Jeszcze grając w piłkę wiedziałem, że jest to ta dziedzina, której chciałbym się poświęcić. Już w młodości przyglądałem się pracy trenerów, wierząc, że być może w przyszłości sam będę mógł być jednym z nich. Pod koniec swojej zawodniczej przygody powoli zacząłem przygotowywać się do tej roli. Przeszedłem różnego rodzaju kursy trenerskie, które pozwoliły mi na zdobycie wiedzy. Zależało mi, abym w momencie przejęcia jakiegokolwiek zespołu był już do tego przygotowany od tej „drugiej strony”.
Jako piłkarz starałem się jak najwięcej osiągnąć, cały czas jednak interesowałem się tym, co robimy na treningach. Miałem kontakt ze swoimi trenerami i podpytywałem ich o najróżniejsze aspekty ich rzemiosła. Później bardzo pomogły mi w tym wyjazdy do Niemiec, gdzie spędziłem pięć lat. To był taki klucz do przekonania samego siebie, żeby w tym kierunku podążyć. Dzięki grze w piłkę w różnych klubach poznałem wielu świetnych trenerów, różną specyfikę pracy, a to z kolei pozwoliło mi dobrze przygotować się do tej roli. W Niemczech podpatrywałem różne nowinki, jednocześnie ucząc się języka, który pozwala mi dziś swobodnie odbywać zagraniczne staże. W pracy trenerskiej mam oczywiście swoją filozofię i staram się jej trzymać, ale bez tej wcześniejszej nauki nigdy nie zdołałbym złożyć tego w całość.
Reklama
Po powrocie do Polski przeszedłem kursy trenerskie, najpierw UEFA B w Bydgoszczy, a później UEFA A w PZPN w Warszawie, co umożliwiło mi pracę pierwszego trenera na poziomie III ligi. Nie ukrywam, że chciałbym wykonać kolejny krok i dostać się na kurs UEFA Pro. To otworzy mi drzwi do prowadzenia zespołów na wyższych poziomach. W tym roku złożę ponownie dokumenty, choć kandydatów jest mnóstwo, a liczba miejsc oczywiście ograniczona.
W Akademii starałem się tylko podzielić swoją wiedzą - na co zwrócić szczególną uwagę, co jest istotne w szkoleniu dzieci. Cieszę się, że dzisiaj to wszystko naprawdę świetnie funkcjonuje, to zasługa tamtego Zarządu, który postawił na szkolenie dzieci. Co do juniorów, to graliśmy na szczeblu Wielkopolski, gdzie mieliśmy okazję zmierzyć się z bardziej utytułowanymi zespołami typu Lech Poznań czy silna wtedy ekipa z Szamotuł. To były pierwsze takie doświadczenia, które pomogły mi przygotować się do pracy na poziomie seniorów.
Reklama
Otrzymałem ofertę objęcia zespołu seniorów i szybko wylądowałem w Raciążu, a po wstępnych rozmowach z prezesem Błękitnych ustaliliśmy warunki współpracy. Po rundzie jesiennej zespół nie był w najlepszej sytuacji, ale dla mnie było to wyzwanie. W zimowym okresie przygotowawczym zmieniłem trochę sposób gry zespołu i myślę, że runda wiosenna była bardzo udana. Od momentu kiedy przejąłem zespół byliśmy naprawdę mocnym i groźnym zespołem dla każdego przeciwnika. Runda wiosenna była na tyle udana , że zajęliśmy w niej wysokie piąte miejsce i niewiele zabrakło nam do utrzymania. Szkoda, bo naprawdę był tam silny zespół, który na wiosnę wygrywał praktycznie z każdym.
Już w następnym sezonie objąłeś drużynę Sokoła.
Po zaprezentowaniu dobrej gry z Błękitnymi zostałem zauważony w regionie warmińsko-mazurskim. Otrzymałem telefon od prezesa Ostródy, spotkaliśmy się, ale było też kilku innych kandydatów, w tym trenerzy bardziej doświadczeni ode mnie jak Mirosław Jabłoński. Jak się później okazało na moją korzyść przemówił plan prowadzenia zespołu, jaki przedstawiłem, piłkarze, których chciałem pozyskać i wizja drużyny. Dostałem szansę na poprowadzenie Sokoła w tej nowej III lidze, która jeżeli chodzi o wszystkie grupy w Polsce jest tą najsilniejszą. Długo się więc nie zastanawiałem.
Lubię wiedzieć, gdzie mam pracować, jaką klub dysponuje bazą treningową, z kim będę decydował o najważniejszych sprawach. Ważne jest dla mnie profesjonalne podejście. Oczywiście wiedziałem, że trenerem był tu wcześniej Tomasz Sokołowski, ale nie miało to dla mnie większego znaczenia. Najważniejsze było to, co ja mam do zrobienia i jaki mam wpływ na nowy zespół. Początki były dość ciężkie, bo zaszły tu duże zmiany personalne, ale po jakimś czasie zaczęło się to nam układać.
Reklama
Sezon oceniamy pozytywnie, pomijając ciężkie początki i rotacje w kadrze. Tak naprawdę pozyskaliśmy 12-13 nowych zawodników, więc ciężko by było, aby po dwóch tygodniach pracy nagle wszystko zaczęło dobrze funkcjonować. Na boisku brakowało automatyzmów i zrozumienia. W pewnym momencie zespół ”zaskoczył” i zaczął grać. Do końca sezonu nasza gra oceniana była już bardzo dobrze i to nie tylko przez działaczy i kibiców. W rundzie wiosennej przez 14 kolejek byliśmy niepokonani. Wysokie szóste miejsce to niezłe osiągnięcie, bo w lidze grały naprawdę silne zespoły [Widzew Łódź, ŁKS, Legia Warszawa, Świt Nowy Dwór – przyp. red.], prawdziwa historia polskiej piłki. Mogę się tylko cieszyć z prowadzenia drużyny w tak wyrównanej lidze, choć nie ukrywam, że apetyty są zdecydowanie wyższe.
Te rozgrywki są bardzo atrakcyjne dla trenerów, zwłaszcza w tych niższych ligach. Z Raciążem odpadliśmy dopiero w półfinale PP na szczeblu mazowieckim. Z Sokołem ten bilans już teraz jest lepszy. W finale województwa warmińsko-mazurskiego 3:1 wygraliśmy z Concordią Elbląg. Na szczeblu centralnym naszym pierwszym przeciwnikiem była Polonia Warszawa. Ciężki mecz dla nas, który zasłużenie wygraliśmy 2:0. Następna w kolejce była II-ligowa Stal Stalowa Wola – to już troszeczkę wyższy poziom i wyższa kultura gry. Byliśmy jednak dobrze przygotowani, zagraliśmy mądrze, a przede wszystkim skutecznie. Wygraliśmy po dogrywce 2:1 i jesteśmy w gronie 32 najlepszych zespołów w Polsce. W następnej rundzie trafiliśmy na Górnika Zabrze i bardzo się cieszymy, że w 1/16 finału PP 9 sierpnia przyjdzie nam zagrać z tak renomowanym przeciwnikiem. Z drugiej strony wierzymy, że możemy ten zespół pokonać i zrobić kolejną miłą niespodziankę. (mecz zakończył sie wynikiem: Sokół Ostróda - Górnik Zabrze 1:3 - red.)
Reklama
Do ligi przygotowujemy się równolegle, ale udaje się to na razie jakoś pogodzić z pucharowymi meczami. Mamy w klubie działaczy i sponsorów, którzy są ludźmi bardzo ambitnymi, zresztą jak cały zespół. Nie ukrywam, że naszym planem i celem jest uzyskanie w najbliższym czasie awansu na wyższy szczebel rozgrywkowy. Powoli budujemy zespół i to liga jest dla nas najistotniejsza.
Po ostatnim sezonie musieliśmy się rozstać z kilkoma zawodnikami z podstawowego składu. Nasz najskuteczniejszy piłkarz Robert Hirsch odszedł do II-ligowej Wisły Puławy, kilku innych zawodników też zmieniło klubowe barwy. W związku z tym cały czas staramy się pozyskiwać nowych zawodników. Na dzień dzisiejszy nasza kadra jest już w 95% skompletowana. Zostawiliśmy sobie dwa miejsca dla zawodników, których udałoby się jeszcze pozyskać z wyższych lig. Pracujemy bardzo ciężko, ale mamy trenera od przygotowania motorycznego i te obciążenia są dobrze zaplanowane. Chcemy być optymalnie przygotowani do nadchodzącego sezonu, ale też do tego, aby w niedalekiej przyszłości zagrać w wyższej lidze.
Reklama
Zaczynamy 6 sierpnia meczem u siebie z Ełkiem, a trzy dni później walczymy znów w Pucharze. Potem co tydzień gramy mecze ligowe, ale wierzę, że będziemy też w międzyczasie grali dalszą fazę PP. Zdajemy sobie sprawę, że będzie to silna liga. Są tu zespoły dużo lepiej przygotowane pod kątem finansowym z większym możliwościami na rynku transferowym. My natomiast działamy nieco spokojniej. Jeśli uda się już w tym sezonie włączyć w walkę o awans byłoby świetnie, jeśli nie, to z pewnością uda nam się tego dokonać w najbliższym czasie 2-3 lat.
Najbliższa jest mi liga niemiecka. To co działa na moją wyobraźnię to przede wszystkim dyscyplina, którą ci zawodnicy potrafią zachować na boisku przez 90 min., założenia, które zawsze są świetnie realizowane, no i przede wszystkim intensywność gry. Staram się to gdzieś przełożyć na własną pracę, choć nie jest to łatwe zadanie. Zawodnicy, żeby dobrze grać w piłkę muszą mieć pełną świadomość zamierzeń trenera. W praktyce ciężko to osiągnąć, a jest to tylko jedno z zadań, z jakimi musi się uporać szkoleniowiec.
Reklama
W tym momencie jestem skupiony wyłącznie na piłce i jest to dość wyczerpująca praca. Dzień pracy rozpoczynam o godz. 9:00, a kończę czasami o 21, 22. To są treningi i przygotowania do nich, analizy gry własnej i naszych rywali, rozmowy z zawodnikami, sztabem. Oczywiście staram się też znaleźć chwilę czasu dla siebie. Stresy związane z drużyną są bardzo duże. Osobiście najlepiej relaksuję się przy książkach, zwłaszcza biografiach interesujących mnie trenerów. Poza tym o piłce pomagają mi tymczasowo zapomnieć kino i wysiłek fizyczny.
Damian to także trener, który jest pasjonatem piłki nożnej. Mieliśmy okazję spędzić wspólnie wiele czasu i były okazje do wielu rozmów na ten temat. Damian stara się też na bieżąco rozwijać, był u mnie nawet na stażu, kiedy odbywał kurs UEFA B. Jest to na pewno człowiek, który może w Złotowie bardzo dużo zdziałać. Sam trener to jednak nie wszystko. Są jeszcze zawodnicy, działacze i sponsorzy, którzy muszą mu w tym pomóc. W Złotowie są naprawdę duże możliwości, dlatego cieszę się, że Akademia za kilka lat dostarczy wielu zdolnych i świadomych zawodników. Wiem, że celem jest awans do 4 ligi, ale martwi mnie podejście i zaangażowanie obecnych zawodników. Każdy wymaga od innych, ale za mało od siebie. W piłce do osiągnięcia sukcesu potrzebny jest wzajemny szacunek do pracy, jeśli tego nie ma - trudno o dobry wynik. Dzięki pracy ludzi z Zarządu pojawiają się nowi sponsorzy, ale oni chcą widzieć zawodników pracujących każdego dnia, a nie tylko w dniu meczu.
Reklama
Rozmawiał Leszek Chełmowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze