To odbyło się w minioną środę. Poprowadził je radny Ryszard Biniak, który zebrał od lokatorów bloku listę piętnastu pytań, na które odpowiadał prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Kazimierz Wasiak na wstępie wyjaśnił sytuację prawną, jaka panuje, jeśli chodzi o zarządzanie blokiem.
- Od początku 2014 roku w budynku istnieje wspólnota mieszkaniowa, która powierzyła zarząd nad nim ZGKiM. Jako spółka komunalna nadal mamy większość mieszkań. Wszelkie kwestie prawne w zakresie zarządzania tym mieniem reguluje ustawa o własności lokali, która mówi m.in. o tym, że decyzje dotyczące remontów zapadają na zebraniach wspólnoty - mówił K. Wasiak.
Pierwsze z zagadnień dotyczyło niemalowanych od dawna klatek schodowych oraz potrzeby wymiany okien w piwnicy, które, zdaniem mieszkańców, nie są szczelne.
- Właśnie na zebraniu wspólnoty zaproponowano malowanie klatek, co będziemy chcieli realizować jeszcze w tym roku. Jeśli chodzi o okna, to według naszego zakładu nie są one złe i nie ma jeszcze potrzeby ich wymieniać – mówił Kazimierz Wasiak.
Pytanie kolejne - kiedy blok zostanie ocieplony wraz z odnowieniem elewacji? Tu informacje były już mniej optymistyczne. Prezes nie pozostawił złudzeń, że ocieplenie dwóch ścian bloku to sprawa zbyt kosztowna, aby realizować ją w najbliższym czasie, tym bardziej, że na takie projekty nie ma dofinansowań jak w przypadku spółdzielni mieszkaniowych.
- Szczyty są zrobione, natomiast te dwa pozostałe boki mają po 500 m2 powierzchni każdy. Średnia cena za 1 m2 gotowej elewacji w naszej okolicy to 120 zł, co razem daje ponad 120 tys. złotych, przy rocznym funduszu remontowym na wszystkie budynki komunalne na poziomie 200 tys. zł – wyjaśniał Kazimierz Wasiak.
- Kiedy naprawione zostaną domofony? - pytali mieszkańcy. - Były z nimi problemy, było bardzo wiele awarii. Na tę chwilę nie mamy zgłoszeń, że coś nie działa – odpowiedział prezes. Ważną kwestią dla lokatorów było też, czy ZGKiM dysponuje dokumentacją techniczną bloku przy Złotowskiej 23b, co pozwoliłoby ustalić jego standard z czasu, gdy został oddany do użytku i w ten sposób ten właśnie standard ująć przy wycenach mieszkań na sprzedaż. - Nie ma takich dokumentów. Sprawdzałem, jesteśmy szóstym zarządcą tego budynku. Przejęliśmy go w 1991 roku, a blok powstał w 1976 r. - stwierdził Kazimierz Wasiak.
Mieszkańcy dopytywali także, dlaczego już we wrześniu, pomimo jeszcze dość wysokich temperatur powietrza na zewnątrz, uruchomione zostało ogrzewanie. - Włączyliśmy je na prośbę mieszkańców - wyjaśnił prezes. Nie przekonał tym jednak lokatorów ze Złotowskiej 23b, którzy pytali, dlaczego o tym nie decyduje większość lecz pojedyncze osoby. Kazimierz Wasiak dodał, że zgodnie z prawem decyduje zarządca na prośbę mieszkańców, nawet jeśli byłaby to tylko jednak osoba. W temacie ponoszonych kosztów pytano też o to, dlaczego do czynszu doliczana jest opłata za altankę śmietnikową. Obecnym na zebraniu nie spodobało się też to, że kwota ta do ich rachunku naliczana jest w zależności od metrażu, a nie od mieszkania. - Nie mamy przy tych blokach swojego terenu, gdzie moglibyśmy postawić kosze na śmieci, stąd potrzeba opłacenia miejsca, które należy do spółdzielni. Co do mechanizmu naliczania opłaty, to ten przyjęty przewiduje ustawa o własności lokali. Można to jednak zmienić podczas zebrania wspólnoty mieszkaniowej w przyszłym roku, jeśli tylko większość będzie za takimi zmianami – mówił Kazimierz Wasiak.
Pytano go także o ponowne pomiary mieszkań, gdyż te, zdaniem mieszkańców, w wielu przypadkach podają większy od rzeczywistego metraż, przekładając się na koszt utrzymania i zakupu. - Obejmując zarząd otrzymaliśmy protokoły od najemców. Nie mamy podstaw, by twierdzić, że coś jest nie tak jeśli chodzi o metraż. Jeśli ktoś natomiast ma co do tego obiekcje, może złożyć wniosek - komisyjny pomiar zostanie wówczas wykonany. Jeśli będzie różnica, zostanie wykonana korekta w dokumentacji – skwitował K. Wasiak.

Na pytania odpowiadał prezes ZGKiM w Łobżenicy Kazimierz Wasiak. Burmsitrz Piotr Łosoś działaność komunalnej spółki w zaresie gospodarowania mieniem i remontami uznał za niejlepszą
W zestawie pytań pojawiły się także kwestie dotyczące obowiązków dozorcy (okazało się, że takiej osoby nigdy nie było), opłaty za suszarnię i klatkę schodową wg metrażu mieszkania (taka nie jest pobierana) oraz instalacji podzielników ciepła w suszarni i na klatkach schodowych (nie ma takiej potrzeby - to część wspólna). Wśród ostatnich kwestii poruszano problem braku informacji o tym, jakie prace są lub będą w budynku wykonywane. To spowodowało m.in. zalanie jednego z mieszkań wodą z wymienianych piętro wyżej podczas remontu kaloryferów. Firma ubezpieczeniowa straty wyceniła na prawie 3 tys. zł i stwierdziła, że kosztami obciąży zarządcę. - Uruchamiający instalację c.o. konsultował się z wykonawcą tego remontu i ten zapewnił go, że wszystko jest szczelne i można rury napełniać wodą – odpowiedział K. Wasiak. Pytano go także o to, dlaczego wycena robiona przed 2014 rokiem opierała się na standardzie, który mieszkańcy sami podwyższali, inwestując w remonty mieszkań. - Standard mieszkania nie ma wpływu na czynsz. Jeśli chodzi o zasady wyceny nie będę się w tej kwestii wypowiadał, to rola rzeczoznawcy rynku nieruchomości – podsumował prezes Wasiak.
W drugiej części spotkania, gdzie dyskusja toczyła się już w sposób otwarty, także nie zabrakło pytań. Jedno z nich dotyczyło minimalnych nakładów na remont bloku od czasów, gdy zarządza nim ZGKiM. Kazimierz Wasiak wskazał na to, że w zasobach komunalnych są budynki w jeszcze gorszym stanie, pochodzące nawet z XVIII wieku i to tam skupia się najwięcej potrzeb remontowych. Pojawił się też zarzut, że operat szacunkowy przygotowywany w celu wyceny został sfałszowany lub przynajmniej przygotowany nierzetelnie. Grzegorz Zięba trzymając w ręku operat wskazywał, że według tego dokumentu w jego mieszkaniu znajduje się wyjście na balkon, tymczasem on takiego wyjścia nie posiada. Jako atut podwyższający wartość uznano też widok, jak twierdził - na sąsiedni blok. Pytań w podobnym tonie, dotyczących zawyżonej wartości mieszkań było znacznie więcej. Pojawiało się też sporo emocji i propozycje, by Rada Miejska w Łobżenicy przyznała możliwie jak najwyższe bonifikaty na mieszkania. We wnioskach końcowych stwierdzono też, że problem leży w samym budynku, który budowany był z kiepskich materiałów i w niezbyt profesjonalny sposób.

Grzegorz Zięba przekonywał, że wycena mieszkań nie była przeprowadzona dobrze. Na dowód swych racji przedstawił dokumenty niepasujące do obrazu rzeczywistości
Spotkanie podsumował przysłuchujący się całości burmistrz Piotr Łosoś. - Jestem zaniepokojony stanem komunalnej substancji mieszkaniowej. Możemy te mieszkania „rozdać za złotówkę”, czemu nie? Ale gmina też musi uzyskiwać dochód ze sprzedaży majątku, bo te pieniądze są potrzebne na inne inwestycje. Wy musicie mieć świadomość, że już i tak otrzymujecie na nie sporą bonifikatę. Moim zdaniem nie ma ani jednego budynku w zasobach komunalnych, który byłby zrobiony dobrze. 30 października nastąpi zmiana rady nadzorczej ZGKiM. Przychodzą fachowcy, ludzie, którzy niejedno modernizowali i restrukturyzowali – zapowiedział.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze