Mało który mieszkaniec Złotowa i okolic wie, że swego czasu Złotów miał lotnisko wojskowe. Z kart historii Złotowszczyzny.
Kwaterowali tutaj piloci oraz obsługa naziemna. W czasie I wojny światowej w Złotowie, w dniu 1 lutego 1915 r., został otwarty pierwszy szpital z prawdziwego zdarzenia, lecz niestety został on natychmiast zamieniony na lazaret wojskowy (niem. Kriegslazarett), w którym przebywało od 40 do 100 rannych żołnierzy.
W kwietniu 1917 przybyli do Złotowa piloci wojskowi, którzy zostali również zakwaterowani w szpitalu. Przybyła tu bowiem podlegająca jednostce w Pile (pełna nazwa: Lotniczy Oddział Zastępczy nr 2 – niem. Flieger–Ersatzabteilung Nr. 2) grupa szkoleniowa (pełna nazwa: Pomocnicza Szkoła Latania w Złotowie – Hilfsflugschule Flatow), licząca ponad sto osób. Jednostka macierzysta (skrót: FEA 2) została utworzona 1 sierpnia 1914 r. i w sierpniu 1915 przeniesiona do Piły, gdzie pozostała do końca I wojny światowej.
Obszar lotniska, z którego startowały i miały lądować samoloty (bowiem nie wszystkie zdołały tam wylądować) znajdował się za torami kolejowymi w miejscu, gdzie dzisiaj porasta las przy drodze do Świętej, zasadzony na nowo w 1929 roku. Z tego miejsca startujące samoloty wykonywały ćwiczenia lotnicze. Szkolono tutaj pilotów bojowych i obserwatorów. W czasie takich lotów ćwiczebnych zginęło w wyniku katastrofy lotniczej pięciu pilotów, których samoloty rozbiły się w Złotowie i w okolicach. O tej tragedii informują wpisy w księgach zgonów urzędów stanu cywilnego:
Po zakończeniu I wojny światowej, 11 listopada 1918 r., złotowscy piloci z obsługą powrócili do Piły, a szpital złotowski w dniu 16 stycznia 1919 r. został w końcu oddany swemu właściwemu przeznaczeniu. Rozbudowany i unowocześniony działa do dzisiaj.
Na próżno jednak szukać informacji na temat podjednostki lotniczej w Złotowie, nie informuje o niej również strona internetowa jednostki macierzystej w Pile. Oprócz wpisów w księgach zgonów i drobnych informacji u Eryka Hoffmanna nie dysponowaliśmy dotychczas żadnymi namacalnymi świadectwami istnienia wojskowego lotniska szkoleniowego w Złotowie. Jednym z takich nowo nabytych przez Muzeum w Złotowie dowodów jest pieczęć pocztowa złotowskiej jednostki wojskowej, jaka się zachowała na kartce pocztowej, wysłanej 21 marca 1918 roku ze Złotowa przez podoficera Hackener do Oldendorf koło Stade w Saksonii Dolnej. Szansę na znalezienie kolejnych dowodów odnoszących się do naszej złotowskiej jednostki lotniczej należy ocenić jako minimalną, mimo znanych powiedzeń: Kto szuka ten znajduje, czy Nadzieja umiera jako ostatnia. Czas pokaże.
prof. dr hab. Joachim Zdrenka
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może warto poszukać wraków złotowskich samolotów w j.Miejskim...???
Pamiętam to wszystko prawda.
NIC TAM NIEMA. magnesem neodymowym już 5 lat temu opierdolili...
I Nie namawiajcie do przestępstw..archeologicznych!hahaha macie prawo dzieki któremu gowno się dowiecie.Bo jeśli kiedykolwiek ktoś coś znajdzie lub znalazl i tak nie powie gdzie co i jak bo zara go podpier..na psy
Zawsze można na legalu poruszyć temat tego lotniska i historią z nim związaną.
Samolot z drzewa i papieru/skory!!! Chlopcy szukajcie az znajdziecie, a wogule magnesem, powodzwnia!!!!!
Może warto poszukać wraków złotowskich samolotów w j.Miejskim...???
Pamiętam to wszystko prawda.
NIC TAM NIEMA. magnesem neodymowym już 5 lat temu opierdolili...