Reklama

Miasto przetestuje oświetlenie ledowe. Czy będzie oszczędniej?

09/02/2015 08:14
Rozjaśnią Złotów, ale czy oszczędzą budżet? Burmistrz zastanawia się nad wymianą lamp w mieście na ledowe. - To się zwróci? uważa Roman Głyżewski

- Lampy ledowe zużywają około pięć razy mniej prądu niż sodowe – wylicza radny, który pierwszy raz o zastanowienie się nad przeprowadzeniem takiej inwestycji prosił w ubiegłym roku. - Stanisław Wełniak uciął temat na zasadzie „nie”, bo „nie. Teraz ponowię swoją interpelację – mówi rajca z osiedla Za rzeką. Powód jest prosty: w mieście przybywa lamp, więc koszty oświetlenia szybko rosną. W 2010 roku Złotów zapłacił za nie niespełna 480 tys. zł, w 2014 już około 900 tys. złotych. - Osiedla się rozrastają, ludzie chcą mieć oświetlenie, co jest zrozumiałe, ale my powinniśmy szukać oszczędności – uważa burmistrz Złotowa Adam Pulit. Jednym z jego pomysłów jest wyłączanie lamp przy promenadzie w godzinach 23.00 – 4.00. - To jest prestiż dla miasta, że ma taki obiekt w pełni oświetlony, ale kto tam wtedy biega? – pyta.

Test na Kokowskiego

Pomysł radnego Głyżewskiego z wymianą lamp sodowych na ledowe zostanie więc sprawdzony. W tym roku miasto przebuduje ulicę Kokowskiego i zmieni tam oświetlenie. Już na ledowe. - Jeśli tam to się sprawdzi, to będziemy myśleć o stopniowej wymianie naszych lamp - zapowiada włodarz Złotowa. Na myśli ma około 900 lamp, które są własnością miasta. Zaletą ledów jest nie tylko mniejsze zużycie energii i emisja gazów, ale także inna barwa światła. Lampy sodowe świecą na żółto, a ledowe zwykle na biało (kolor można sobie wybrać). Dzięki temu w nocy łatwiej rozróżnia się kolory i kształty. „Zimne” światło ledów stosuje się między innymi do doświetlania przejść dla pieszych. Tyle że oprawy ledowe są kilkakrotnie droższe od sodowych. - To jest wydatek od 1200 do 2000 złotych za oprawę – mówi Zbigniew Kucharczyk z firmy „Elektroinstalator” w Złotowie. Jego zdaniem opłacalność takiej inwestycji zależeć będzie od okresu udzielonej gwarancji. - Jeśli zmniejszymy zużycie energii ze 100W na 40W to w ciągu pięciu lat gwarancji to się zwróci – szacuje elektryk, który „opiekuje się” miejskimi lampami. Wymiana 900 opraw mogłaby więc kosztować około dwóch milionów złotych. Burmistrza to nie przeraża. - To nie jest zadanie na jeden rok i mam pomysł, skąd wziąć na to pieniądze – zapewnia A. Pulit, który ma na myśli m.in. program „SOWA”, realizowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Z 45% dofinansowania korzysta m.in. Kraków, który wymienia wszystkie swoje lampy.- Tę inwestycję można rozłożyć na lata. To się zwróci – wspiera włodarza radny Głyżewski. Burmistrz zlecił urzędnikom magistratu przygotowanie analizy finansowej takiego przedsięwzięcia.

Walka z monopolem

Szukanie oszczędności to konieczność, bo Enea, która jest właścicielem blisko 1500 lamp w mieście, słupów, kabli, opraw oświetleniowych zmienia warunki współpracy z gminami. Jeszcze trzy lata temu większość napraw wchodziła w płacony przez samorządy ryczałt (w 2011 roku ok.7 tys. zł miesięcznie), dziś za większość usług trzeba płacić według cennika. - Ceny Eneos, wyodrębnionej z Enei, są wyższe niż rynkowe. Na przykład wymiana żarówki kosztuje u nich 300 zł, na naszym rynku - 190 zł, wymiana oprawy - 1300 zł, u nas zaś 600 zł – wylicza burmistrz Złotowa. - Oni zlecają to firmie zewnętrznej i chcą jeszcze na tym zarobić – mówi z kolei radny Rady Miejskiej w Złotowie Jerzy Kołodziejczyk. Pracownicy spółki uważają inaczej. - Proponowana wysokość marży jest niższa od średnio stosowanych stawek na rynku usług energetycznych, nasze oferty są zatem jak najbardziej konkurencyjne – twierdzi rzecznik firmy Elżbieta Darol–Matuszewska. Lokalnych samorządowców jednak to nie przekonuje. Wiedzą, ile płacą i nie godzą się na nowe stawki, zaproponowane przez Eneos. - Firma ta działa z pozycji monopolisty, ale jednak chce z nami rozmawiać, bo musi dobrze żyć z samorządami – mówi wójt Lipki Przemysław Kurdzieko. Rzecznik firmy Elżbieta Darol–Matuszewska oburza się na sugestie, że Eneos wykorzystuje swoją pozycję. - Eneos przedstawia gminom transparentne i rzetelne oferty, uwzględniające wszystkie koszty eksploatacji urządzeń, co potwierdził UOKiK w postępowaniu antymonopolowym – twierdzi. Tak czy inaczej podczas zorganizowanego dwa tygodnie temu  w Złotowie spotkania wójtów i burmistrzów z przedstawicielem spółki ci pierwsi zażądali 15% zniżki na usługi i skrócenie terminu usuwania awarii z siedmiu do pięciu dni. Pracownik Eneos zaoferował 10% upustu. Po ponad tygodniu Eneos zaoferował 13% rabatu. Włodarze gmin nie są z tego zadowoleni. W Złotowie choćby stawka zaproponowana przez Eneos przekroczy tegoroczny budżet przeznaczony na oświetlenie miasta. – To trudne negocjacje, w których nie mamy wielkiego pola manewru, dlatego uważam, że dobrym kierunkiem jest pozostawianie nowych lamp w zarządzie miasta. Zlecając ich obsługę lokalnej firmie już oszczędzamy – uważa burmistrz Pulit. Kierunek to tym lepszy, że, jak zauważa J. Kołodziejczyk, wiele lamp, które miasto wymieniało kilka lat temu, wymagać będzie wkrótce kolejnej inwestycji. - To może kosztować dużo więcej niż przy stosowanym dotąd ryczałcie – stwierdził były zastępca burmistrza.

Łukasz Opłatek

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości