Reklama

Murem za Kościołem

24/06/2022 16:00

Parafia w Głubczynie to społeczność ceniąca tradycyjne wartości. Jeżeli coś trzeba zrobić dla Kościoła, nie ma z tym problemu. Tak było kiedyś, tak jest i współcześnie. - Księża, którzy tu przychodzą, zyskują sentyment do tego miejsca. Ta wieś ich kształtuje – mówią członkowie Rady Parafialnej

Zacznijmy od rysu historycznego. To pozwoli dostrzec, od ilu wieków Kościół Katolicki w tej społeczności jest obecny. Pierwsza wzmianka o parafii sięga roku 1588. Została ona utworzona przez opata bledzewskiego Andrzeja Kościelec–Kościeleckiego, właściciela dóbr głubczyńskich. Ufundowany kościół był budowlą drewnianą pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela.

Obecny, murowany z czerwonej cegły kościół parafialny zbudowany został w latach 1869 – 1871 przez Bojanowskich w stylu neogotyckim. Zachowało się w nim większość barokowego wyposażenia z poprzedniego kościoła. W górnej części ołtarza głównego znajdują się herby Grabowskich i Bojanowskich.

Reklama

Nazwiska duszpasterzy, gdzie najdalszy wpis sięga 1707 roku, są polskie nawet za czasów zaborów. Do czasów drugiej wojny światowej bardzo długo pełnili oni posługę w Głubczynie. Normą było 20 czy 30 lat. Czasem było to blisko 40 lat. Okres ten skrócił się po wojnie do około 5–10 lat. Relacje księży z miejscowymi zazwyczaj układały się bardzo dobrze. Do dzisiaj podkreśla się w Głubczynie wybitne życie i dziedzictwo ks. Maksymiliana Grochowskiego, choć osób z pokolenia, które go pamięta, jest już coraz mniej. Z czego wynikają te relacje?

Sami swoi

– Nasza wieś trochę kształtuje księży, w pozytywnym tego słowa znaczeniu – mówi Joanna Wienke. Potwierdzają to pozostali członkowie Rady Parafialnej. Wspominają moment, gdy do ich miejscowości, na zastępstwo, trafił przed laty jeden z księży i początkowo był tym faktem niepocieszony. Wiejska parafia wydawała się trudna do poprowadzenia dla kogoś z miasta. Jest ona bowiem rozległa. W jej skład wchodzą trzy kościoły: w Głubczynie, w Paruszce i w Skórce, a do tego kaplica w Starem. Parafian jest około 2000. Większość jest blisko Kościoła. Jednak gdy ksiądz, o którym mowa, poznał ludzi, ich otwartość i ofiarność, spodobało mu się tak bardzo, że nie chciał stąd odchodzić.

Reklama

– Wpływ na to ma fakt, że w świecie, gdy się od nich odchodzi, my nadal cenimy tradycyjne wartości – dodaje Lidia Serówka.
Świątynia jest niewielka, kameralna. Pełna klasycznych, zabytkowych elementów wystroju, które służyły poprzednim pokoleniom mieszkańców i ciepłych, przyjemnych dla oka kolorów. Nawet wsłuchanie się w dźwięk odnowionych organów może sprawić, iż ma się wrażenie podróży w czasie o 100 lat. Nie mają zimnego – cyfrowego brzmienia nowoczesnych instrumentów. Słychać nie tylko ich grę, ale też pracę. 

– Sporo osób, które nawet stąd wyjechało, wraca, by w naszym kościele przyjmować najważniejsze dla nich bądź dla ich dzieci sakramenty. Śluby, chrzty, pierwsza komunia św. czy bierzmowanie. Nie wyobrażają sobie, by było to inne miejsce niż kościół w Głubczynie – mówi Ewa Chromiec. Członkowie Rady Parafialnej dodają, że w tym kościele zawierza się najważniejsze sprawy, a modlitwa w nim zrzuca ciężar z serca. To przywiązanie bierze się też stąd, że w większości domów, od lat, mieszkają te same rodziny. Nawet jeśli część nowego pokolenia wyjeżdża w świat, ktoś pozostaje na miejscu.

Reklama

Przeżywamy każde odejście

Od 2010 roku proboszczem parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Głubczynie jest ks. Mirosław Krupiński. Szybko zyskał sympatię parafian. Docenili jego skromność, otwartość, podejście do ludzi, dla których zawsze ma czas, ale też pracowitość, gospodarność i zdolności organizacyjne. 

Ks. Mirosław bowiem dużą wagę przykłada m.in. do renowacji wnętrza kościoła w Głubczynie i dbałości o pozostałe świątynie i kaplicę w parafii. Nie ma roku, by główny kościół nie odzyskiwał blasku, który miał w momencie konsekracji. Parafianie w te działania angażują się, tak finansowano jak i własną pracą. Członkowie Rady Parafialnej mówią, że podczas wizytacji ks. biskupa Diecezji Bydgoskiej, która odbywa się co 4–5 lat, dwukrotnie zabiegali o to, by ks. Mirosław pozostał w parafii na dłużej. Nie kryją, że chcieliby, aby był z nimi dłużej niż kilkanaście lat, tak się z nim zżyli.

Reklama

– Trudno powiedzieć, jakie decyzje zapadną w najbliższych latach. Przeżywamy odejście każdego z naszych proboszczów na inną parafię. Wiemy, że dla nich to też jest przeżycie – mówią członkowie Rady Parafialnej.

Wszystkie ręce na pokład

To hasło ma potwierdzenie zwłaszcza w momencie, gdy w parafii coś jest do zrobienia. Pandemia Covid19 wiosną 2020 roku uniemożliwiła udział we mszy św. w kościele w okresie wielkanocnym? Dla tej społeczności, choć było to trudne do zaakceptowania, nie stanowiło większego problemu.

– Możliwość transmisji z kościoła uruchomiliśmy w zaledwie dwa dni od podjęcia decyzji, że działamy – mówi Kamil Pietrzak. W ruch poszły nie tylko telefony, by podłączyć internet światłowodowy do kościoła, ale też koparki i mniejsze narzędzia. Pojawili się też ludzie, którzy wykonali te prace. Przydała się również wiedza z zakresu informatyki, która sprawiła, że wszystko zadziałało sprawnie, a do tego w bardzo dobrej jakości.

Reklama

– Moglibyśmy oglądać w internecie relacje z innych kościołów, ale chcieliśmy widzieć ten nasz – mówią przedstawiciele Rady Parafialnej. Co ciekawe, były momenty, gdy poluzowano już ograniczenia ilości osób w kościele, a mimo to relacje z Głubczyna oglądało nawet około 200 osób. Miejscowi przypuszczają, że mogą to być byli mieszkańcy, którzy są w innych rejonach kraju albo zagranicą i śledzą, co się dzieje na miejscu. BozyGPS TV – tak nazywa się kanał na youtubie, gdzie można oglądać transmisje z Głubczyna. Ma 721 subskrybentów. Gdyby było ich 1000, nadawanie mogłoby się odbywać bezpośrednio przez youtube, a nie zewnętrzną aplikację. To jeszcze polepszyłoby jakość i płynność transmisji. Stąd prośba od prowadzących kanał, by zainteresować się nim i subskrybować (można to zrobić przez link: www.youtube.com/bozygpstv/?sub_confirmation=1 ). Do 1000 brakuje już niewiele.

Drugim przykładem może być organizowana niedawno parafiada. Była to jej szósta edycja. Pomysł na jej organizację powstał za kadencji ks. Mirosława. Członkowie Rady Parafialnej mówią, że do tego wydarzenia przygotowują się miesiąc. Każdy z biorących udział w organizowaniu parafiady, z poszczególnych miejscowości, wie, co ma robić, gdzie ustawić namiot, czym się zająć. Efekt jest taki, że to jedno z większych tego typu wydarzeń w regionie.

Reklama

– Żyjemy w małym środowisku. Każdy tu każdego zna i wie, że jeden może polegać na drugim. Tak w relacjach sąsiedzkich jak i parafialnych. Nasze postawy kształtują postawę naszych dzieci i wnuków, więc w naszej ocenie wzorzec jest dobry – mówią członkowie Rady Parafialnej.

Sz. Chwaliszewski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama