Mieszkańcy Okonka żyjący w bezpośrednim sąsiedztwie krajowej „jedenastki” mają dość. Hałasu, wibracji i, jak oceniają, partackich remontów.
Z problemem tych studzienek, które dudnią za każdym razem, gdy przejedzie po nich samochód, borykamy się od wielu lat
– słyszymy.
Co prawda, co jakiś czas ktoś przy nich pracuje, ale efekty robót z długotrwałymi nie mają nic wspólnego. Dwa lata temu remontowali te studzienki kilka razy w roku. Spokój nie trwał długo
– wyjaśnia Adam Smółka.
Codziennie, w zależności od dnia tygodnia, przejeżdżają tą drogą setki albo i tysiące ciężarówek. Zaczyna się o czwartej rano, więc człowiek nie potrzebuje budzika. Spać się nie da
Reklama
– podsumowuje mężczyzna mieszkający po przeciwnej stronie ulicy.
Niech to zaleją asfaltem i będzie spokój
– irytuje się, dodając, że na tak proste rozwiązanie jak przesunięcie studzienek np. spod śladu kół w centralne miejsce pasa, które zawsze zostaje pomiędzy kołami samochodów nikt w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad jeszcze nie wpadł.
Lokalni kierowcy znający problem starają się nie utrudniać okonczanom życia.
Jeśli jest taka możliwość, omijają studzienki
– przyznaje nasz rozmówca, zaznaczając, że robią to również dla siebie.
Jak się najedzie na taką studzienkę to cała kabina się trzęsie, a człowiek podskakuje pod sam sufit
– z punktu widzenia zmotoryzowanych sprawę komentuje pan Marek, kierowca ciężarówki, który regularnie pokonuje krajową „jedenastkę”.
Mieszkamy przy samej drodze, w tym miejscu prowadzimy również działalność, więc przez cały czas jesteśmy narażeni na hałas, a budynek – na silne wstrząsy. Samochody, szczególnie tak zwane TIR–y wjeżdżające do miasta od strony Szczecinka nie dają szans na wypoczynek i sen. Hałas powstający w wyniku najechania na studzienki jest bardzo uciążliwy
Reklama
– Janina Ziółkowska, właścicielka apteki zgadza się ze słowami przedmówców.
Co prawda, studzienki są naprawiane, ale wiecznie się zapadają
– potwierdza.
„Zwracamy się z gorącą prośbą o rozwiązanie raz na zawsze problemu studzienek umieszczonych na drodze krajowej numer 11”
– pod pismem tej treści, skierowanym do GDDKiA, podpisało się około trzydziestu osób.
„Życie w pobliżu drogi stało się dla nas koszmarem. Kilkudziesięciotonowe samochody pędzące od strony Szczecinka trafiając na studzienki powodują, że domy się trzęsą, a mury pękają. Jakiekolwiek odpoczynek w dzień i – w szczególności – w nocy znajduje się w sferze naszych marzeń”
– wnioskodawcy zaznaczają też, że o otwieraniu okien, oczywiście z powodu uciążliwego hałasu, muszą zapomnieć. Wnoszą również o ograniczenie maksymalnej dopuszczalnej prędkości na ulicy Szczecińskiej na odcinku około 250 metrów i zwracają uwagę, że by skutecznie zaradzić problemowi trzeba kompleksowych prac, a nie kosmetyki.
„Mamy nadzieję, że w dobie podboju kosmosu i przy dzisiejszym stanie techniki jest to możliwe”
– ironizują.
Niestety, w Generalnej Dyrekcji najwyraźniej trudno nie tylko o poczucie humoru, ale też obowiązku.
„Kanalizacja deszczowa wraz z jej elementami na wnioskowanym odcinku jest własnością Urzędu Miasta i Gminy w Okonku. Tam należy skierować stosowny wniosek dotyczący wysokościowej regulacji kratek ściekowych w celu likwidacji uciążliwości”
– nie takiej odpowiedzi okonczanie się spodziewali. Mało tego – w takim kształcie nie spodziewali się jej również pracownicy magistratu.
Stanowisko GDDKiA jest dla nas niezrozumiałe. Studzienki zlokalizowane są w obrębie drogi krajowej, więc my absolutnie nie czujemy się ich właścicielami
Reklama
– tłumaczy zastępca burmistrza. Jakub Zabrocki zaznacza też, że, chcąc zweryfikować informacje otrzymane z Generalnej Dyrekcji, urzędnicy sięgnęli do archiwalnych dokumentów. Bez skutku.
Nie znaleźliśmy żadnych, które wskazywałyby na to, że GDDKiA ma rację
– wyjaśnia burmistrz. Cóż więc dalej?
Zwrócimy się do Generalnej Dyrekcji o wyjaśnienie tej sprawy
– deklaruje Jakub Zabrocki.
Do jednego z postulatów mieszkańców Okonka właściciel drogi się przychylił – w związku ze zgłoszonym problemem i „do czasu przeprowadzania przez UMiG Okonek niezbędnych prac” na odcinku od wjazdu do miasta ustawiono znak ograniczający prędkość do 40 km/h. Teoretycznie jest więc bezpieczniej. Praktycznie – niekoniecznie.
Myśli Pani, że jak ciężarówki suną tu o czwartej rano to ktoś zdejmuje nogę z gazu?
– pyta Adam Smółka.
W życiu!
– rozwiewa wszelkie wątpliwości. Drugi z mężczyzn zaznacza, że kiedy straże miejskie miały uprawnienia do obsługi radaru, chociażby na czas dokonywania pomiaru prędkości było bezpieczniej.
Teraz na kierowców przekraczających prędkość nie ma bata. Jadą jak chcą
– nasi rozmówcy są zgodni.
Mieszkańcy ulicy Szczecińskiej są już zmęczeni powracającym problemem, ich irytację dodatkowo wzmaga odbijanie piłeczki przez GDDKiA. Dlatego też, jak słyszymy, nie będą mieć sentymentów.
Jesteśmy zdeterminowani
– zaznacza Adam Smółka, dodając, że mieszkańcy Szczecińskiej gotowi są skorzystać z tak radykalnych środków jak wstrzymanie ruchu ulicznego.
Blokada drogi to ostateczność, niemniej jednak, jeśli nikt nie pochyli się nad naszą sytuacją, jesteśmy na nią gotowi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
moze gdyby burmistrzem byl niezyjacy juz pan DUSZARA to sprawe by sie jakos zalatwilo, ale majac tu pozal sie boze pania samec......mysle ze beda wam dudnic te studzienki, bo wladza ma was w dupie , wladza nie umie sludzac, wladza w okonku umie donosic jak pan JASILEK , albo zalatwiac prace poplecznica ministra jak pan RAPTA, itp itd z bogiem!
Pilanin masz racje żeby wbudować w krawężniki ale przecież kasy jak zwykle nie ma
Jest technologia - studnie "pływające". Tyle, że ok. 2000 zł/szt. Jak w Pile. Kratki ściekowe wbudować w krawężniki.
W Jastrowiu to samo , gdzie obwodnica . Blokować drogi przez sezon letni- może znajdą się pieniądze na obwodnice .
moze gdyby burmistrzem byl niezyjacy juz pan DUSZARA to sprawe by sie jakos zalatwilo, ale majac tu pozal sie boze pania samec......mysle ze beda wam dudnic te studzienki, bo wladza ma was w dupie , wladza nie umie sludzac, wladza w okonku umie donosic jak pan JASILEK , albo zalatwiac prace poplecznica ministra jak pan RAPTA, itp itd z bogiem!
Pilanin masz racje żeby wbudować w krawężniki ale przecież kasy jak zwykle nie ma
Jest technologia - studnie "pływające". Tyle, że ok. 2000 zł/szt. Jak w Pile. Kratki ściekowe wbudować w krawężniki.