Atuty dobrego siatkarza?
Adres zamieszkania w Zalesiu
– nasi rozmówcy odpowiadają żartem, w tym co mówią jest jednak ziarno prawdy. Skąd ta pewność? To jedna z niewielu miejscowości (a może nawet jedyna) w gminie Złotów, gdzie letnie weekendy regularnie upływają pod znakiem siatkówki.
Dobry siatkarz przede wszystkim musi mieć serce do gry
– wracamy do pytania.
I wzrost, który predysponuje go do stawiania skutecznych bloków lub fundowania rywalom tzw. „ gwoździa w parkiet”
– zaznaczają zawodnicy drużyny siatkarskiej Zalesie i Przyjaciele.
Ta po raz drugi z rzędu wywalczyła mistrzostwo w Gminnej Lidze Piłki Siatkowej Gminy Złotów. W ubiegłym roku ktoś mógł jej jeszcze zarzucić łut szczęścia, tym razem jednak trudno byłoby uznać taki argument.
Wygraliśmy równym składem i porównywalnymi umiejętnościami
– ocenia kapitan zespołu i jednocześnie najlepszy gracz tegorocznej edycji turnieju Filip Staszewski.
Tegoroczny skład mistrzowskiej drużyny był niemal identyczny jak ten wystawiony do rozgrywek przed rokiem. Niemal, ponieważ zespół zyskał trzech nowych zawodników, a wraz z nimi – nową nazwę: do Zalesia dodano przyjaciół. Konkretnie – mieszkańców Dzierzążenka Dariusza Albina i jego syna, najmłodszego gracza 13–letniego Mateusza oraz Oskara Staronia z Tarnówki. Ten drugi w skład drużyny wszedł naturalnie – przez wzgląd na swoją rodzinę mieszkającą właśnie w Zalesiu. Pan Darek, świetny rozgrywający, uzyskawszy informację, że jego skład (Nowiny) prawdopodobnie się nie zbierze (ostatecznie stało się inaczej), sam zapytał o miejsce w zespole.
Miło nam, że pomyślał właśnie o nas
– sołtys Alicja Bulawa, aktywnie wspierająca siatkarzy, cieszy się, że w Zalesiu nie skończyło się tylko na chęciach do gry, lecz na dobrym wyniku.
Budowanie zespołu od początku szło nam dobrze
– wracamy do 2013 roku.
Wrzuciłam wtedy informację na Facebooka, że szukamy zawodników. Odzew przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Zgłosiło się tyle osób, że musieliśmy utworzyć dwie drużyny. Jedną pod szyldem OSP, a drugą pod szyldem wsi
– wspomina Alicja Bulawa. Próbę czasu i turniejowe starcia ostatecznie przetrwała tylko druga ekipa, w toku eliminacji udało się za to wyłuskać najlepszych siatkarzy. Dobrych technicznie i wytrwałych. Takich, których wciągnęło współzawodnictwo.
W czasie gdy rozmawiamy w zawodnikach niełatwo jest dostrzec siatkarskie zacięcie. Odczuć daje się raczej rozprężenie i radość czerpaną z tego co w trakcie meczów dzieje się pod siatką. Radość z... Zabawy? Niekoniecznie.
Rywalizacja zaczyna się na boisku. Zwłaszcza gdy gra się punkt za punkt
– uśmiecha się Dariusz Albin.
Łatwe mecze, czyli wynik 3:0 naszych rozmówców nie cieszą.
Zwycięstwa wydarte przeciwnikom dają nam największą satysfakcję
– podkreśla Tomasz Ścibisz. Dlatego mecz finałowy, w trakcie którego ekipa Zalesie i Przyjaciele stanęła naprzeciw drużyny z Górznej dał tyle radości. I przypomniał o pokorze. O tym, że zbytnie rozprężenie może „położyć” mecz i o tym, że losy spotkania zawsze można odwrócić.
Pierwszy set przegraliśmy z kretesem, do 14
– wspominają siatkarze.
Potem wzięliśmy się w garść i kolejne trzy wygraliśmy.
Niełatwy i pełen adrenaliny mecz zafundowali im również przeciwnicy z Nowin.
Był taki moment, że mieli nad nami dziesięciopunktową przewagę
– relacjonuje Bartłomiej Śmiały.
Mimo tego jakoś się podnieśliśmy i zeszliśmy z boiska jako zwycięzcy. To miano udało się także wywalczyć w ogólnej klasyfikacji, a sukces był tym większy, że ciągu całego turnieju nasi rozmówcy stracili tylko dwa sety.
Reklama
Co będzie za rok?
Oczywiście powtórka
– siatkarze nie mają co do tego wątpliwości. Więcej – ich ambicje sięgają tych, jakie prezentują piłkarze „Piasta” Zalesie.
W ciągu czternastu edycji gminnej ligi piłki nożnej zwyciężali jedenaście razy. Chcemy pójść w ich ślady – siatkarze z innych drużyn nie powinni puszczać tej informacji mimo uszu ani przyjmować jej z przymrużeniem oka. Raczej zacząć trenować.
Co robić, gdy gra się nie układa? Przede wszystkim – nie poddawać się.
Poklepywanie się po ramionach, wzajemne zagrzewanie do walki naprawdę pomaga
Reklama
– wyjaśnia Filip Staszewski, dodając, że w siatkówce równie szybko co zdołować zawodnik może się zrehabilitować.
Przybijanie piątek, bez względu na to, czy uda się zdobyć punkt, czy nie, też mobilizuje do walki
– uzupełnia Tomasz Ścibisz. Oskar Staroń, puszczając do kolegów oczko zaznacza z kolei, że te serwowane przez jego przedmówcę zawsze miały wyjątkowo dużą dawkę energii. Okrzyki zagrzewające do boju – również.
Jak się krzyczy to się wygrywa
– śmieje się Tomasz Ścibisz. A co kiedy doping nie pomaga?
Nigdy nie wyprosiliśmy nikogo z boiska
– słyszymy.
Jeśli ktoś czuje, że nie jest w stanie pomóc drużynie, że nie jest w dyspozycji sam podejmuje decyzję o zejściu
– wyjaśnia Dariusz Albin, zaznaczając, że w drużynie Zalesie i Przyjaciele ambicje nie są w stanie zabić zabawy. Tę siatkarze fundują także kibicom.
Właśnie, kibice...
Fajnie byłoby gdyby w kolejnej edycji przewidziano nagrodę dla tych najbardziej aktywnych
– Filip Staszewski daje organizatorom małą podpowiedź. Trafną, bo niektóre z ligowych meczów pokazały, że doping naprawdę potrafi ponieść.
Filip Staszewski – kapitan
Tomasz Ścibisz
Weronika Ścibisz
Agata Wrzeszcz
Bartłomiej Śmiały
Daniel Śpiewak
Oskar Staroń
Dariusz Albin
Mateusz Albin
Aleksandra Wiśniewska
Alicja Bulawa – wspierająca
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze