Koło "Daniel" w Lipce postanowiło zmienić myślenie społeczeństwa o łowiectwie. Zaczęło od najmłodszych
Ponad setka dzieci z zakrzewskiego przedszkola została zaproszona przez myśliwych do lasu. Wszystko po to, by pokazać, że las to nie tylko polowania, ale również ciężka praca i ciekawe zwyczaje. Zaczęło się od wycieczki po łowisku tzw. bonanzami, zabudowanymi przyczepami z siedziskami ciągniętymi przez traktory. Taka wyprawa to dziś rzadkość. Bonanzy zatrzymały się w samym sercu lasu. Tam każdy dzieciak mógł osobiście nałożyć do paśnika przygotowaną przez myśliwych karmę i przekonać się, że głód zwierzakom w oczy nie zajrzy. Nieopodal mogły stanąć przy pięknie rzeźbionej kapliczce, dowiedzieć się, że poświęcona jest ona Świętemu Hubertowi - patronowi polujących oraz ku czci tych wszystkich członków Koła "Daniel", którzy odeszli do Krainy Wiecznych Łowów. Leśnym opowieściom nie było końca.
Dalsze atrakcje czekały na Placu Hubertowskim. Tu odbyła się prezentacja psów myśliwskich i trofeów, poprowadzona przez Łukasza Ławniczaka. Dzieciaki mogły również wysłuchać dźwięków wydobywanych z myśliwskiego rogu, na którym grał Andrzej Pufal. Na zakończenie były drobne podarunki, tak że nikt z pustymi rękoma nie wyjechał. - Mamy świadomość, że łowiectwo nie jest przez wszystkich akceptowane, dlatego postanowiliśmy, że pokażemy naszą pasję z innej strony. To, że tyle dzieci chciało do nas przyjechać, to że znakomicie się tu bawiły, to dowód, że idziemy właściwą drogą – mówi Leszek Kasprowicz, prezes "Daniela".
M. Leszczyński, fot. Karolina Kasprowicz
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze