O ciężarze dyrektorskiego fotela, trudnych decyzjach i powodach, dla których uczniowie powinni uczyć się w złotowskim ogólniaku - z Karoliną Skotarczak-Dobrzyńską, nowym dyrektorem I Liceum Ogólnokształcącego w Złotowie rozmawia Mariusz Leszczyński
Czuje Pani, że przyglądają się Pani poczynaniom jako dyrektora, jakby nie było, najbardziej renomowanej szkoły w mieście? Bo ja, mimo że mnie z tą szkolą nic specjalnie nie łączy, przyglądać się będę. Choćby z tego powodu, że jest Pani chyba najmłodszym dyrektorem, który kiedykolwiek kierował tą szkołą. Pewnie, że czuję. Kilka dni raptem minęło od objęcia tego stanowiska, a już widzę, że moje decyzje są obserwowane przez uczniów, przez nauczycieli. Ale spodziewałam się tego, poza tym na ich miejscu pewnie tak samo bym się zachowywała. Chociaż faktycznie, presja jest duża.
Tylko ma Pani świadomość, że wielu ludzi do znudzenia powtarza, że to nie już ta sama szkoła, nie ci nauczyciele, nie ta renoma. Pewne rzeczy były i nigdy nie wrócą. Czasy się zmieniły, funkcjonujemy w zupełnie innej rzeczywistości aniżeli dwadzieścia, trzydzieści lat temu, nie tylko ustrojowej, ale również technologicznej, obyczajowej. Ktoś, kto liczy na to, że będąc dyrektorem szkoły wszystko zmienię jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jest w błędzie. Poza tym nie wszystkie negatywne opinie o szkole są uzasadnione. Uczniowie się uczą, zdają na bardzo wysokim poziomie maturę, dostają się na renomowane uczelnie.
To tylko fragment artykułu z AL 37/2013, s.8
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze