Jestem za tym, aby gmina się rozwijała, ale musi być to rozwój zrównoważony. Taki, który nie będzie stnowił zagrożenia dla mieszkańców
– społeczne nastroje, chyba najtrafniej, podczas ubiegłotygodniowego zebrania poświęconego planowanej budowie elektrowni wiatrowych wyraził Leszek Wójcik. Mężczyzna w zanadrzu miał kilka pytań dotyczących nie tylko sytuacji tu i teraz. Jedno z nich dotyczyło przyszłości – likwidacji farmy. Mieszkaniec Świętej chciał wiedzieć, na czyich barkach spoczną koszty związane z tym działaniem. Odpowiedzi udzielił przedstawiciel inwestora z biura projektowego firmy CRE Wide.
Po upływie dwudziestu pięciu lat właściciel turbin, czyli inwestor, rozbiera je i utylizuje, następnie rozbiera fundament do głębokości 1,3 metra – zabieg ten pozwala na ponowną uprawę ziemi.
Wyjaśnienie to nie do końca usatysfakcjonowało Stefana Żeromskiego. Mężczyzna chciał wiedzieć, kto rozbierze pozostałą część fundamentu (przypomnijmy, że sięga on kilkadziesiąt metrów w głąb ziemi). Odpowiedź była krótka: nikt. Wszystko co znajduje się poniżej 1,3 metra zostaje w gruncie.
Na tym nie zakończył się temat utylizacji – do wyjaśnienia została jeszcze inna, z punktu widzenia mieszkańców wsi istotna kwestia[[pay]].
Jaki jest koszt utylizacji turbiny wiatrowej?
– zapytał Leszek Wójcik. Konkretnej, to jest popartej kwotą informacji nie otrzymał, ponieważ, jak się okazało, w Polsce nikt jeszcze tego typu usług nie prowadzi. Pojawiło się jednak zapewnienie – nie samorząd będzie ponosić te koszty. Co więcej, założenie jest wręcz odwrotne: na farmie wiatrowej ma on zyskać konkretne pieniądze.
Rozwój energetyki wiatrowej z pewnością przełoży się na rozwój gminy, a w szczególności na dochody podatkowe
– przypomniał wójt Piotr Lach. Zaznaczył przy tym, że oczywiście pieniądze w żadnym wypadku nie przysłonią zdrowego rozsądku.
Musimy chronić interesy mieszkańców
– powiedział włodarz gminy Złotów i podkreślił, że jeszcze nic nie jest przesądzone.
Procedura trwa, przeprowadzamy konsultacje społeczne
– powiedział Piotr Lach, przy czym, podobnie jak w Kleszczynie zaznaczył, że samorząd o inwestora nie zabiegał. Ten, jak usłyszeli uczestnicy zebrania, po pierwsze sam znalazł dogodne dla siebie lokalizacje, po drugie dopiero po zakończonych sukcesem rozmowach z właścicielami gruntów, na których turbiny miałyby stanąć, wystąpił do gminy z wnioskiem o wszczęcie postępowania administracyjnego.
CRE Wide, jak każdy mieszkaniec, ma prawo złożyć wniosek o wydanie warunków zabudowy lub innych dokumentów niezbędnych do budowy
– wójt wyjaśnił, że gmina nie miała prawa odmówić. I po raz kolejny uwypuklił:
Nie chcemy działać wbrew woli społeczeństwa. Nic na siłę. Organizujemy te spotkania, ponieważ chcemy mieć jasność sytuacji.
W spotkaniu, podobnie jak w Kleszczynie, uczestniczył prezes złotowskiego koła Polskiego Klubu Ekologicznego. Jerzy Wańke podsunął przedstawicielom inwestora inną, jego zdaniem w zdecydowanie mniejszym stopniu negatywnie ingerującą w środowisko koncepcję budowy wiatraków.
Mamy pionowe i poziome turbiny wiatrowe. Te drugie w ogóle nie są szkodliwe dla środowiska
– powiedział. Reprezentanci CRE Wide oznajmili, że o podobnym rozwiązaniu nie słyszeli. Poprosili zatem Jerzego Wańke, by udostępnił im materiały na ten temat, oczywiście o ile takowe posiada.
Głos zabrała także Anna Szlum, reprezentująca Stowarzyszenie „Nasza Ziemia”. Mieszkanka gminy Zakrzewo mówiła o szkodliwym oddziaływaniu turbin na zdrowie, podkreślała też negatywne ekonomiczne aspekty budowy „wiatraków”, które jej zdaniem odczują właściciele działek położonych w ich sąsiedztwie.
Atrakcyjność gruntów, a wraz z nią cena, spadną
– przekonywała Anna Szlum.
Pozostając w aspekcie wspomnianego oddziaływania – tym razem nie na człowieka, a na ogólnie pojęte środowisko. Krzysztof Lech zapytał, czego konkretnie dotyczyły wykonywane przez inwestora badania.
W raporcie oddziaływania na środowisko zawarty został roczny monitoring ptaków i nietoperzy. Wszystkie dane umieszczono w tym dokumencie
– wyjaśnił przedstawiciel CRE Wide, po czym dodał, że badano również m.in. wietrzność.

Zebranie nie cieszyło się wielką frekwencją. Przyszło 35 osób
Ostatecznie mieszkańcy sołectwa uczestniczący w zebraniu (w sali wiejskiej zjawiło się trzydzieści pięć osób) nie wnieśli sprzeciwu wobec budowy turbin (w sumie pięciu: jednej w rejonie Nowej Świętej oraz czterech w obrębie Świętej). Zaapelowali jednak do wójta o zachowanie szczególnej ostrożności przy procedowaniu postępowania, a zwłaszcza wstrzymanie się z podejmowaniem jakichkolwiek decyzji do czasu, gdy Sejm uchwali tzw. ustawę odległościową, bowiem jej zapisy mogą całkowicie zahamować rozwój budownictwa mieszkaniowego w rejonie od zespołu szkół w Świętej w kierunku Kleszczyny. Zgodnie ze wspomnianym dokumentem odległość nowych instalacji od najbliższych zabudowań mieszkalnych miałaby wynosić przynajmniej dziesięciokrotność całkowitej wysokości turbiny. W praktyce oznacza to co najmniej półtorakilometrowy (albo i dłuższy) pas, na którym nie będzie można wprowadzać zabudowy mieszkaniowej. [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Postaw sobie wiatrak przy bloku i zobaczymy co powiesz na jego efekt
Proponuję mieszkańcom Świętej wyciszcze autobusowa np. do Gołańczy zobaczyć jak super się mieszka w towarzystwie turbin
Mądrzy Ludzie i Nowocześni, w Świętej. (ale umyjcie te głowy :-) )
Postaw sobie wiatrak przy bloku i zobaczymy co powiesz na jego efekt
Proponuję mieszkańcom Świętej wyciszcze autobusowa np. do Gołańczy zobaczyć jak super się mieszka w towarzystwie turbin
Mądrzy Ludzie i Nowocześni, w Świętej. (ale umyjcie te głowy :-) )