tak już pewnie zostanie.
Karol Zabel
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze