Reguła komunistów wciąż pozostaje aktualna - przynajmniej według Michalkiewicza. W jego odczuciu to jedna z najważniejszych, niepisanych zasad ustrojowych III RP
Łobżenicki wykład Stanisława Michalkiewicza podobnie jak w Złotowie dotyczył antypolonizmu i teorii spiskowych. To w drugiej części spotkania wywołało falę dyskusji zgromadzonych, którzy chcieli poznać pogląd wykładowcy na temat najczęściej w ostatnich miesiącach przetaczających się przez media zagadnień. Zaczęło się nie tyle od pytania, co raczej stwierdzenia jednego ze słuchaczy, że wynagrodzenie władz w stosunku do przeciętnego obywatela jest zbyt wysokie, przez co parlamentarzyści w żaden sposób nie są w stanie zrozumieć trosk życia codziennego i przetrwania od wypłaty do wypłaty. Wykładowca odniósł się do tego, mówiąc o odpowiedzialności rządzących i potrzebie kreowania przez nich budżetów, które nie pogłębiają długu publicznego.
[[reklama]]
Wspomniano też o zawiedzionych nadziejach i oczekiwaniach dotyczących Solidarności. Pojawiło się też pytanie, czy Smoleńsk to katastrofa. - Z całą pewnością była to katastrofa, ale nie wiem i obawiam się, że my wszyscy się nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę było jej przyczyną – odrzekł St. Michalkiewicz. Podczas wspólnej debaty rozważano scenariusz, gdy Prawo i Sprawiedliwość dochodzi do władzy. Pytano, czy przy realiach, które wcześniej Stanisław Michalkiewicz nakreślił, jest szansa na faktyczne sprawowanie mandatu i jakąś odmianę od bieżącej sytuacji, tak jak miało to miejsce np. na Węgrzech. - Na Węgrzech się udało, bo tam nie ma wojny węgiersko-węgierskiej... - skwitował prelegent. Dodał też, że sytuacja w tym kraju jest jednak nieco inna niż w Polsce, bo tam obce mocarstwa odwróciły się od proletariuszy, którzy nie mają nic do stracenia, więc postanowili współpracować z ekstremą. Z sali padło też pytanie o rzekomo nierozliczone pieniądze Jerzego Owsiaka z akcji WOŚP w 2010 roku. Tu Stanisław Michalkiewicz odpowiedział krótko: "Owsiakowi wolno w tym kraju wszystko". Mieszkańców Łobżenicy nurtował też problem Otwartych Funduszy Emerytalnych. - Zostać, czy nie zostać w OFE – pytali. - Proszę Państwa, to jest jak wybór pomiędzy dżumą a cholerą, dobrego wyjścia nie ma – odrzekł wykładowca. Dodał również, że czas na dobre rozwiązania minął wraz z pierwszą połową lat 90-tych, gdy proponowano, aby na emerytury Polaków zarabiały też akcje prywatyzowanych, polskich przedsiębiorstw. Jedynym w miarę sensownym wydaje się dziś wprowadzenie dobrowolności ubezpieczenia społecznego, tak by to obywatel sam decydował, czy jego składka ma trafiać do ZUS, czy na prywatne konto. Pytano też o ideologię gender, której St. Michalkiewicz przedstawił genealogię, nazywając ją wytworem rewolucjonistów, którzy wśród dzieci szukają nowego elektoratu. - Dzieci są bezbronne, można nimi łatwo manipulować – mówił. Stwierdził też, że wg badań, ludzkie uwarunkowania kulturowe, które wg gender mają określać płeć, biorą się z uwarunkowań biologicznych, o czym propagujący ideologię już nie mówią.
Finał spotkania to możliwość nabycia publikacji wykładowcy i pytanie od organizatorów spotkania – czy temu podobne mają się w Łobżenicy odbywać także w najbliższej przyszłości.
To tylko fragment artykułu Szymona Chwaliszewskiego i Tobiasza Buzały z AL 03/2014, s.12
[[gal=1080]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze