Rozjaśnią Złotów, ale czy oszczędzą budżet? Burmistrz zastanawia się nad wymianą lamp w mieście na ledowe. - To się zwróci? uważa Roman Głyżewski
- Lampy ledowe zużywają około pięć razy mniej prądu niż sodowe – wylicza radny, który pierwszy raz o zastanowienie się nad przeprowadzeniem takiej inwestycji prosił w ubiegłym roku. - Stanisław Wełniak uciął temat na zasadzie „nie”, bo „nie. Teraz ponowię swoją interpelację – mówi rajca z osiedla Za rzeką. Powód jest prosty: w mieście przybywa lamp, więc koszty oświetlenia szybko rosną. W 2010 roku Złotów zapłacił za nie niespełna 480 tys. zł, w 2014 już około 900 tys. złotych. - Osiedla się rozrastają, ludzie chcą mieć oświetlenie, co jest zrozumiałe, ale my powinniśmy szukać oszczędności – uważa burmistrz Złotowa Adam Pulit. Jednym z jego pomysłów jest wyłączanie lamp przy promenadzie w godzinach 23.00 – 4.00. - To jest prestiż dla miasta, że ma taki obiekt w pełni oświetlony, ale kto tam wtedy biega? – pyta.
Test na Kokowskiego
Pomysł radnego Głyżewskiego z wymianą lamp sodowych na ledowe zostanie więc sprawdzony. W tym roku miasto przebuduje ulicę Kokowskiego i zmieni tam oświetlenie. Już na ledowe. - Jeśli tam to się sprawdzi, to będziemy myśleć o stopniowej wymianie naszych lamp - zapowiada włodarz Złotowa. Na myśli ma około 900 lamp, które są własnością miasta. Zaletą ledów jest nie tylko mniejsze zużycie energii i emisja gazów, ale także inna barwa światła. Lampy sodowe świecą na żółto, a ledowe zwykle na biało (kolor można sobie wybrać). Dzięki temu w nocy łatwiej rozróżnia się kolory i kształty. „Zimne” światło ledów stosuje się między innymi do doświetlania przejść dla pieszych. Tyle że oprawy ledowe są kilkakrotnie droższe od sodowych. - To jest wydatek od 1200 do 2000 złotych za oprawę – mówi Zbigniew Kucharczyk z firmy „Elektroinstalator” w Złotowie. Jego zdaniem opłacalność takiej inwestycji zależeć będzie od okresu udzielonej gwarancji. - Jeśli zmniejszymy zużycie energii ze 100W na 40W to w ciągu pięciu lat gwarancji to się zwróci – szacuje elektryk, który „opiekuje się” miejskimi lampami. Wymiana 900 opraw mogłaby więc kosztować około dwóch milionów złotych. Burmistrza to nie przeraża. - To nie jest zadanie na jeden rok i mam pomysł, skąd wziąć na to pieniądze – zapewnia A. Pulit, który ma na myśli m.in. program „SOWA”, realizowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Z 45% dofinansowania korzysta m.in. Kraków, który wymienia wszystkie swoje lampy.- Tę inwestycję można rozłożyć na lata. To się zwróci – wspiera włodarza radny Głyżewski. Burmistrz zlecił urzędnikom magistratu przygotowanie analizy finansowej takiego przedsięwzięcia.
Walka z monopolem
Szukanie oszczędności to konieczność, bo Enea, która jest właścicielem blisko 1500 lamp w mieście, słupów, kabli, opraw oświetleniowych zmienia warunki współpracy z gminami. Jeszcze trzy lata temu większość napraw wchodziła w płacony przez samorządy ryczałt (w 2011 roku ok.7 tys. zł miesięcznie), dziś za większość usług trzeba płacić według cennika. - Ceny Eneos, wyodrębnionej z Enei, są wyższe niż rynkowe. Na przykład wymiana żarówki kosztuje u nich 300 zł, na naszym rynku - 190 zł, wymiana oprawy - 1300 zł, u nas zaś 600 zł – wylicza burmistrz Złotowa. - Oni zlecają to firmie zewnętrznej i chcą jeszcze na tym zarobić – mówi z kolei radny Rady Miejskiej w Złotowie Jerzy Kołodziejczyk. Pracownicy spółki uważają inaczej. - Proponowana wysokość marży jest niższa od średnio stosowanych stawek na rynku usług energetycznych, nasze oferty są zatem jak najbardziej konkurencyjne – twierdzi rzecznik firmy Elżbieta Darol–Matuszewska. Lokalnych samorządowców jednak to nie przekonuje. Wiedzą, ile płacą i nie godzą się na nowe stawki, zaproponowane przez Eneos. - Firma ta działa z pozycji monopolisty, ale jednak chce z nami rozmawiać, bo musi dobrze żyć z samorządami – mówi wójt Lipki Przemysław Kurdzieko. Rzecznik firmy Elżbieta Darol–Matuszewska oburza się na sugestie, że Eneos wykorzystuje swoją pozycję. - Eneos przedstawia gminom transparentne i rzetelne oferty, uwzględniające wszystkie koszty eksploatacji urządzeń, co potwierdził UOKiK w postępowaniu antymonopolowym – twierdzi. Tak czy inaczej podczas zorganizowanego dwa tygodnie temu w Złotowie spotkania wójtów i burmistrzów z przedstawicielem spółki ci pierwsi zażądali 15% zniżki na usługi i skrócenie terminu usuwania awarii z siedmiu do pięciu dni. Pracownik Eneos zaoferował 10% upustu. Po ponad tygodniu Eneos zaoferował 13% rabatu. Włodarze gmin nie są z tego zadowoleni. W Złotowie choćby stawka zaproponowana przez Eneos przekroczy tegoroczny budżet przeznaczony na oświetlenie miasta. – To trudne negocjacje, w których nie mamy wielkiego pola manewru, dlatego uważam, że dobrym kierunkiem jest pozostawianie nowych lamp w zarządzie miasta. Zlecając ich obsługę lokalnej firmie już oszczędzamy – uważa burmistrz Pulit. Kierunek to tym lepszy, że, jak zauważa J. Kołodziejczyk, wiele lamp, które miasto wymieniało kilka lat temu, wymagać będzie wkrótce kolejnej inwestycji. - To może kosztować dużo więcej niż przy stosowanym dotąd ryczałcie – stwierdził były zastępca burmistrza.
Łukasz Opłatek
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze