Problemy zaczęły się latem. Niewinnie, bo od bólu brzucha. Gdy pojawiły się pierwszy raz lekarz rodzinny zapisał antybiotyk, ale po trzech tygodniach dolegliwość powróciła. Lekarz skierował chłopca do szpitala. Najpierw trafił do złotowskiego, później do pilskiego, gdzie na chirurgii dziecięcej miał przejść operację na wyrostek – takie były wstępne podejrzenia. Po badaniach pojawiło się podejrzenie nowotworu, które potwierdzono już w poznańskim szpitalu, gdzie rozpoznano zwojaka zarodkowego prawego nadnercza z przerzutami do kości, węzłów chłonnych i szpiku kostnego. Przez ostatnie cztery miesiące Krystian niemal nieustannie przebywa w poznańskim Szpitalu Klinicznym im. Karola Jonschera Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego. Sporadycznie pojawia się w domu, góra na cztery dni. Jego stan nie pozwala na dłuższe przebywanie poza szpitalem.
To nieliczne od czerwca chwile, kiedy byliśmy razem, kiedy rzeczywiście mogliśmy spędzać wspólne dni
Reklama
– mówi mama Krystiana, Anna Rutkowska, która od czasu rozwodu samotnie wychowuje trójkę synów.

To jedno z nielicznych zdjęć, które była okazja zrobić w domu. Na pierwszym planie najstarszy z braci Krzyś
Gdy odwiedzamy ich dom, mama jest w domu z najmłodszym synem, półtorarocznym Oskarem.
Też ma swoje problemy ze zdrowiem – pani Anna mówi o dusznościach i astmatycznych dolegliwościach. Znacznie poważniejsze ma najstarszy, pięcioletni Krzysztof, który ma stwierdzoną wadę serca
– zwężenie lewej komory i aorty. Wada została wykryta trzy dni po porodzie, chłopiec był leczony na oddziale kardiologii w Poznaniu. Podczas naszego spotkania w mieszkaniu Rutkowskich najstarszego z chłopców nie ma jednak w domu, jest w przedszkolu. Gdy Krystian był malutki, u niego również wykryto sercową dolegliwość.
Wszystko skończyło się w tym względzie pomyślnie
– mama chłopca podkreśla, że rozwijał się prawidłowo aż do czasu dramatycznej diagnozy.
Krystian przechodzi właśnie kolejną chemioterapię. Najpierw pięć dni chemii, po tym dwa dni płukanki
– opisuje. Czy wiadomo jej coś więcej na temat przyczyn choroby?
Od lekarzy wiem tylko tyle, że zdarza się na ileś tysięcy narodzeń i trafia się u dzieci do piątego roku życia.
Podczas gdy ona jest w domu z Krzysiem i Oskarem, z Krystianem przebywa w szpitalu jego tata.
Gdy ma wolne chwile od leczenia i jest odłączany od aparatury, trochę tam sobie chodzi, bawi się z innymi dziećmi, czeka na kolejny powrót do domu
– Anna Rutkowska opisuje szpitalną codzienność chłopca, który nie pozwala sobie robić zdjęć.
Nie lubi, gdy robi mu się fotografie. Odwraca głowę, nie patrzy w obiektyw.

Anna Rutkowska i najmłodszy z chłopców Oskar
Mamy pół roku, żeby zebrać pieniądze na lek, który da naszemu synowi szanse na przeżycie
– kobieta mówi o preparacie o nazwie DINUTUXIMAB. Pokazuje pismo z początku listopada, otrzymane z poznańskiego szpitala, w którym wyjaśniono im, że dzieci, które rozpoczęły leczenie po 9 czerwca tego roku, obecnie nie otrzymują niestety tego leku nieodpłatnie. Jak można przeczytać w piśmie, być może zmieni się to po roku, może też później, ale na chwilę obecną nie ma w tym względzie pewności, a przede wszystkim możliwości refundacji leku. Koszt jednej fiolki ma wynosić ponad 10 tys. euro, podczas gdy średnio pacjent potrzebuje na jedną kurację (pięć cykli) dwadzieścia fiolek preparatu – co daje szacunkowy, łączny koszt leczenia w wysokości około 850 tys. zł, w przełożeniu na wszelkie mogące pojawić się po drodze dodatkowe koszty zaokrąglono do około miliona złotych.
Kuracja powinna się zacząć najdalej za pół roku. Lek ten jest podawany głównie za granicą, a w Polsce będzie to możliwe jedynie w Krakowie
– mama Krystiana mówi o informacjach uzyskanych od lekarzy.
Rutkowscy nie są w stanie zebrać takich pieniędzy.
Zaczynamy właściwie od zera
– mówi kobieta. Podkreśla, że pierwsze udało się pozyskać dzięki zaangażowaniu paniom z grupy „Mama w miasteczku Złotów”.
Dochody, jakie mamy, nie są małe. To zasiłek z tytułu niepełnosprawności najstarszego syna, zasiłki pielęgnacyjne, a także pieniądze z 500 +, łącznie jakieś 3,5 tys. zł. Jednak przy wydatkach na trzech synów nie jestem w stanie odłożyć z tego pieniędzy
Reklama
– złotowianka czyni właśnie starania o przyznanie jej lokalu socjalnego, dzięki czemu odeszłyby jej koszty związane z utrzymaniem mieszkania. Domowy budżet byłyby większy, gdyby otrzymywała alimenty od ojca chłopców, ale tych póki co ich nie ma, bowiem mężczyzna nie pracuje.
W tej chwili i tak jest cały czas z Krystianem w szpitalu
– dodaje nasza rozmówczyni.
Jedyne co jej pozostaje to zwrócić się o pomoc do innych osób.
Ostatnie miesiące są dla nas bardzo trudne. Kilka dni przed tym, jak zachorował Krystian, na moich oczach odeszła niespodziewanie moja mama. Za dużo wszystkiego. To jakiś koszmar
Reklama
– łamiącym głosem mówi bezradnie kobieta, której synek jest podopiecznym dwóch fundacji: Złotowianka, a także Pomocy Dzieciom z Chorobami Nowotworowymi w Poznaniu. Matka, a także jej krewni chcą szukać finansowego wsparcia również poprzez telewizję.
Niebawem ma do nas przyjechać redaktorka z telewizji Polsat
– Anna Rutkowska ma nadzieję, że nagłośnienie historii synka pomoże zebrać potrzebne na leczenie pieniądze.
Jak wesprzeć Krystiana? Na portalu zlotowiankahelp.pl rozpoczęła się zbiórka pieniędzy na leczenie chłopca. Wystarczy wejść pod ten link i wpłacić kwotę, jaką Państwo sobie życzą: http://zlotowiankahelp.pl/cel/jaka–cene–ma–zycie–waszego–dziecka–mojego–wyceniono–na–1–mln–zlotych/
Można też dokonać przelewu na subkonto Krystiana w fundacji Złotowianka: Spółdzielczy Bank Ludowy Zakrzewo 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010 z dopiskiem: R/63
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W Polsce jedyny ośrodek, który ma immunoterapie to Kraków. Od czerwca gdy lek został zarejestrowany jest odpłatna tak jak w całej Europie.
Immunoterapia do czerwca była w fazie badań klinicznych (dzięki temu była za darmo) od czerwca gdy DINUTUXIMAB został zarejestrowany w całej Europie jako lek. Możliwe jest leczenie tylko komercyjne, bo amerykański producent chce zarobić na dzieciach. Nie ma tu nic do gadania refundacja.
Pani chyba ma zerowe pojęcie o Neuroblastomie, albo jest Pani bez serca. Neuroblastoma jest nowotworem dzieci, średnio w Polsce w czasie roku diagnozowane jest 70 dzieci przeżywa 30, immunoterapia o której mowa, ma na celu nie dopuszczenie do wznowy. Wznowa w przypadku Neuroblastomy IV stopnia oznacza śmierć.
https://www.damianparol.com/wiesz-ze-glifosat-leczy-raka/ Szukajcie pomocy we wszystkim co nie zaszkodzi!
Koniecznie otwórzcie jka najszybciej zbiórkę na siepomaga albo innej tego typu stronie, duuuuuuzo szybciej pójdzie zbiórka! Trzymam kciuki za Was :*
W Polsce też to leczą - http://wroclaw.tvp.pl/19004059/dobre-wiesci-dla-chorych-na-neuroblastome
Pomóc przez "ó"
Pani Anno zwróćcie się z apelem o pomoc do fundacji http://www.siepomaga.pl. oni opiszą historię, jest to chyba największa polska fundacja i naprawdę czasami bardzo szybko nazbierają spore kwoty.pozdr.
Jeżeli jest lekarstwo, dzięki któremu mały może wyzdrowieć, to brak pieczątki o refundację jest dla mmie czystym skurwysyństwem ( poniosło mnie, przepraszam ) Dla zwykłego człowieka milion do wielka kasa, ale można na to popatrzeć z drugiej strony: ile każdy Polak przez swoje życie płaci podatków? Zanim maluch wyrośnie z pampersow, to budżet zarabia krocie na podatkach, a przez całe życie oddajemy państwu znacznie wiecej. Smutne.
Wstyd dla Panstawa i rzadzacych na chore dzieci i ich leczenie brak srodkow i ludzie biedni zostawieni sami sobie ale na Rydzyka i Sekte Watykanska kasa jest i to bez problemu Halo Panowie w Czarnych Sukniach pomuc temu dziecku
Klaudia ma rację.Niech koncern produkujący dany lek przedstawi szczegółowy kosztorys produkcji danego leku z wyszczególnieniem kosztu składników,produkcji,dystrybucji i innych dodatkowych kosztów.Uważam że jeżeli osiąga więcej niż 20% zysku, to jest to po prostu zdzierstwo które inaczej można nazwać złodziejstwem.Podobnie jest z innymi lekami.Np; 5 ml kropli do oczu kosztuje 30 PLN.Litr kosztuje 6000 złotych.Gdy napisałem do producenta tych kropli o szczegółowy kosztorys,to do dziś nie dostałem żadnej odpowiedzi.To są sprawy do kontroli przez prokuratorów,bo to są przestępstwa gospodarcze.Widocznie nikt tego nie kontroluje i firmy robią co chcą.
wrzuccie to na portale spol, niech sie rozprowadza
Żenujący jest fakt, że lekarstwa, które są na raka produkowane są w cenie maksymalnie kilku tysięcy za dawkę (te najdroższe), a najczęściej to 2-3 tysiące złotych, a sprzedawane są za kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy - przebitka nawet 10-20 krotna. To nie lekarze decydują kto ma żyć, a kto nie, ale koncerny farmaceutyczne. Życzę Pani udanej zbiórki pieniędzy na leczenie syna.
czy oprocz wyniszczajacej chemii jakies srodki pomagajace w zwalczeniu raka sa w tym kraju refundowane?? nie, najlepsze jest to ze najwieksze koncerny farmaceutyczne maja lekarstwo na raka tj jakies skuteczne tabletki, nie wiem co tam jeszcze ale nie wierze ze nie maja ale maja w dupie to ze najmlodsi juz maja to dziadostwo...licza sie zyski z chemii a nie zdrowie bo gdyby tego go..a nie bylo to nie mieliby na czym zarobic...
Pani Anno prosze zwrocic sie o pomoc do Pana Jerzego Zieby do fundacji Polacy dla Polakow, znajdzie Panie w necie,Wierze ze otrzyma Pani pomoc dla swojego synka.Zycze zdrowia dla Pani i dzieci
W Polsce jedyny ośrodek, który ma immunoterapie to Kraków. Od czerwca gdy lek został zarejestrowany jest odpłatna tak jak w całej Europie.
Immunoterapia do czerwca była w fazie badań klinicznych (dzięki temu była za darmo) od czerwca gdy DINUTUXIMAB został zarejestrowany w całej Europie jako lek. Możliwe jest leczenie tylko komercyjne, bo amerykański producent chce zarobić na dzieciach. Nie ma tu nic do gadania refundacja.
Pani chyba ma zerowe pojęcie o Neuroblastomie, albo jest Pani bez serca. Neuroblastoma jest nowotworem dzieci, średnio w Polsce w czasie roku diagnozowane jest 70 dzieci przeżywa 30, immunoterapia o której mowa, ma na celu nie dopuszczenie do wznowy. Wznowa w przypadku Neuroblastomy IV stopnia oznacza śmierć.