Reklama

Lepiej mi za Kiteli. Wywiad z sekretarzem krajeńskiego urzędu

19/02/2014 14:34
O współpracy z byłym i obecnym burmistrzem, nadchodzących wyborach i byciu saperem opowiada Tomasz Ciechanowski

Jak długo pełni Pan rolę sekretarza w tutejszym urzędzie?
15 stycznia tego roku minęło 10 lat, od kiedy zacząłem tutaj pracę.

A co było wcześniej?
Przez osiem lat byłem m.in. w szczecińskim batalionie saperów.

Tworzył Pan i rozbrajał bomby na potrzeby wojska?
Byłem raczej odpowiedzialny za szkolenie w tym zakresie. Mam wiedzę, która mogłaby pozwolić stworzyć ładunek, dlatego tym bardziej zabraniam moim synom zabaw jakimikolwiek petardami czy racami. Zbyt wiele razy widziałem w życiu efekty pomyłek saperów. To nie jest miły widok.

Później przyszedł czas na stabilizację, spokojniejsze, mniej „wybuchowe” zajęcie?
Zdecydowanie tak. Do Krajenki trafiłem z Gryfina w 1998 roku, choć te tereny znane też były mi już wcześniej, bo moja mama i dziadkowie pochodzą z nieodległej Wysokiej, więc tam, w Krajence czy w Łobżenicy często spędzało się wakacje. Po wojsku rozpocząłem pracę w pilskiej spółdzielni mieszkaniowej jako kierownik administracji. Później było Starostwo Powiatowe w Złotowie, gdzie byłem dyrektorem wydziału aktywizacji zawodowej, a następnie dyrektorem wydziału promocji.


Tomasz Ciechanowski niegdyś szkolił saperów, od ponad 10 lat jako sekretarz zawiaduje krajeńskim urzędem

A potem trafił Pan do urzędu w Krajence? W jaki sposób to się stało? Stanowisko dyrektora w jednostce powiatowej wydaje się być chyba lepsze, bardziej prestiżowe.
Nie powiedziałbym, że bardziej prestiżowe. Człowiek cały czas szuka nowych wyzwań i ja też poszukiwałem. Ofertę pracy sekretarza w urzędzie dostałem od ówczesnego burmistrza Janusza Szczerbiaka, który szukał następcy po odchodzącej wówczas na emeryturę pani sekretarz.

[[reklama]]

Miał Pan okazję współpracować już z dwoma burmistrzami. Za kadencji którego z nich pracuje się lepiej?
Zdecydowanie z obecnym burmistrzem Stefanem Kitelą.

Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że jest dużo spokojniej niż było przed 2010 rokiem. Wiąże się to też z większym poziomem bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwa Pana jako osoby pracującej w urzędzie czy bezpieczeństwa samego urzędu, bezpieczeństwa gminy?
Bezpieczeństwa mojego i moich współpracowników oraz bezpieczeństwa współpracy gminy z innymi samorządami, organizacjami czy jednostkami, zwłaszcza z najbliższej okolicy. W niektórych momentach, za rządów pana Szczerbiaka, można było w pracy spalać się nerwowo ze względu na to, że była to praktycznie ciągła walka. Jak nie z osobami, to z instytucjami, która też generalnie sprowadzała się do walki personalnej. To było przekładane na cały urząd, a przez to na wszystkich pracowników, w tym także i na mnie.

Mamy jednak rok wyborczy i wszystko może się zdarzyć?
Nie wiadomo....


To tylko fragment wywiadu Szymona Chwaliszewskiego z AL 08/2014, s. 28

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości