Czerwone korale, usta niczym wino, kwiaty we włosach, fartuszki z koronką, skórzane pasy, do tego wszechobecny śpiew i tańce. Słowem - folklor, w dwóch słowach - Bukowińskie Spotkania
W środowy wieczór mieszkańcy Jastrowia już po raz XXIV zetknęli się z kulturą pogranicza. Ulicami miasta przeszedł roztańczony i rozśpiewany korowód, nad którym unosiły się, równie barwne co stroje, dźwięki muzyki. Raz żwawej, raz bardziej sentymentalnej, w każdym razie jednak „naszej”, bukowińskiej. W kolumnie maszerowały, a w niektórych przypadkach podążały tanecznym krokiem całe pokolenia – starsi, którzy od lat kultywują tradycje oraz młodzi – siła i przyszłość bukowińskiej rodziny. Rodziny wielokulturowej, zbudowanej z Węgrów, Serbów, Ukraińców, Bośniaków, Rumunów i Polaków. [[reklama]] Mimo upału, w kompletnych, tradycyjnych strojach – w wełnianych skarpetach, futrzanych kamizelach, grubych czapkach i z chustami na głowach. Widzowie, którzy zgromadzili się wzdłuż trasy przemarszu docenili zespoły, co jakiś czas rozlegały się brawa. Nie słabły one w amfiteatrze, gdzie burmistrz Jastrowia Piotr Wojtiuk w asyście dyrektor ośrodka kultury Agnieszki Głyżewskiej-Klofik oficjalnie otworzył Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny Bukowińskie Spotkania. Przez trzy dni na scenie zaprezentowało się kilkanaście zespołów – cały cykl zainaugurował jastrowski zespół Dziordanki. Wystąpiły m.in. Besarabiany, Wianeczek i Dolinianka (Ukraina), Mak (Bośnia), Bukovinai Székely (Węgry), Poieniţa i Plaiurile Pojorâtei (Rumunia), Syrba, Jastrowiacy, Dunawiec, Jutrzenka (Polska)... W jastrowskim amfiteatrze i na plaży miejskiej mieszały się języki, w wielokulturowym tyglu zadzierzgnięto jednak nić porozumienia.
Gośćmi specjalnymi festiwalu były grupy Slovian`sky i Rzepczyno.
Patrycja Koplin
[[gal=744]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze