Reklama

Może być tylko lepiej - mówi trener Pogoni Łobżenica Marcin Łyjak

19/02/2018 18:00
- Cały czas uczę się tu czegoś nowego. Bardzo przydatna jest pokora i otwarta głowa – mówi nam Marcin Łyjak, trener IV-ligowej Pogoni Łobżenica

Od urodzenia mieszka w Złotowie, jest kawalerem, ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Gorzowie Wlkp. i studia podyplomowe na UAM w Poznaniu; absolwent Zespołu Szkół Ekonomicznych w Złotowie, a od 14 lat także jego nauczyciel. W Ekonomie uczy wychowania fizycznego i przedmiotów informatycznych

Jakie są Pana dotychczasowe związki z piłką nożną?

Instruktorem piłki nożnej zostałem w 2003 roku, następnie uzyskałem dyplom trenera II klasy i dyplom trenera UEFA B. Później był kurs trenera edukatora PZPN, a w roku ubiegłym kurs trenera UEFA A. Choć wielkim piłkarzem nigdy nie byłem, to grałem w grupach młodzieżowych Sparty Złotów, do drużyny juniorskiej włącznie. Trenerską przygodę z piłką nożną rozpocząłem w 2006 roku w swoim rodzimym klubie. Zaczęło się od trampkarzy młodszych, potem przyszedł czas na juniorów i grę w Lidze Wojewódzkiej, która zaowocowała pojawieniem się kilku nazwisk na zapleczu Ekstraklasy, a konkretnie w Lechu Poznań. Rok spędziłem z Juniorami Młodszymi, a dwa lata prowadziłem Juniorów Starszych, z wywalczonym piątym miejscem w Wielkopolsce. W Sparcie pracowałem 6 lat. Później otrzymałem propozycję objęcia drużyn młodzieżowych w Akademii Piłkarskiej Soccer Stars w Pile. To były dzieci w wieku od przedszkolaka do 12–13 roku życia. Na pracy z piłkarskim narybkiem spędziłem tam 5 lat.

Reklama

Był Pan w komitecie założycielskim pilskiej akademii.

Tak, pomagałem założycielowi akademii Miłoszowi Malczewskiemu. Jako pierwsi prowadziliśmy treningi naborowe. Obecnie Soccer Stars opiekuje się ponad 120 dziećmi. Z początkiem 2017 roku trener Adam Ziółkowski zachęcił mnie jednak do współpracy z seniorską drużyną Pogoni Łobżenica, którą wtedy prowadził. Tak trafiłem na stadion przy ul. Ks. Raczkowskiego.

W krótkim czasie zakotłowało się wręcz na trenerskim stołku w Łobżenicy.


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 92% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Sezon 2016/17 rozpoczął trener Śmiechowski, ale w związku z problemem z otrzymaniem licencji włodarze Pogoni o przejęcie zespołu poprosili trenera Ziółkowskiego. Planem minimum było utrzymanie żółto–czerwonych w IV lidze do obecnego sezonu. Kiedy z funkcji szkoleniowca zrezygnował Adam Ziółkowski, zarząd klubu samodzielne stanowisko pierwszego trenera zaproponował mnie.

Reklama

Obawiał się Pan prowadzenia drużyny seniorskiej?

Wcześniej miałem doświadczenia jedynie w pracy z młodzieżą, ale ostatecznie zwyciężyło wyzwanie i ciekawość, czy sobie z nim poradzę. Cały czas uczę się czegoś nowego, więc przydaje się tu pokora i otwarta głowa. Tylko tak ten wysiłek może przynieść efekty i przede wszystkim uśmiech na twarzy.

Liczby nie kłamią – jedno zwycięstwo z Pogonią w 17 rozegranych meczach. Jak to jest z tym uśmiechem?

Na początku grudnia podsumowaliśmy minioną rundę. Nikt w klubie nie miał wątpliwości, że ten sezon będzie bardzo trudny ze względu na organizację. Decyzją PZPN w każdym województwie musi zostać jedna IV liga. Województwo Wielkopolskie jest bardzo duże, co nastręcza wielu problemów dla tak małych klubów jak Pogoń Łobżenica, choćby z kosztami transportu czy innymi wyrzeczeniami ze strony zawodników, zważywszy, że na mecze trzeba jeździć i po 300 kilometrów. Co do zajmowanego w tabeli miejsca, to musimy pamiętać, że w porównaniu z ubiegłym sezonem mamy minus 4–5 zawodników. Dużym problemem jest frekwencja treningowa i niemożność pogodzenia życia zawodowego z treningami piłkarzy, a to musi się przełożyć na osiągane wyniki. Samą ambicją i szczerymi chęciami się nie wygra.

Reklama

Ostatnie zwycięstwo z GLKS zanotowaliście w sierpniu 2017 roku. Czuje Pan presję wyniku?

Oczywiście, że czuję i nie ukrywam, że kosztuje mnie to wiele nerwów. Sam zastanawiam się, jak długo to wytrzymam, ile wytrzymają jeszcze kibice i włodarze Pogoni. Wiemy, czym dysponujemy, a w zasadzie nie dysponujemy i twardo stąpamy po ziemi. Na każdy mecz wychodzimy maksymalnie zmotywowani i liczymy, że zła passa skończy się już w pierwszym meczu rundy wiosennej. Jak będzie – zobaczymy. Tu każdy chce wygrać, każdy się zbroi. Mam zapewnienie zarządu, że lada dzień na treningach pojawią się nowe twarze. Teraz może być już tylko lepiej, bo gorzej już chyba nie może.

Domorośli futbolowi spece zachodzili w głowę, że nie stracił Pan swojego stanowiska.

To pytanie bardziej do zarządu niż do mnie. Jestem oczywiście odpowiedzialny za wyniki, ale to, czy powodów takiej sytuacji jest więcej, oceniają już włodarze zespołu z Łobżenicy i kibice.

Reklama

Najczęściej w obliczu niepowodzeń to trener jest tym ogniwem, które wymienia się w pierwszej kolejności.

Dla każdego trenera komfortem jest dobra frekwencja treningowa. Kluczowe jest realizowanie w grze tych elementów, które ćwiczymy na treningach i zakładamy sobie na odprawach. Nie zawsze ma to niestety odzwierciedlenie w meczu, choćby ze względu na luki w składzie. Moim sukcesem jest to, że wciąż mogę to robić i pozytywnie myśleć o przyszłości. Chcielibyśmy jednak ten nasz styl gry w obronie i z kontrataku lepiej wykorzystywać. W kilku spotkaniach przegrywaliśmy minimalnie, zawsze po walce, ale jednak była to strata punktów.

Obiecująco wyglądały natomiast Wasze występy w Pucharze Polski.

Na IV ligę brakuje nam nieco sił, ale na poziomie okręgowym wygląda to już zdecydowanie lepiej. W PP graliśmy dotąd z drużynami z A–Klasy i okręgówki i nie napotkaliśmy większych problemów, mimo tego, że te rozgrywki traktujemy raczej szkoleniowo. Korzystając z okazji chcemy wprowadzać do drużyny jak największą ilość młodszych zawodników. Ćwierćfinał PP zagramy najprawdopodobniej w marcu z Jednością Zakrzewo i zapewniam, że nie odpuścimy sobie tego meczu.

Reklama

Jesienią nie udało Wam się wygrać na własnym boisku.

Zawsze cieszy frekwencja i wsparcie na trybunach, ale w obliczu fatalnych wyników trzeba się liczyć również z głosami negatywnymi. I to nie tylko pod moim adresem, ale i zawodników, a to im należy się największy szacunek, za to, że wybiegają w koszulce z nazwą Pogoń Łobżenica i z herbem klubu. Kibic ma prawo wymagać i wykrzyczeć swoje niezadowolenie, ale prawdziwy kibic powinien być ze swoimi na dobre i na złe. Końcówka rundy zbiegła się z kiepskim stanem boiska, nie zawsze mogliśmy trenować tak, jakbyśmy tego chcieli. Liczę jednak, że na wiosnę nawet „mury” pomogą i kibice w Łobżenicy wreszcie będą mieli powody do zadowolenia.

Pogoń postawi teraz na własną młodzież?

Juniorzy Pogoni zbierają bardzo cenne doświadczenia w Lidze Wojewódzkiej, pozostałe drużyny młodzieżowe też odnoszą duże sukcesy. Podstawowym kryterium oceny jest w tym przypadku to, jak wygląda gra naszych młodzieżowców, a mniej osiągane wyniki. To ważne, aby mieć swoje zaplecze i wszystkie grupy wiekowe traktować z podobną atencją. Sam z zainteresowaniem obserwuje grę juniorów, bo to oni mają już niebawem wzmocnić drużynę seniorską. Tkwi w nich spory potencjał, a w oparciu o kilku naszych zawodników z optymizmem możemy patrzeć na przyszłe sezony.

Reklama

Jest Pan optymistą?

Każda drużyna w każdej lidze, wychodząc na boisko, chce się pokazać z jak najlepszej strony, zdobyć trzy punkty, być jak najwyżej w tabeli. My także chcemy poprawić to, co szwankowało jesienią, czyli nasz mizerny dorobek punktowy. Nikt z nas nie chce dłużej być czerwoną latarnią IV ligi. Jestem optymistą, gdyby tak nie było, chyba już dawno zrezygnowałbym z tej pracy.

Jak wyglądają przygotowania do rundy wiosennej?

Zajęcia rozpoczęliśmy 8 stycznia. Pierwszy tydzień poświęciliśmy na testy, a potem zajęliśmy się wytrzymałością ogólną. Pomału będziemy przechodzić do pozostałych zdolności motorycznych. Niestety, z informacji otrzymanych od zarządu wynika, że kadra znowu się nam trochę uszczupli. Jakie to będą nazwiska jeszcze do końca nie wiem, ale to wyjaśni się już niebawem. Podobnie rzecz ma się z nowymi twarzami, jeszcze za wcześnie, żeby mówić coś na 100%. Z pewnością mógłbym sobie życzyć nieco wyższej frekwencji treningowej. Mamy zaplanowanych kilka gier kontrolnych, pierwsza już 7 lutego z Polonią Bydgoszcz. Później zagramy też najprawdopodobniej z Inowrocławiem, Spartą Złotów, Leśnikiem Margonin czy Koroną Stróżewo. W sumie odbędziemy 6 spotkań kontrolnych. Mamy co robić.

Reklama

Jako piłkarza można Pana zobaczyć w Złotowskiej Lidze Futsalu.

Piłka to dla mnie pasja, hobby i praca. Jestem trenerem, kibicem, okazjonalnie bywam też piłkarzem, choć występy w zespole Millenium to bardziej możliwość kontaktu i rozmowy z pozostałymi zawodnikami niż gra „o złote kalesony”. Jednak kiedy wychodzimy na boisko to oczywiście każdy stara się jak może, w końcu trzykrotnie zdobywaliśmy tytuł mistrzowski Złotowskiej Ligi Futsalu. Nie wiadomo, jak wiele okazji do spotkania w swoim gronie mielibyśmy, gdyby nie te poniedziałkowe wieczory w hali Złotowianka. Pamiętam, że pierwszy mecz w II edycji ZLF rozegraliśmy jeszcze pod nazwą Nauczyciele. Szybko „wkręcił” się w to jednak Michał Wawrzyniak i już w drugim spotkaniu wystąpiliśmy jako Restauracja Millenium. I tak gramy do dzisiaj.

Rozmawiał Leszek Chełmowski[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    MLKS - niezalogowany 2018-02-23 10:08:33

    Pan Łyjak jest obrażony na Sparte nie wiadomo czemu skoro zawdzięcza temu klubowi bardzo dużo grał jako.piłkarz a pozniej szkolił jako trener. A teraz chodzi i gada jaka ta Sparta zła dziwią mnie ludzie w tym mieście skoro 3/4 Zlotowa zaczynała od Sparty :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Lolc - niezalogowany 2018-02-20 19:07:12

    Czemu Sparta nie da mu szansy.Tylko zostaja z tym gwiazdorem panem trenerem S.Juz rok jak jego obietnica o 4 lidza prysła jak banka mydlana a oni dalej go trzymaja.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kibic - niezalogowany 2018-02-20 13:02:16

    Ani Trener Marcin, Ani żaden inny trener nie wyciągnie sparty z okręgówki, dopóki w klubie nie pojawi się poważny sponsor... W klubie potrzebne są wzmocnienia jeśli chce się myśleć o awansie, z obecną kadrą sparta może jedynie pomarzyć o 4 lidze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości