Reklama

Muzyczny atak

10/07/2014 12:53
Blues Express ma coraz większą konkurencję, często dużo zamożniejszą. Jednak parowóz wciąż ma moc i co roku wyjeżdża w jedyną taką w Polsce trasę. Muzyczny objazd z zakrzewskim finałem

– Wszystko bardzo się profesjonalizuje, ale też kosztuje. Trudniej wykrzesać inicjatywę społeczną, sprawić, żeby ludzie się angażowali. Żeby czuli, organizując wspólnie muzyczną imprezę, że w fajny sposób można się zintegrować, spędzić razem sympatyczne chwile – mówi Henryk Szopiński na kilka dni przed dwudziestą drugą edycją Blues Expressu. – To oczywiście również wynik tego, że wsie się wyludniają. Przede wszystkim z młodzieży, która zawsze najchętniej garnęła się do pomocy przy organizacji festiwalu – ocenia to, dlaczego po wielu latach organizacja Blues Expressu nie jest łatwiejsza, a tendencja jest wręcz odwrotna. – Jesteśmy zmuszeni korzystać z usług wyspecjalizowanych firm, ale nas na to nie stać – podkreśla.

[[reklama]]

Silna konkurencja
Budżet tegorocznego Blues Expressu jest o blisko 40 tys. zł mniejszy niż w ostatnich latach. To spora część kwot przeznaczanych w minionych latach na organizację festiwalu. – Wielu sponsorów, którzy byli z nami przez wcześniejsze lata, w tym roku nam podziękowało – podkreśla nasz rozmówca, dodając jednak, że nie jest to absolutnie powód do dramatyzowania. – Owszem, apetyty zawsze są większe, ale takie jest życie – dodaje Szopiński, podkreślając, że pomniejszony budżet w żaden sposób nie zagraża funkcjonowaniu imprezy. – Tyle, że sami czujemy po prostu, że na niektóre rzeczy nie wystarcza nam pieniędzy.
Mniejszy budżet w pierwszej kolejności ogranicza możliwości doboru zespołów. Zawsze pozostają negocjacje, ale z takim budżetem na gwiazdy światowej rangi trudno sobie pozwolić. Tym bardziej, że, jak podkreśla Henryk Szopiński, w ostatnich latach w Polsce przybyło bluesowych festiwali, więc muzycy mają gdzie grać. Obecnie takich imprez jest kilkadziesiąt rocznie, niektóre z tak potężnym zapleczem finansowym, że ich organizatorów stać absolutnie na każdego muzyka czy zespół. Tam jednak budżety wynoszą od kilkuset tysięcy złotych wzwyż. – Mając dzisiaj takie pieniądze nie ma żadnego problemu zorganizować festiwal i zaprosić najlepszych – porównuje H. Szopiński.

Mocne uderzenie
– Ale spokojnie. Jak na nasze możliwości, w kwestii tegorocznych zespołów jest dobrze – podkreśla, wyliczając, kto zagra w finałowym koncercie nad jeziorem. – B.B. & The Blues Shacks to super zespół z Niemiec, absolutnie pierwsza liga europejskiego bluesa – zapewnia. Ciekawą muzyczną postacią będzie Carvin Jones z Texasu, którego występ udało się zakontraktować dzięki temu, że w tym okresie gra w innych miejscach Polski. Po kilku latach przerwy w Zakrzewie ponownie zagra też Sławomir Wierzcholski z Nocną Zmianą Bluesa. Szczególną uwagę Henryk Szopiński zwraca na kapelę Harmonijkowy Atak. – Ośmioosobowy zespół z czterema najlepszymi harmonijkami w Polsce. Naprawdę warto ich usłyszeć, to prawdziwy muzyczny atak – przekonuje nasz rozmówca, podkreślając, że jeden z muzyków ma zamontowany na instrumencie specjalny moduł sprawiający, że harmonijka brzmi jak organy Hammonda. W finałowym koncercie pojawią się również Nalepa Band oraz Boogie Boys.
Blues Express rozpocznie się w najbliższy piątek koncertem w Pile. Dzień później parowóz wyruszy z Poznania o 13.25. Na wszystkich stacjach przygotowano koncerty. W Krajence pociąg będzie od 17.45 do 18.15, w Złotowie od 18.26 do 19.08, w Zakrzewie ma się zjawić o 19.18. Finał, jak zawsze, w niecce nad jeziorem. Początek koncertu zaplanowano na 19.30.

Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości