Wszystko zaczęło się w 2011 roku, od choroby.
Wtedy wszczepiono mi bajpasy, co sprawiło, że na pół roku wylądowałem na zwolnieniu chorobowym
– zaczyna Grzegorz Zięba, pracownik Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Poznaniu, obsługujący teren gminy Łobżenica. O uziemieniu przed telewizorem na taki okres nie było w jego przypadku mowy. Rehabilitację uzupełniły za to częste i długie spacery.
Przede wszystkim odwiedzałem park miejski. Wtedy zaobserwowałem, jak wiele ptaków i zwierząt w nim żyje. Zacząłem je fotografować
Reklama
– wspomina, przeglądając na komputerze zdjęcia z tamtego okresu.
Dziś zrobiłbym je lepiej, te są słabe
– dodaje z uśmiechem. Nie mniej jednak podjął się czegoś, czego nie wykonał raczej nikt przed nim. Przygotował pierwszą prezentację multimedialną: „Mieszkańcy i goście parku miejskiego w Łobżenicy”, katalogującą jego faunę. Podobnie jak jemu, wielu osobom przechadzającym się tam na co dzień uzmysłowiła ona, że kawałek zieleni, niemal w centrum miasta, jest żywy. Oprócz prezentacji Grzegorz Zięba wydał jeszcze dwa kalendarze, dzięki czemu namiastkę parku i jego mieszkańców mógł mieć w domu każdy.

Miejsc, w których fotografuje Grzegorz Zięba zdradzać nie chce. Mówi tylko, że są to lasy wokół Łobżenicy (fot. G. Zięba)
Od tamtego czasu uzależniłem się od obserwowania przyrody i jej fotografowania. Codziennie, rano, popołudniu albo wieczorem jestem w lesie. Mam swoje miejsca, których nie chciałbym zdradzać i fotografuję zwierzynę, która już mnie nawet rozpoznaje, stając z nią oko w oko
– dodaje pan Grzegorz. Zerkając na jego kadry znajdujące się obecnie na wystawie w Muzeum Ziemi Krajeńskiej w Nakle nad Notecią (ul. Pocztowa 14) ma się nawet wrażenie, że niektóre z „ustrzelonych” drugim już aparatem (pierwszy się zużył) zwierzęta się do niego uśmiechają.
Z tym fotografowaniem jest trochę jak z łowiectwem – swoje na zwyżce trzeba odczekać, a na dzika to się można nawet nie doczekać
– żartuje Grzegorz Zięba. A jeśli ten już się zjawi... potrafi zaskoczyć.

– Na dzika można się nie doczekać – mówi G.Zięba. Dla takiego zdjęcia warto jednak spędzić na zwyżce kilka godzin (fot. G. Zięba)
Raz mnie pogoniły, bo pojawiły się z młodymi tak szybko, że ich nie usłyszałem, adrenalina wtedy była
– dodaje fotograf przyrody. Ile takich zdjęć ma na koncie?
Może 3, może 4 tysiące, trudno to już policzyć. Ostatnio do tej kolekcji dochodzą też filmy
Reklama
– wyjaśnia pan Grzegorz. Dodaje także, że jego marzeniem jest ponowne wydanie kalendarza.
Miałby format A4 i każdy miesiąc przedstawiałby inne zwierze bądź ptaka. Może uda mi się wydrukować coś takiego w ilości chociaż stu sztuk
– stwierdza.

Niektóre ze zwierząt zdają się nawet do fotografa... uśmiechać
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
no i super! lepiej, niz siedziec przed telewizorem :-) zycze powodzenia i jeszcze wielu wspanialych zdjec. pozdrowienia zza granicy
no i super! lepiej, niz siedziec przed telewizorem :-) zycze powodzenia i jeszcze wielu wspanialych zdjec. pozdrowienia zza granicy