Reklama

Los tak chciał

08/02/2014 08:41
Od lat nie żałuje grosza na lokalny sport. Kiedyś sam go uprawiał, w szranki stawał nawet z Władysławem Komarem. "Madro", czyli Mariusz Drążkowski, któremu życie dało ostro popalić: alkohol, rozwód, tragiczna śmierć syna, próby wyłudzenia pieniędzy i wypadek, w którym prawie stracił życie

To prawda, że jest Pan wręcz fanatycznym miłośnikiem sportu?
Tak. Mam pod tym względem fioła. Przez lata aktywnie uprawiałem sport, a gdy osiągnąłem słuszny wiek sport zacząłem wspierać organizacyjnie i finansowo. Lubię doceniać, że ktoś coś potrafi i jeśli mogę, chcę pomagać. Tak zaczęła się przygoda z drużyną Madro, która od kilku lat jest niepokonana w zakrzewskiej lidze futsalu. Chłopcy przyszli pewnego wieczora, powiedzieli, że ruszają rozgrywki na nowej hali, a mają tylko 50 zł - to za mało na wpisowe i sprzęt. Zapytali, czy bym ich nie wsparł finansowo. Dołożyłem się do wpisowego, kupiłem stroje, nawet porządne, firmy Zina, do dzisiaj nam służą. Postawiłem warunek, że musimy się jakoś nazywać i padło na Team Madro – to drugie słowo to nazwa mojej firmy od pierwszych liter imienia i nazwiska. Zespół przez lata nieco się zmienił, ale większość gra w nim od początku. W pierwszej edycji sam nawet grałem.

[[reklama]]


To tylko fragment artykułu P. Steffena z AL 06/2014, s.20
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości