Mama z córką, babcia z wnuczką, siostra z siostrą, córki z tatą, mąż z żoną, czyli rodzinne muzykowanie w Okonku
Bardzo ciekawą oprawę miał tegoroczny Dzień Matki. W sali MGOK w Okonku po raz pierwszy mogły popisywać się muzykujące rodziny. Apel dyrektor MGOK Karoliny Kozłowskiej, aby ci, którzy w ciszy swoich domów nieśmiało ćwiczą śpiew czy grę na różnych instrumentach, pokazali się szerszej publiczności, przyniósł pierwsze efekty. Na scenie w konkursie zaśpiewali: Halina i Andrzej Gonciarko, Maria i Zenon Onaccy, Lila Czaja z córką Wiktorią, babcia Halina Bralska z wnuczką Hanią, babcia Janina Sikora z wnukiem Filipem i jego kolegą Jakubem, siostry Trębskie, Wacław Bartkowiak z córkami Klaudia i Kamila, a na koniec jedna, wielka rodzina, czyli Gwiazdeczki ze Szkoły Podstawowej w Okonku. Konkurs ma swoje prawa, dlatego ktoś musiał go wygrać, mimo że wszyscy zasługiwali na najwyższe uznanie. Jury postanowiło przyznać pierwsze miejsce rapującej rodzinie, czyli Janinie Sikorze z chłopakami, którzy wykonali „Deszczową piosenkę”. Drugie miejsce zajęło małżeństwo Halina i Andrzej Gonciarko, a trzecie siostry Trębskie. Pozostali dostali wyróżnienia. [[reklama]] Kiedy jury obradowało, śpiewano dalej, już poza konkursem. Okazało się, że Okonek ma swoją Violettę Villas. Halina Peczyńska wzruszająco zaśpiewała piosenkę „Mamo” z repertuaru tej zmarłej niedawno artystki. Część widzów myślała, że pani Halina śpiewała z play backu, dopóki ze wzruszania po słowach „Mamo, wołam Twoje imię” nie musiała na chwilę przerwać śpiewu. Każdej okoneckiej imprezie towarzyszy specyficzny konkurs, tym razem córki musiały m.in. odgadnąć to, co lubi mama, gdzie chce wyjechać na wczasy lub dokończyć zdanie o mamie. Jak się okazało, dzieci potrafią wypaplać wszystko, co się dzieje w domu, bo jedna z córek oświadczyła, że mama pokłóciła się z tatą. Był też konkurs, jak współczesna mama radzi sobie z codziennymi problemami; musiała najpierw zadbać o siebie, czyli nakręcić wałki na głowę, potem upiec ciasto, odebrać ze żłobka dziecko i przebrać je, a na końcu zrobić zakupy. W ferworze walki jedna z matek po prostu zapomniała o dziecku i pobiegła na zakupy, bo akurat była promocja. Wszystko to działo się przy ogłuszającym śmiechu widzów i gromkich brawach. Brawa należą się również organizatorom.
Ryszard Mikietyński
[[gal=712]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze