Reklama

Małe miasto z wielką historią

11/09/2019 13:46

Mamy zdrajców i bohaterów. Ciemne karty historii i przykłady heroicznych postaw, mamy wreszcie na koncie ostatni turniej rycerski w Rzeczypospolitej. A za rok 650-lecie Złotowa. O tym wszystkim opowiada Jerzy Jelonek

Łukasz Opłatek: Złotów ma bohatera, którego zna cała Polska. To Andrzej Karol Grudziński, pierwowzór "Kmicica" z trylogii Henryka Sienkiewicza, prawda?

Czasy się zgadzają – już na pierwszych stronach "Potopu" noblista opisuje naszego dziedzica w ważnym momencie historii. A.K. Grudziński jako wojewoda kaliski stanął pod Ujściem, aby bronić bram Rzeczypospolitej przed nadciągającą nawałą szwedzką. Mimo wyrównanych sił (armie o podobnej liczebności), Polakom zabrakło ducha walki i doszło do kapitulacji. Zapoczątkowało to poddawanie się kolejnych ziem Rzeczpospolitej pod protekcję szwedzką. Haniebna zdrada Grudzińskiego i jego stanie przy Szwedach trwało kilka miesięcy, po czym nastąpił czas nawrócenia i bohaterskiej walki wielkopolskiego magnata z najeźdźcą. Przeszedł na stronę polskiego króla Jana Kazimierza, wspierając go w licznych bitwach i potyczkach. Wykazał się wielkim męstwem, sprytem i hojnością – finansował własne oddziały wojska. Zbieżność jego losów z losami Kmicica jest tu aż nadto widoczna. Oj, pokrętne były to losy. Był zdrajcą, za co partyzantka Czarnieckiego nie oszczędzała jego rozległych dóbr (miał 7 miast, takich jak Złotów i 750 wiosek). A gdy potem się zrehabilitował, to z kolei Szwedzi nie puścili mu tego płazem.

Reklama

W odwecie w 1657 roku spalili Złotów, wraz z zamkiem Grudzińskich. Źródła historyczne podają, że około 400 obrońców twierdzy poddało się Szwedom po krótkiej wymianie ognia.

Na rycinie Dahlbergha widać, że załoga się broniła, ale widząc spalone miasto i okrucieństwo Szwedów, podjęła decyzję o kapitulacji. W obozie szwedzkim był Erik Dahlbergh - wspaniały rysownik, inżynier fortyfikacji, któremu król Karol Gustaw polecił szkicować zdobywane twierdze. Artysta uwiecznił złotowski zamek i jest to jedyna ilustracja XVII-wiecznej obronnej rezydencji Grudzińskich.

Reklama

 

Kończąc wątek właściciela Złotowa, powiedzmy jeszcze, że ożenił się, lecz bynajmniej nie z miłości. Tu nie było pięknej Oleńki, jak u Sienkiewicza.

W pogoni za majątkiem właściciel Złotowa pojął za żonę swoją ciotkę, starszą kobietę, wdowę, co stało się przedmiotem kpin w środowisku. Małżonka wkrótce zmarła, a Andrzej Grudziński zakochał się w pięknej Mariannie, mężatce. W okolicach Poznania doszło do zwady wojewodzica z rywalem, w wyniku czego mąż Marianny zginął. Burzliwa znajomość zakończyła się małżeństwem i narodzinami dwóch synów. Marianna z Święcickich Grudzińska jest fundatorką, wraz z mężem, naszego kościoła farnego. W tym roku świątynia ta obchodzi 350 - lecie konsekracji.

Reklama

To fragment artykułu, jaki znajdą Państwo w dzisiejszym wydaniu Aktualności Lokalnych. Zachęcamy do lektury!

Łukasz Opłatek

fot. Turniej rycerski na Wawelu - terakota autorstwa Edmunda Majkowskiego, własność Jerzego Jelonka

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama