Historia związana z mostkiem znajdującym się na jednej z bocznych dróg w Blękwicie trwa przeszło rok. Wywołała protesty mieszkańców Blękwitu i części złotowian, choć dla większości mieszkańców miasta była to kwestia bez znaczenia. Most doprowadził też do tarć pomiędzy samorządem miejskim i gminnym, był także źródłem sporu burmistrza Adama Pulita z większością radnych ze Złotowa.
Ostatecznie samorządy doszły do porozumienia co do współfinansowania inwestycji i podjęto decyzję o rozebraniu starego mostu i budowie nowego. Wydawało się, że sprawa trafiła wreszcie na dobre tory i zmierza do szczęśliwego finału. W lipcu ogłoszono przetarg i w tym momencie pojawił się kolejny problem. Wpłynęła tylko jedna oferta, która przeszło dwukrotnie przewyższała kwotę, jaką na ten cel zamierzał przeznaczyć samorząd miejski. Przetarg został więc unieważniony. Kolejne procedury także nie przynosiły efektu: albo realizacją zadania nie była zainteresowana żadna firma, albo wykonawcy żądali zbyt wysokiej zapłaty za swoje usługi. Mimo fiaska kolejnych przetargów burmistrz nie składał broni i za piątym razem, po prawie 4 miesiącach od pierwszego przetargu, dopiął swego, choć zamiast planowanych 300 tys. zł trzeba będzie zapłacić 46 tys. więcej. Do inwestycji 115 tys. zł dołoży gmina Złotów. Budowy nowego mostu podjęła się spółka Formes z Zielonki. Już zdemontowany został stary most i trwają prace ziemne, przygotowujące teren na brzegu złotowskim do postawienia nowych fundamentów. Most opierać się będzie na solidnej konstrukcji stalowej, będzie miał szerokość 7 m, a nawierzchnia jezdni zostanie wykonana z kruszywa łamanego. Czas na realizację zadania wykonawca ma do 15 czerwca przyszłego roku.
W ten sposób końca dobiega drobna z pozoru sprawa, która wywołała jednak sporo zamieszania. Przypomnijmy, iż zaczęło się od tego, że stan mostku ciągle się pogarszał, na co uwagę zwrócił także Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Choć obiekt znajduje się w Blękwicie należącym do gminy Złotów, to faktycznie leży na granicy samorządu miejskiego i gminnego i z racji tego, że rzeka, a więc i większa część mostu zaliczana jest jeszcze do obszaru miasta, to od początku wójt Piotr Lach wskazywał, że piłeczka jest po stronie samorządu miejskiego, choć nie wykluczał współpracy w tym zakresie. Gotowy podjąć się przebudowy czy też budowy nowego mostu był burmistrz Adam Pulit, jednak uchwalając budżet na 2017 r. radni miejscy zabezpieczyli środki jedynie na rozbiórkę mostu. Uznali, że budowa nowego obiektu wyceniana na pół miliona to zbyt duży wydatek jak na peryferyjną, z ich punktu widzenia, inwestycję i wskazywali, że priorytetem powinna być budowa domu przedpogrzebowego. Taka decyzja rozsierdziła mieszkańców Blękwitu, w tym osoby zamieszkujące po złotowskiej stronie Głomi, których domostwa formalnie znajdują się na ul. Partyzantów w Złotowie. Doszło do ich spotkania z burmistrzem, a później także w szerszym gronie w Blękwicie przy udziale wójta oraz radnych gminy Złotów. Mimo zaproszenia nie pojawił się tam nikt z radnych ze Złotowa. Przekonywano, że istnienie tego mostu jest ważne nie tylko dla mieszkańców Blękwitu, ale także osób korzystających z promenady nad Jeziorem Miejskim i powinno być rozpatrywane także w kontekście przyszłego wykorzystania terenów leżących pomiędzy Blękwitem a Złotowem. Z biegiem czasu sprawa nieco przycichła, a radni zaczęli się dogadywać w kuluarach i w końcu wypracowali porozumienie co do współpracy dwóch gmin, którego owocem są podjęte działania zmierzające do budowy nowego mostu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
....szli na zachód osadnicy szlakiem wielkiej niedzwiedzicy, karabiny i rusznice odstawili w cieniu drzew. Nie grali w kości, lecz o kości z partnerem,który zwał się los i nie łatali dziury w moście, lecz budowali nowy most..! Blękwit czy Błękwit panie Redaktorze?
Po co most? postawić z dwórz stron rzeki wodery,kto będzie chciał przejść to sobie założy i przejdzie,a o ile taniej
Z tym, ze do promenady teraz za bardzo dojścia nie ma...
....szli na zachód osadnicy szlakiem wielkiej niedzwiedzicy, karabiny i rusznice odstawili w cieniu drzew. Nie grali w kości, lecz o kości z partnerem,który zwał się los i nie łatali dziury w moście, lecz budowali nowy most..! Blękwit czy Błękwit panie Redaktorze?
Po co most? postawić z dwórz stron rzeki wodery,kto będzie chciał przejść to sobie założy i przejdzie,a o ile taniej
Z tym, ze do promenady teraz za bardzo dojścia nie ma...