Pan Krzysztof ma dobrą pracę, kredyt na mieszkanie i narzeczoną. Ma też mózgowe porażenie dziecięce. Porusza się na wózku. Półtora roku temu przeniósł się ze Śląska do Złotowa. - Złotów mi się spodobał, bo ludzie są tu bardzo życzliwi – mówi wieloletni podopieczny Centrum Hipoterapii i Rehabilitacji „Zabajka” w Stawnicy. To on zwrócił Katarzynie Klaczyńskiej z „Zabajki 2” w Złotowie uwagę na to, jak Złotów jest niedostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. A przecież miesięcznie odwiedza go ponad 100 takich osób. - Umawiamy się z Krzysztofem, ale on nie może się spotkać, bo musi jechać do fryzjera. Do Zakrzewa. Bo w Złotowie żaden zakład nie jest przystosowany do potrzeb osób jeżdżących na wózkach – mówi szefowa „Zabajki 2” w Złotowie. Problemem okazało się też znalezienie dla pana Krzysztofa domu. - 90% mieszkań na parterze w Złotowie ma tzw. wysoki parter. Czyli i tak musiałbym być zależny od osoby trzeciej – mówi K. Mincer. A on przecież postanowił osiąść w Złotowie na stałe. 28-latek w końcu znalazł mieszkanie, ale poruszył lawinę, której nie da się już zatrzymać[[pay]].
- Trzeba w końcu zauważyć, że w naszym mieście wiele podmiotów świadczy usługi dla osób starszych i niepełnosprawnych. Złotów ma spory potencjał, aby zapewnić dobre warunki do funkcjonowania także tym grupom osób. O poziomie opieki rehabilitacyjnej Złotowa mówi się już w kraju i nie tylko. Mamy niezłą infrastrukturę ścieżek, chodników i promenad. Mamy wygodny dostęp do parków, zieleńców i jezior. Brak nam jedynie spójnej, kompleksowej oferty – twierdzi burmistrz Adam Pulit. - Taki program dedykowany niepełnosprawnym, seniorom, matkom z małymi dziećmi chodził za mną od dawna, a właściciele „Zabajki” jeszcze go podsycili – dodaje włodarz. Burmistrz spotkał się z wieloma ludźmi mającymi styczność z osobami niepełnosprawnymi. Oto co mu podpowiedziano i co sam zauważył:
- Na basenie nie było wózka, którym można by dojechać do niecki, a swój trzeba zostawić, tak jak brudne buty. Wózek już kupiliśmy. Kosztował raptem 450 zł. Wprowadziliśmy też darmowe wejścia dla opiekuna osoby niepełnosprawnej.
- Poczta – niepełnosprawny czy kobieta z wózkiem tam nie wejdzie. I co ma zrobić? Poprosić przechodnia o opiekę nad dzieckiem?
- Nasze kino jest zupełnie niedostosowane. Nie sposób się do niego dostać.
Tu przykładem służy Katarzyna Klaczyńska: - Właściciel kina „Truskawka” chciał nam się zrewanżować za pomoc i dał nam darmowe bilety na niektóre seanse filmowe. Skorzystaliśmy. Musiałam jednak zorganizować dwie osoby, które wnosiły wózki po schodach. A w środku kolejny problem - nie ma miejsca dla ludzi na wózkach. Przy okazji przedstawienia „Kopciuszek” ustawiliśmy ich przed fotelami, tak że niemal dotykali nosami aktorów...
Kolejnymi ilustracjami sytuacji w mieście służyć może K. Mincer. - Urząd Miejski w Złotowie ma podjazd, ale dostać się nim można tylko na wysoki parter. A gdy miałem sprawę w Urzędzie Stanu Cywilnego, to musiałbym liczyć na to, że życzliwa urzędniczka zejdzie do mnie na dół – mężczyzna nie chce jednak tworzyć wrażenia, że w Złotowie jest bardzo źle. Jest znacznie lepiej niż w jego rodzinnej miejscowości. – Złotów, przez dużą styczność z niepełnosprawnymi, może być miastem – wizytówką postępowania z nimi – uważa pracownik „Zabajki” w Stawnicy.
Dlatego gród nad Głomią przystąpił do opracowania programu „Otwarte miasto”. Jednym z jego elementów jest ankieta. Urzędnicy zapytali w niej niepełnosprawnych o to, czy: chodzą do kina, z jakich zajęć popołudniowych korzystają, czego brakuje na placach zabaw, która ulica jest najbardziej przyjazna niepełnosprawnym, czy korzystają z plaży itd. Do każdego pytania wskazane jest dopisać uzasadnienie. Można też ocenić dostęp do budynków użyteczności publicznej, co dla burmistrza ma znaczenie kluczowe. - Powołamy zespół, który będzie diagnozować potrzeby i sugerować firmom prywatnym i różnym podmiotom świadczącym usługi publiczne wprowadzanie zmian. Następnie wywołam uchwałę rady, która zakładać będzie formy finansowego wsparcia np. poprzez dotacje zewnętrzne, o które postara się miasto lub umorzenia podatkowe dla firm, które wejdą w program „Otwarte miasto” - zapowiada burmistrz Pulit. - Prawdopodobnie stworzymy też mapę papierową i cyfrową, na której specjalnym logo będą zaznaczone miejsca przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych i wszelkie inne miejsca, które nie tylko nie posiadają barier, ale mają specjalną ofertę kierowaną do tej grupy osób.
Pytanie tylko, czy miasto w takim samym stopniu doceni wysiłki firm, które już są dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. - Obiekty przystosowane będą na pewno promowane w programie uzyskując choćby sam certyfikat będą we wszystkim materiałach, czy nastąpi też zwrot poniesionych kosztów. Dziś trudno mi na to odpowiedzieć. Takie pytanie zapewne będzie jednym z pierwszych, które padną podczas prac powołanego zespołu – odpowiada włodarz Złotowa.
O tym, że urzędnicy myślą poważnie o potrzebach osób chorych, ale także starszych i choćby kobiet z małymi dziećmi świadczy inwestycja podejmowana przez miasto i firmę Terg. Chodzi o budowę zejścia z placu za Domem Polskim na ścieżkę nad jeziorem Baba.
- Podpisałem porozumienie z Tergiem na temat wspólnej budowy dodatkowych parkingów. Z pierwotnej propozycji firmy na wykonanie tam schodów, domówiliśmy się i ostatecznie projekt zakłada teraz budowę „żmijki”. Z takiego zejścia skorzystać będą mogli niepełnosprawni, ale też osoby starsze i mamy z wózkami. To też jest grupa klientów, która może wejdzie do sklepu Tergu – A. Pulit cieszy się z osiągniętego porozumienia.
I już szuka kolejnych rozwiązań dla niepełnosprawnych. - Pomysłów może być wiele, czasami pozornie błahe i wcale niezbyt drogie rozwiązania mogą stanowić ogromne ułatwienie. Dlaczego w mieście nie ma np. taxi dostosowanych do przewozu wózków? Dlaczego nie ma możliwości odsłuchania lokalnych wiadomości przez niewidomych i niedowidzących? Zleciłem kierownikowi lodowiska, by sprawdził możliwość zastosowania adapterów montowanych do kółek wózka, by niepełnosprawny z opiekunem mógł pojeździć na lodzie. O takie, może i niestandardowe, rzeczy też mi chodzi – innymi są tandemy lub trójkołowe rowery, plan urzędu w alfabecie Braille’a, czy wysłanie pracownika urzędu na kurs języka migowego. Na pewno Złotów znajdzie się w programie „Wielkopolska bez barier”, w którym wyznaczonych będzie 60 tras dostosowanych do osób niepełnosprawnych. Nasze miasto reprezentować tam będzie promenada.
W lutym odbędzie się spotkanie, na którym podsumowane zostaną wspomniane ankiety i wyznaczony plan działania. Na pewno poruszony tam zostanie pomysł budowy placu zabaw uwzględniającego potrzeby niepełnosprawnych. Z pomysłem tym wyszła do burmistrza Fundacja Złotowianka. - Ludzie z dysfunkcjami ruchowymi mogą jedynie przespacerować się po promenadzie. Nie skorzystają jednak z restauracji czy placu zabaw. Zresztą plac na półwyspie jest w pełnym słońcu i w upalne dni jest nieodpowiedni nawet dla dzieci zdrowych – zaznacza Katarzyna Klaczyńska. Stąd pomysł na plac integracyjny, z którego korzystać mogłyby zarówno dzieci w pełni sprawne, jak i te z dysfunkcjami. - To doskonała inicjatywa. Zwłaszcza, że fundacja chce się w to zaangażować, a nawet partycypować w kosztach stworzenia takiego miejsca – uważa burmistrz Pulit.
- Zamierzamy poszukać na to funduszy, bo fundacja ma większe możliwości. Szansa jest, zwłaszcza gdy będzie to w partnerstwie z samorządem – uważa wiceprezes „Złotowianki”. - To byłby plac dla wszystkich: naszych mieszkańców i przyjezdnych, zdrowych i chorych. To naprawdę dobra inicjatywa.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze