Magda: Jedno i drugie.
Michał: Prawdziwy zespół nie może istnieć bez przyjaźni. To taka mile widziana podstawa.
Jacek: Chociaż konflikty też są, ale inaczej to chyba nic by się ciekawego nie działo. Pomiędzy „białym” a „czarnym” wydarza się przecież bardzo wiele rzeczy.
Jacek: Gramy wspólnie od wielu lat. Jeszcze z Michałem i Marcinem graliśmy kiedyś w zespole…
Michał: …„Ze Świata Czterech Stron”, który swoją nazwę wziął od słów piosenki „Nim wstanie dzień” z polskiego filmu pt. „Prawo i Pięść” z 1964 roku.
Jacek: Potem były „Ciury krajeńskie”, ale skład ludzki właściwie się nie zmieniał. Michał wyjechał na studia, trochę zmieniła się formuła muzyczna, klimat folkowy pozostał, a co najważniejsze pojawiły się cymbały, które dały początek samej KliMagJi. Pierwszy koncert daliśmy w 2013 roku, podczas Rajdu w Ciemno z metą w Kujanie. Graliśmy coś już wcześniej, ale to była taka muzyka, która co prawda nam się bardzo podobała, ale ze względu na swój nostalgiczny charakter niekoniecznie musiała spodobać się słuchaczom.
Magda: Okazało się, że odbiór był naprawdę dobry, byliśmy zaskoczeni, że nasza muzyka może oddziaływać na ludzi w taki sposób.
Jacek: Jakiś czas temu do zespołu dołączył bardzo utalentowany gitarzysta Rafał Golla, ale jak dotąd był to jedyny taki transfer w naszej krótkiej historii.Reklama
Magda: Studiowałam na wydziale edukacji muzycznej i dyrygentury chóralnej w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy oraz grę na flecie w Akademii Muzycznej w Poznaniu. W grającej folk KliMagJi to, że kształciłam się klasycznie, nie ma jednak większego znaczenia. Moi koledzy z pewnością mają większe doświadczenie w graniu tego typu muzyki.
Michał: Ja ukończyłem klasę akordeonu w szkole muzycznej I st. w Złotowie i II st. w Pile.
Jacek: A ja podstawówkę I stopnia w Złotowie też w klasie akordeonu.
Z otwartymi na wszystko muzycznymi naturszczykami łatwo się chyba dogadać?
Magda: Każdy daje tu cząstkę siebie samego, jakiś pierwiastek, dzięki któremu powstaje tak intrygująca całość.
Jacek: Gram odkąd pamiętam. Muzyka jest dla mnie takim kluczykiem, który wszędzie pasuje, do każdych drzwi i zawsze, gdziekolwiek się znajduję, jest ze mną i zawsze mi pomaga. Można tak znaleźć ciekawą pracę, można gdzieś pojechać…
Michał: Albo poznać dziewczynę…
Jacek: No, ja swoją dzięki muzyce poznałem. Muzyka to dla mnie taka cudowna rzecz, która z biegiem lat towarzyszy mi zawsze i wszędzie.
Magda: Ty właściwie sam jesteś muzyką, Jacek.
Jacek: Tak jakbyś Ty nią nie była. (śmiech)Reklama
Michał: Powietrzem, czymś, bez czego nie można normalnie funkcjonować. Świat bez muzyki byłby raczej smutnym i jednowymiarowym miejscem.
Jacek: Michał udziela się teraz dużo w Gdańsku i gra najbardziej profesjonalnie z nas.
Michał: Teraz gram dużo, ale muszę przyznać, że szczepionkę dostałem tutaj, od Jacka i Marcina, i wielu innych osób, które zaraziły mnie pasją do muzyki. Gdyby nie oni, być może obrałbym inną drogę w swoim życiu.
Jacek: Bardzo chętnie bym się z nią zgodził.
Michał: Muzyka jest właściwie jedna. Dzisiaj zagraliśmy trochę folku, elektroniki, pojawiły się nawet elementy bluesa, ogólnie staramy się na nic nie zamykać.
Jacek: Bawimy się tym. Festiwal Relacji z Podróży to impreza specyficzna, stąd pojawiły się tutaj różne wpływy i muzyka z różnych regionów świata. Takie inspiracje zawsze zresztą były nam bliskie.Reklama
Magda: Gramy właściwie tylko swoje rzeczy, ale oczywiście przy okazji wielu wydarzeń zdarza się nam wykonywać covery. Gramy często spontanicznie, przy okazji wspólnego ogniska czy imprezy, więc o to nietrudno. Właściwie nie spotykamy się bez wspólnego grania.
Jacek: Praktycznie każda impreza w domu kończy się wspólnym muzykowaniem. Zdarzało się nam grać nawet na wakacjach. Zatrzymywaliśmy się gdzieś w górach i „jechane”. Fundusze zdobyte w ten sposób też były miłym dodatkiem, ale nam wystarczyłaby sama możliwość wspólnego grania i zrobienia razem czegoś innego.
Magda: Słuchamy bardzo różnorodnej muzyki, każdy z nas lubi coś innego, od Pink Floyd do klasyki. Mnie ostatnio zafascynowała muzyka trójmiejskiej kapeli Annutara, w której Michał gra na akordeonie. To bardzo ciekawe połączenie wielu różnych instrumentów, wielu pomysłów, których mogę słuchać bez przerwy i od których wiele można się nauczyć.
Jacek: Ja bardzo lubię twórczość Dead Can Dance, Marie Boine, Kapeli ze wsi Warszawa czy chociażby Anny Marii Jopek. Ostatnio spodobał mi się nawet Organek, tak mi jakoś te bity pasują. Bardzo inspirujące są dla mnie także muzyczne spotkania z góralami w Jastrowiu. Najlepszym przykładem jest tu nasza przeróbka słowackiego utworu „To ta Helpa”, wykonana podczas tegorocznego Kotła. Wszyscy składamy się z inspiracji, jak komiksy z obrazków.
Michał: Musiałbym tu wymienić zespół Voo Voo, totalną muzyczną mieszankę, umiejętnie łączącą ze sobą folka, rock’n’roll’a i inne muzyczne style. Bardzo inspirujące są również dokonania rodzimego zespołu Osjan, ale nie pogardzę też np. amerykańską muzyką lat ’60. czy ’70. KliMagJa to według mnie muzyka przestrzeni, gór, lasów. Nie jest to z całą pewnością muzyka miejska i w dyskotece się nie sprawdzi.
Magda: KliMagJa to raczej muzyka ziemi.
Jacek: Nową inspiracją może być także instrument. Pojawia się nagle duduk, a z nim mnóstwo nowych pomysłów, pojawiają się dudy i kolejne możliwości.Reklama
Magda: Moją specjalnością są instrumenty dęte, takie jak flet poprzeczny, prosty oraz flażolet, a także instrumenty klawiszowe.
Jacek: Mój problem jest taki, że kocham wszystkie instrumenty, ale na żadnym nie gram bardzo dobrze. Natomiast jak tylko jakiś widzę, to zaraz chciałbym na nim grać. Podstawą są cymbały, białoruski instrument strunowy. Ten konkretny egzemplarz przez 25 lat przeleżał nieużywany gdzieś na jakimś strychu, nikt nie umiał na nim grać. W końcu postanowiliśmy przywrócić mu jego duszę, dorobiłem pałeczki, klucz do strojenia. Początkowo miał grać na nich Marcin, ale tak mi się spodobały, że mu nie dałem (śmiech). Zakochałem się w nich.
Magda: Z ich dźwiękiem współgra wiele innych instrumentów, więc są dobrą podstawą do konstruowania czegoś więcej.
Jacek: Gram też na gitarze, skrzypcach czy chociażby dudach, często mylonych z kobzą. To efekt wcześniejszych inspiracji muzyką średniowieczną. Kolejnym fajnym instrumentem jest charakteryzujący się ciepłym, nosowym brzmieniem armeński duduk. Koniec końców mnogość instrumentów to jednak przekleństwo. Człowiek uświadamia sobie w pewnym momencie, że na wszystkie zwyczajnie nie wystarczy mu czasu. Dodatkowo jestem właściwie jedynym wokalistą w zespole, a szczerze mówiąc widziałbym tu jakąś śpiewającą dziewczynę. Od dłuższego czasu szukamy kogoś fajnego, ale nie jest to takie proste. To musiałaby być bardzo charakterystyczna osoba, czująca nasze klimaty.
Michał: Ja najlepiej gram na nerwach, trochę gorzej radzę sobie z akordeonem i szeroko rozumianymi instrumentami klawiszowymi.
Magda: Moje klawisze to najczęściej klasyczne podstawy, Michał jest takim klawiszowcem poszukującym. Na gitarach i kontrabasie gra jeszcze Rafał Golla, a Marcin Klimek ma pod opieką serce zespołu, czyli złożoną z wielu instrumentów sekcję rytmiczną, z perkusją na czele.
Magda: Ja używam m.in. cyfrowego pianina, ale dzisiaj jest to właściwie norma.
Michał: Dodatkowo można fajnie poeksperymentować, np. z pogłosami czy z łączeniem dźwięków analogowych, akustycznych z cyfrowymi efektami. W ten sposób pojawia się w muzyce całkiem nowa przestrzeń.Reklama
Magda: Zazwyczaj zaczyna się od pomysłu któregoś z nas. Ktoś na coś wpadnie, pozostali dodają coś od siebie i tak powstaje każda kompozycja. Raczej nie zdarza się, żeby ktoś wparował na próbę z gotowym utworem, rozdał nuty i powiedział „gramy!”.
Jacek: Pomysły są lepsze i gorsze, ale szybko wiadomo w co warto zainwestować swój czas, a co lepiej odłożyć na inną okazję.
Magda: Pomysły są, ale jakoś ciągle nie możemy tego zrealizować: albo przez brak czasu, albo środków. Z gotowych utworów bez trudu udałoby się skompletować cały album.
Jacek: No właśnie jakoś słabo nam to idzie. Nagraliśmy dotąd tylko trzy studyjne utwory, kiedyś w zaprzyjaźnionym studio w Pleszewie.
Magda: Graliśmy wtedy jeszcze bez Rafała, więc nie jest to już w pełni reprezentatywny materiał. Na pewno powinniśmy częściej dokumentować swoje dokonania.Reklama
Magda: Nigdy wcześniej o tym nie myśleliśmy, ale być może to wszystko jest do zrobienia.
Michał: Kapela Maliszów pozyskała w ten sposób kilkadziesiąt tysięcy złotych na realizację jednego ze swoich muzycznych pomysłów.
Jacek: Może trzeba by było spróbować to zrobić. Na pewno trzeba mieć trochę nagrań studyjnych na dobry początek. Trzeba też pamiętać, że nasza muzyka to nie są utwory z list przebojów.
Magda: Nie jest to muzyka podana na tacy.
Michał: Mi muzyka KliMagJi kojarzy się z przestrzenią do własnych przemyśleń czy refleksji, ale aby odkryć jej tajemnice, trzeba jej dać miejsce i czas.
Michał: Od tego nie da się uciec.
Magda: Chociaż by się chciało.
Jacek: Ktoś kiedyś powiedział, że muzyki nie da się zdradzić.Reklama
Jacek: Naprawiłbym je lub znalazł coś innego. Teraz np. uparłem się i buduję lirę korbową.
Magda: Nie robimy nic na siłę, to co najlepsze wynika z naszych dobrych relacji. To chyba nawet słychać w naszej muzyce – że się lubimy i przyjaźnimy na co dzień.
Michał: W rozmowie zazwyczaj na zmianę ktoś mówi, a ktoś słucha. W muzyce wszyscy „mówią” na raz, ale to jedno wielkie drganie wbrew pozorom okazuje się mieć sens i tworzy spójną całość.
Rozmawiał: Leszek Chełmowski
Magdalena Bełka – instrumenty klawiszowe, flety, flażolet
Jacek Grzesiak – cymbały, skrzypce, gitara, dudy, duduk, śpiew
Marcin Klimek – instrumenty perkusyjne
Rafał Golla – gitary, kontrabas
Michał Mantaj – instrumenty
klawiszowe, akordeon[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze