Oto Soraya. Nietypowe imię, nienaganna figura, dobrze dobrany makijaż. Świat modelingu stoi przed nią otworem, choć odrzuciła propozycję wyjazdu do Japonii.
Soraya Misiak ma 19 lat. Od kilku lat zajmuje się profesjonalnym modelingiem. Wie jednak, że człowiek musi mieć wyuczony zawód, dlatego, jak jej mama, babcia i prababcia, będzie fryzjerką. Obecnie kończy III klasę technikum fryzjerskiego w Szczecinku, by kiedyś móc objąć pieczę nad okoneckim rodzinnym salonem fryzjerskim Metamorfozy. Nietypowe imię, nienaganna figura, dobrze dobrany makijaż.
– Nigdy specjalnie nie ciągnęło mnie do fryzjerstwa – mówi nastolatka – nie widziałam siebie w tym zawodzie. Być może dlatego, że wychowywałam się w tym salonie? Wiem jednak, że modeling nie jest na zawsze, dlatego kończę właśnie tę, a nie inną szkołę – opowiada zdecydowanym tonem.

Soraya Misiak
Przygoda dziewczyny z modelingiem zaczęła się od Instagrama.
– To tam wrzucałam po prostu swoje zdjęcia – opowiada – po jakimś czasie zaczęli do mnie pisać ludzie z tzw. branży. Interesowała ich zwłaszcza moja twarz. Określali ją jako ciekawą. Tak samo jak sylwetkę. Zaproszono mnie wówczas na spotkania do Warszawy, gdzie pojechałam, oczywiście z rodzicami, gdyż byłam niepełnoletnia. Soraya wspomina, że odwiedzili wtedy kilka agencji. Sesje były męczące, trwały około 7 godzin.
– W jednej agencji uznali, że jestem za niska – mówi, podkreślając, że ma 170 cm, a agencję interesowały dziewczyny o wzroście minimum 172 cm.
– W innej, że mam za szerokie biodra – uśmiecha się.
– W trzeciej po prostu nam się nie podobało – wyjaśnia, opisując, że studio było po prostu w czyimś mieszkaniu… Z Warszawy przywiozła wówczas pamiątkowe profesjonalne zdjęcia testowe, wykonane w centrum miasta.

W pracy modelki spędza się długie godziny, wszystko w nienagannym stroju i makijażu
W końcu przyszedł czas na kolejną agencję, z którą Soraya ostatecznie podpisała kontakt na trzy lata.
– Tu już wszystko było profesjonalnie – opowiada – prezentacja po angielsku, umowa, portfolio... I zaczęły się sesje i fotosesje.
– Ale… nie zarabianie. Do zdjęć należało jeszcze dokładać – opowiada.
– Dostawaliśmy co najwyżej gadżety z podziękowaniami. Agencje uważają, że to oni nam dają szansę na pokazanie się i zaistnienie… Soraya dostała wtedy propozycję wyjazdu do Japonii. Nie skorzystała z niej, gdyż, jak sama uważa, była za młoda.
Aktualnie Soraya pracuje dla poznańskiej agencji Gawagai, która jest właściwie agencją reklamową. Twarz dziewczyny można znaleźć w wielu katalogach i reklamach skierowanych do agencyjnych klientów. Soraya podkreśla, że nigdy nie interesowały jej takie programy jak Top Model. Nie lubi wyreżyserowanych sytuacji.
– Mam swoje portfolio, jestem gotowa do różnorakich zdjęć – mówi.
– Najlepsze przede mną!
Julita Milczyńska, zdjęcia: archiwum Soraya Misiak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
nie ma czym się chwalić
Jeżeli studio mieści się w mieszkaniu to od razu wiadomo o co chodzi...
nie ma czym się chwalić
Jeżeli studio mieści się w mieszkaniu to od razu wiadomo o co chodzi...