Reklama

Mam w sobie dziką nadzieję

03/06/2013 10:07
Ktoś, kto bluzga dzisiaj Magika, powinien dostać w pysk, najzwyczajniej w świecie, bo to jest zwykła profanacja- mówi Rahim w rozmowie z Patrycją Koplin

Ostatnio sporo muzycznie flirtujesz. GrubSon, L.U.C, Lilu... Wiele się u Ciebie dzieje.
Zgadza się, ale trzeba wziąć pod uwagę, że prowadzę agencją artystyczną MaxFlo, w której wymienieni artyści, poza L.U.C.-iem, funkcjonują, wydają płyty, więc jest to naturalna kolej rzeczy.

Wasza współpraca owocuje przedziwnymi muzycznymi kombinacjami – od lekkiej liryki po mocny rap, powiedziałabym nawet psycho-rap.
Można nawet powiedzieć trip-hop. Pewnie chodzi Ci o płytę z L.U.C.-iem – ona rzeczywiście jest najcięższa. W sumie zawsze lubiłem kooperację. Bardziej mnie to jara niż działanie solowo, więc staram się to uskuteczniać. W zasadzie featuringi, których się podejmuję, wspólne płyty, projekty są z ludźmi, których lubię i szanuję, więc dzieje się to w naturalny sposób. Nie ma tu wyrachowania, nie dzieje się tak, że nagrywam kawałek z tym, kto jest popularny. Nie, to są raczej moi bliscy znajomi.

Odnajdujesz się w tych nowych projektach? „Nasz zakątek” zdecydowanie odbiega przecież od Twoich korzeni. Ja Ciebie w tym kawałku nie poznaję.
Widzisz, i to jest dla mnie najciekawsze, bo gdybym miał cały czas robić jedno i to samo to bym się znudził, a tu jest taka kwestia, że kooperacja z innymi artystami powoduje, że trzeba pójść trochę w inną stronę muzycznie, lirycznie, nawet myślowo. I to jest cały urok współtworzenia. Podejrzewam, że gdybym tworzył wyłącznie sam, tylko swoim nurtem, to wszystkie rzeczy pewnie rozwijałyby się, ale jednak ciągle w tym samym kanale.

[[reklama]]

Więc współpraca to inwestycja w siebie?
Na pewno jest tutaj kwestia samorealizacji i rozwoju. Jeśli chodzisz cały czas po tym samym terenie, to nic nowego nie zobaczysz. Kiedy eksplorujesz nowe lądy, masz szansę na nowe doświadczenia, nowe wyzwania, podniesienie umiejętności. Jeśli zadziałasz w nowych gatunkach, w nowych nurtach, to masz szansę się rozwinąć.

Są zmiany, są też jednak i stałe rzeczy. Scena hip-hop ewoluuje, rozłazi się we wszystkich możliwych kierunkach, niekoniecznie dobrych, a Ty wciąż jesteś wierny ideałom. Nie sprzedałeś się.
I nie planuję (uśmiech). Jest bardzo cienka granica pomiędzy tym tzw. „sprzedaniem się” a „nie sprzedaniem się”. Podejrzewam, że gdybym nagrał jakiś utwór z wokalistką czy wokalistą ze sceny niehip-hopowej, już bym mógł zostać uznany za sprzedanego. Ja, tak jak mówisz, wierzę w te swoje przekonania, które dawno temu zostały mi zaszczepione i staram się je pielęgnować. Mam nadzieję, że uda mi się wytrwać i kiedyś, kiedy będę kończył karierę, będę mógł sobie powiedzieć, że się nie sprzedałem, nie poleciałem za hajsem czy za fejmem, bo na tych rzeczach mi nie zależy. Zależy mi na tym, by to co robię spotykało się z jakimś fajnym odbiorem. Jest mi miło, kiedy jest feedback, ale nie zależy mi na masowości. Liczy się dla mnie jakość, a nie ilość.

Jak się do tego ma kontrowersyjny duet Fokus i Doda?
Na to Fokus powinien odpowiadać, bo to jest jego decyzja, jego karma. Jeśli ja miałbym to kwitować powiedziałbym tak – artyzm czyni nas wolnymi ludźmi i dzięki temu możemy robić to, na co mamy ochotę. Większość ludzi, wykonując swoje zawody, nie może robić tego co chce. My możemy i myślę, że ten duet to poniekąd manifestacja, że można nagrywać co się chce i z kim się chce.
[[nowa_strona]]
Ale siebie na scenie z Natalią Lesz nie widzisz.
Z tą panią, która by uratowała Magika, tak? (uśmiech)

Dokładnie.
Nie, to jest kwestia szacunku. Ja gdybym miał wybierać, to chętnie bym nagrał z Kasią Nosowską. To jest artystka, którą osobiście się jaram spośród osób spoza naszej branży. Śmiem twierdzić, że jest mentalnie bliska temu co myślę i co przeżywam, a to, że różni nas gatunek muzyczny to osobna para kaloszy. Mam nadzieję, że uda się to kiedyś zrealizować i wtedy nie będę się niczego wstydził, nie będę czuł się sprzedany, a raczej spełniony.

A jeśli chodzi o scenę hip-hop? Czy Ty, jako prekursor gatunku, masz się kim jarać, skoro właściwie wszystko zaczęło się m.in. od Ciebie?
Niby tak, ale przychodzi nowa fala i to jest coś co mnie kręci. Poza tym wiadomo, że mam ogrom szacunku dla dinozaurów sceny. Ci, którzy przetrwali to ludzie, którzy rokrocznie wnoszą coś nowego i zawsze jest w tym poziom.

[[reklama]]

Zawsze?
W większości. Mówię o ludziach typu Gural, Tede, Abradab. Wiadomo, to są marki. To jest poziom, który od lat się nie zmienia. Aspekt twórczy to już kwestia gustu. Można się jarać nową płytą Abradaba albo nie, ale nie można powiedzieć, że to co on obecnie pisze jest słabsze niż to co robił 5 czy 10 lat temu. Wiadomo, każdy z nas szuka czegoś nowego, nieodkrytego, no i fajnie, że jest ta nowa, młoda fala raperów, którzy – mam wrażenie – coś wnoszą na scenę. Hip-hopu sporo się już wydarzyło, więc ciężko jest coś nowego wprowadzić, ale młodzi mają świeże podejście, wojownicze, chcą coś zmieniać – i to jest fajne. Ja im kibicuję.

Mówisz o marce, wymieniłeś Tedego. Zastanawiam się na ile on jest jeszcze raperem, a na ile marką samą w sobie.
Można by tak mówić i nie jarać się jego ostatnimi dokonaniami, ale nikt mi nie powie, że to jest słaby raper. On już tyle zrobił, tyle osiągnął, tyle pokazał, że już nic nie musi. Potem to już jest kwestia kierunku, który ktoś obiera. Moim ulubionym raperem jest Łona. Jego płyty kupuję w ślepo, bo to jest marka – jak wcześniej mówiłem. Każda kolejna płyta jest cięższa, ale ja to kupuję, bo wiem, że ten człowiek zawsze zrobi mi – w cudzysłowie – dobrze.

Tede nic nie musi, Ty na dobrą sprawę też. Mógłbyś usiąść w domu, założyć nogę na nogę i powiedzieć: „swoje już zrobiłem”.
Ja tak nie czuję, mam wrażenie, że jeszcze wiele nie zrobiłem. Nie czuję się spełniony.

A czego Ci brakuje do tego spełnienia?
Może paru płyt, paru kooperacji? Chce mi się to robić. Mam jeszcze pomysły, jakieś tam wizje na swoje jutro. Na razie mam też przede wszystkim siłę.
[[nowa_strona]]
Jesteś na scenie od wielu lat. Znajdujesz ciągle pomysł na siebie?
Tak, bo nigdy nie zadufałem się w sobie. Cały czas uważam, że mogę się poprawiać, mogę się ulepszać, mogę ćwiczyć, rozwijać się, stawać się lepszym raperem, lepszym muzykiem, lepszym człowiekiem. Dzięki temu cały czas widzę światełko, do którego dążę. Podejrzewam, że kiedy osiągnę stan samozadowolenia, kiedy powiem sobie „jesteś super”, to będzie koniec mojej kariery. Wtedy odwieszę mikrofon, bo stwierdzę, że albo się wypaliłem, albo doszedłem do ściany, albo ogłupiałem.

Co Cię irytuje, co Cię zniesmacza w rapie?
Jedyne chyba co mi doskwiera, to fakt, że młodzi nie mają szacunku do prekursorów gatunku i wcale nie mówię tutaj o sobie. Mam wrażenie, że dla ludzi, którzy przetarli szlaki, choćby dla Liroya, który jest szykanowany od lat za to, że zrobił kiedyś jakieś hity, nie ma szacunku. Wiesz, ktoś kto bluzga dzisiaj Magika powinien dostać w pysk, najzwyczajniej w świecie, bo to jest zwykła profanacja. Młodzi nie rozumieją czasami, że skoro oni nie mają do kogoś szacunku, ktoś nie będzie go też miał dla nich. To jest tak – nienawiść rodzi nienawiść, dysrespekt rodzi dysrespekt. Mam taką dziką nadzieję w sobie, wiem, że to trochę utopijne i szalone, że może Ci młodzi ludzie, którzy dziś mają po 17 lat i myślą, że wszystkie rozumy pozjadali, jak trochę dojrzeją, stwierdzą, że trzeba się liczyć z cudzymi dokonaniami.

Wysyp hip-hopowych wykonawców to był 2005 rok, teraz wszystko chyba trochę przysiadło. Też to obserwujesz?
Jestem po tej drugiej stronie, więc dostaję demówki – milion demówek.

Jest z czego wybierać?
Poziom się bardzo podwyższył, więc nawet jak dostaję dobrą demówkę, to ona nie różni się od pozostałych 50, bo jest tylko dobra. A ja, jako wydawca, i koledzy z branży również, szukają rzeczy unikatowych, wybitnych, ciekawych, wprowadzających coś nowego na polski rynek. GruBson, Buka – to są ludzie, których szukamy. Kiedy wychodzi ich płyta ludzie mówią: „łał, tego nie było, tego nam trzeba”. Wszystkie inne rzeczy na dobrym poziomie nie mają racji bytu. My jako Paktofonika byliśmy czymś świeżym, teraz też czegoś takiego potrzeba. Potrzeba GruBsona. Ok, może to nie jest do końca rap, ale to jest dobra muzyka, ludzie za tym idą i to jest fajne.

[[reklama]]

Czyżbyś się stał bardziej liberalny?
Na pewno stałem się mniej hermetyczny, zdecydowanie. Kiedyś byłem hip-hopowym ortodoksem. Jak ktoś słuchał rapu, a chodził w wąskich spodniach, to już dla mnie był hip-hopowcem. To minęło, i dobrze, bo to znaczy, że umysł się otwiera.

Co jest teraz w cenie?
Myślę, że szczerość i prawdziwość. To się nie zmieniło od lat. Tak jak my zaczynaliśmy i nas doceniono za szczery przekaz, tak i my to teraz doceniamy.

Media mainstreamowe Was, raperów, omijają szerokim łukiem. Nie irytuje Cię to?
To zależy. Jeśli robimy projekt, nad którym siedzimy ileś tam czasu, dostajemy super recenzje z gazet typu „Polityka”, a nasi fani mówią, że to nie jest hip-hop tylko gówno, to dotyka to w jakiś sposób. Kiedy w stacjach muzycznych lecą komercyjne gnioty, a naszych kawałków nie się nie puszcza, bo są za mało chwytliwe, to jest to ujma. Wiemy, że gdybyśmy mieli inne nazwiska, poparte znanymi rodzicami, to by nas grali i byłoby to super fajne. Wychodzę z założenia, że jeśli są ludzie głodni tej muzyki, to ona tak czy tak do nich trafi.

W co teraz się angażujesz, jaki kierunek obierasz?
Jestem na takim etapie, na którym nie chcę za bardzo deklarować co robię, bo jak dziś coś powiem, to przez następne 50 wywiadów będę odpowiadał na pytania: „kiedy ten projekt?”, więc pozwolę sobie powiedzieć, że nad czymś pracuję.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości