Czy mężczyźnie wypada płakać? Zwłaszcza po siedemdziesiątce? Stanisław Sołtysiak nie ma z tym problemu
Dwa głębsze wdechy i poszło: „...Wyrażam mojej żonie...” Wdech. „...serdeczne podziękowania za okazaną miłość...” Jeszcze raz. „...przywiązanie i opiekę...”
Stanisławowi Sołtysiakowi słowa grzęzną w gardle. Mężczyzna nie kryje wzruszenia. W obecności wnuków, dzieci i burmistrza odnawia przysięgę małżeńską. Z panią Ireną przeżył ponad pół wieku. Irena i Stanisław poznali się w 1960 roku na studenckich „fajfach”. Zaiskrzyło. Młodzi pobrali się 9 maja 1964 roku, a 28 czerwca wzięli ślub kościelny w Brzeźnicy. Do Złotowa trafili, bo musieli odpracować stypendia. Pani Sołtysiak pracowała w Stacji Kwarantanny i Ochrony Roślin. Na emeryturę przeszła w 2002 roku. Pan Sołtysiak dołączył do niej trzy lata później.
[[reklama]]
Jubilaci wychowali dwóch synów: Wojciecha i Macieja. Dziś świat Ireny i Stanisława Sołtysiaków wypełniają wnuczęta: Zuzia, Marta, Bartłomiej i Borys oraz zajęcia w Złotowskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku.
W sobotę 28 czerwca burmistrz Złotowa Stanisław Wełniak wręczył jubilatom Medale Prezydenta RP za Długoletnie Pożycie Małżeńskie, natomiast para odnowiła przysięgę. „…przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było nadal zgodne, szczęśliwe i trwałe.” Wydech.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze