Z siostrami Anią i Olą Manikowskimi o czasach przeszłym, teraźniejszym i przyszłym rozmawia Karol Zabel
Kim chciałyście zostać w dzieciństwie? Anna: Słyszałam wiele historii o tym, że ktoś chciał być w dzieciństwie strażakiem, policjantem, nauczycielką. Jeśli chodzi o mnie, zupełnie nie przypominam sobie, żebym miała tego typu wyobrażenia. Czy to źle o mnie świadczy? Ola: Pamiętam, że początkowo bardzo chciałam zostać lekarzem, potem pojawił się kolejny pomysł na przyszłość - zostanę inżynierem. Gdzieś w międzyczasie były marzenia o zostaniu zawodową siatkarką, ale życie zweryfikowało te plany.
Na mistrzostwach świata kadetek w 2003 roku najlepszą rozgrywającą była Anna Manikowska. Potem, po sezonach na ławce w Pile i Białymstoku, zdecydowałaś się zakończyć karierę, by później ją wznowić. Na tym turnieju daleko za Tobą była Chinka Qiuyue Wei, która podczas jednego z Pucharów Świata została drugą rozgrywającą turnieju. Dlaczego Aniu, Twoja kariera tak się nie rozwinęła? A: To, że przez kilka sezonów nie udało mi się przebić do pierwszej szóstki w seniorskiej siatkówce na najwyższym poziomie nie miało wpływu na rozwój mojej kariery. Wręcz przeciwnie - mobilizowało mnie do dalszej, ciężkiej pracy. Moja decyzja o zakończeniu profesjonalnej kariery była związana wyłącznie ze sprawami osobistymi. Podejmując taką decyzję trzeba liczyć się z jej konsekwencjami, jak również z tym, że mogło się popełnić błąd. Jednak nigdy nie ma się 100% pewności, czy wybiera się właściwą drogę. Po kilku latach przerwy (choć nie odcięłam się zupełnie od siatkówki) pojawiła się możliwość powrotu do I ligi. Stwierdziłam, że chcę spróbować ponownie, tym razem łącząc grę z pracą zawodową. Siatkówka daje mi wciąż sporo radości i satysfakcji - to jest w tym wszystkim najważniejsze. Wydaje mi się, że teza o niewykorzystanych talentach zupełnie tu nie pasuje. Według mnie to kwestia wyborów, jakie trzeba na pewnym etapie swego życia dokonać. To tylko fragment artykułu z AL 42/2013, s.31
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze